Poniedziałek, Listopad 12, 2012
   
Rozmiar czcionki

Szukaj w Naszej Polsce

Debata bez tabu

Dyskusja nad programem gospodarczym Prawa i Sprawiedliwości w Polskiej Akademii Nauk

Wydarzeniem okazała się debata ekonomistów o propozycjach gospodarczych Prawa i Sprawiedliwości. Rząd i niektóre media przepowiadały klapę, kto przyjdzie, jeśli prof. Leszek Balcerowicz odmówił? W dniu 24 września na debatę do siedziby Polskiej Akademii Nauk przyszło 25 ekonomistów różnych poglądów, przyszli zarówno ci z prawej strony, jak i z lewej strony. Podczas dyskusji nie było politycznego ani żadnego innego tabu. Dyskutowano prawie cztery godziny nad programem PiS “Alternatywa”, zakładającym m.in. uproszczenie deklaracji podatkowych, nową ustawę o podatku pośrednim VAT, wprowadzenie podatku bankowego i podatku obrotowego dla hipermarketów. Mówiono o ciągle rosnącym długu publicznym, zwiększającym się bezrobociu, kłopotach demograficznych Polski, o tym, że politykę rodzinną zastąpiła pomoc społeczna. – Przyszliśmy tutaj, żeby z pełną pokorą wysłuchać Państwa opinii i uwzględnić je w tym wymiarze, w którym będzie możliwe i zgodne z przeświadczeniem leżącym u podstaw całej naszej działalności ekonomicznej – zagaił prezes PiS Jarosław Kaczyński, zapraszając naukowców do dalszych debat na tematy gospodarcze, które ma w planach organizować Prawo i Sprawiedliwość. – Jesteśmy wspólnotą polityczną i narodową, program ekonomiczny naszej partii zakłada troskę o ludzi słabiej sytuowanych – powiedział.

“To było potrzebne”

O debacie sporo mówiono, zanim się ona odbyła i dalej się dyskutuje, nie brakuje głosów krytycznych, pochwał, że spotkanie okazało się pożyteczne oraz głosów dziwnych. Politycy innych partii zazdroszczą PiS debaty – stwierdził z aprobatą, jak nigdy, gdy mowa o PiS, Andrzej Morozowski w TVN24. Byłem zaskoczony jej poziomem – przyznał. Spodziewałem się politycznego show, tego nie było – przyznał. Przypominamy słowa Jacka Rostowskiego przed debatą, niezaproszonego na spotkanie i skonfudowanego: - PiS ma program gospodarczy księżycowy, a obliczenia marsjańskie. Gdy spotkanie ekonomistów w Pałacu Staszica się skończyło, Rostowski przyznał: “to było potrzebne”. Pisano także: “to był spektakl, autopromocyjny uzdrawiaczy gospodarki”. Sam siebie przeszedł Witold Kuczyński, pierwszy minister prywatyzacji, szef doradców w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, główny doradca ekonomiczny rządu Jerzego Buzka, który po debacie strasznym głosem wołał w telewizji – “nie nabierzcie się na świeżą maskę PiS. To jest partia nawołująca do Polen Erwache” (nawiązując chyba do faszystowskiego Deutschland Erwache?), więc cytując wieszcza Zygmunta Krasińskiego, zapytamy: “kto ci kiedy groził nożem?”. Przedstawieniem z debatą Kaczyński chce ludziom zamydlić oczy – kontynuował Kuczyński. Witold Gadomski w “Gazecie Wyborczej” zastanawiał się, dlaczego na pomysł podobnej dyskusji o gospodarce nie wpadli spece od propagandy Platformy Obywatelskiej, oddając pole konkurencji i pozwalając Jarosławowi Kaczyńskiemu zaprezentować się jako politykowi merytorycznemu?

Płytkie kieszenie pod ochroną

Podczas debaty diagnozowano sytuację gospodarczą, ale najbardziej ożywiona dyskusja dotyczyła podatków, gdyż żeby coś komuś dać skądś, to “coś” należy skądś wziąć, realia są nieubłagane. Pieniędzy w budżecie jest za mało, tymczasem nadchodzą jeszcze cięższe czasy niż były, ludziom doprowadzonym do nędzy, a jest ich coraz więcej, zabierać już nie ma z czego, a bogatym zabrać trudniej, jednak PiS twierdzi, że trzeba będzie, bo do płytkich kieszeni ta partia absolutnie nie radzi sięgać. Są w Polsce kieszenie głębokie. Wystarczy u nas założyć firmę, która w Polsce nie ma siedziby i już ta firma nie płaci podatku od towarów i usług (VAT), chociaż handluje i obraca milionami. Bodaj czy nie najciekawsze wystąpienie w sprawie podatków miał prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów, jeden ze współtwórców sytemu podatkowego w Polsce, wzywający do... uchwalenia nowej ustawy o podatku dochodowym, bo ta, która obowiązuje, jak oświadczył, jest już do niczego. Wpisała się w ten głos prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego prof. Elżbieta Mączyńska. Jej zdaniem podatki dochodowe w naszym kraju są w stanie dewastacji i katastrofy.

Biznes doradców “jak nie płacić”?

O ile pani profesor Mączyńska działa na niwie teoretycznej, Witold Modzelewski jest także praktykiem, wie, że przepisy podatkowe tworzone są tak, by naganiać pieniądze firmom i osobom prywatnym doradzającym, jak podatków nie płacić. Po prostu – wyjaśniał - podatki są świetnym kamuflażem dla biznesu podatkowego. Wszyscy o tym wiedzą i wszyscy to tolerują – oświadczył. Rozwiązania “jak nie płacić?” powstają nawet na szczeblu unijnym i dlatego bardzo często holdingi międzynarodowe nie płacą żadnych podatków. Profesor powiedział, że z Unii Europejskiej przychodzą sygnały niechroniące interesów państw peryferyjnych, a takim państwem dla Brukseli jest Polska. U nas dzieje się tak, że na podatkach budżet państwa i budżety samorządów terytorialnych zarabiają coraz mniej. W podatkach dochodowych budżet nie jest w stanie osiągnąć poziomu 2008 r., ponieważ – jak się wyraził Modzelewski (paradoks - to jeden z najbardziej znanych w kraju doradców podatkowych, współtwórca Instytutu Studiów Podatkowych “Modzelewski i Wspólnicy”) – podatki dochodowe dawno zostały sprywatyzowane, w ten sposób, że prywatne firmy ciągną z doradztwa pieniądze, wskazując klientom za opłatą tzw. optymalizację podatkową. Pomijając znajdowanie furtek podatkowych za ciężkie pieniądze, profesor nadzwyczajny Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN Ryszard Bugaj mówił, że polski system podatkowy bezprecedensowo nisko obciąża wysokie dochody i na zachód od Odry nie ma kraju, który opodatkowywałby je tak nisko. Jego zdaniem należałoby to zmienić.

Wpływy z VAT rząd przeszacował

Według Modzelewskiego tegoroczne wpływy skarbu państwa z VAT zostały przeszacowane o 12 mld zł. Rząd może mieć kłopot, ponieważ taki jak on doradca finansowy dobrze liczy. Jerzy Kropiwnicki, z kolei doradca prezesa NBP Marka Belki (obaj z Łodzi), apelował, żeby przy propozycjach zmian podatkowych brać pod uwagę finanse samorządów, a do dyskusji o stanie Polski i potencjalnych zagrożeniach włączyć rozważania dotyczące struktury własności polskich banków. Temat podatków podjął również ekonomista Marek Zuber, który także uważa, że powinny zostać podjęte prace nad zupełnie nowymi ustawami podatkowymi. Zuber nie zgadza się z proponowanym przez PiS podatkiem bankowym i od wielkich sieci handlowych. Miałyby one sens, gdyby wpływy z nich zostały skierowane na określony cel prorozwojowy. Nie miejmy jednak złudzeń – ostrzegł – te podatki w całości lub w znacznej części zostałyby przerzucone na klientów, z usług bankowych korzysta przecież przeciętny Kowalski. Nie zgodził się z tym prof. Andrzej Kaźmierczak z Rady Polityki Pieniężnej. Jego zdaniem, jeśli propozycja PiS podatków bankowego i od sprzedaży detalicznej miałaby zmniejszyć deficyt budżetowy, należy takie podatki wprowadzić. Inny członek RPP prof. Adam Glapiński zwrócił uwagę na wsparcie finansowe z Unii Europejskiej (od 2004 r. do końca 2011 r. – 180 mld zł na czysto), z którego należy sobie zdawać sprawę. - Gdyby nie było tej pomocy, nie najlepsza sytuacja gospodarcza Polski wyglądałaby dziś o wiele gorzej - przekonywał. Jego zdaniem, polska gospodarka nie rozwija się jednak w tych sektorach, które mają przyszłość, ale w marginalnych. Polski nie wzbogacą ani nie wypromują.

Na rynku pracy - dramat

Ryszard Bugaj widzi po ponad dwudziestu latach transformacji w Polsce nie tylko spaloną ziemię, jak niektórzy, ale i sporo osiągnięć, choć podkreślał – błędów zbyt ciężkich, w tym czasie popełniono zbyt dużo. Rezultat jest taki, że Polska stała się peryferią gospodarki niemieckiej ze wszystkimi tego konsekwencjami. Przez ostatnie dwadzieścia kilka lat w Polsce nie powstało ani jedno przedsiębiorstwo, które miałoby pozycję globalną w światowej gospodarce. Przyznał rację głównemu ekonomiście Business Centre Club prof. Stanisławowi Gomułce, że obciążenia rentowo–emerytalne są duże, ale nie tak wielkie, jak Gomułka przedstawia (do 50 proc. produktu krajowego brutto, czyli wartości tego wszystkiego, co zdołamy wyprodukować w ciągu roku). Wg Bugaja stanowią one 40 do 43 proc. PKB. Do osiągnięć ostatnich dziesięcioleci zaliczył, że długość życia mężczyzn zwiększyła się w tym czasie o cztery lata. Obarczył winą Balcerowicza, że emerytów jest w Polsce tak wielu, bo Balcerowicz wyganiał ludzi z pracy na wcześniejsze emerytury w latach dziewięćdziesiątych. W czasie transformacji niektórzy ogromnie się wzbogacili inni wcale, a teraz nadchodzą czasy, że wszyscy będą musieli stracić, z czego stracą najbiedniejsi niemający nic!? O tym trzeba myśleć, tym bardziej że wzrasta bezrobocie. Sytuacji na rynku pracy “jest dramatyczna" - ocenił prof. Jan Wojtyła. Mówił m.in. o konieczności preferencji dla małych i średnich firm (postuluje je PiS), a także dla przedsiębiorców zatrudniających na zasadzie umów o pracę.

Wspomnienie ustawy Wilczka

Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha, podobnie jak pozostali reprezentanci tej instytucji wskazywał, że główną przyczyną wzrostu bezrobocia są nadmierne koszty pracy. Przypomniał ustawę Mieczysława Wilczka z grudnia 1988 r. (obowiązywała do końca 2000 r.), umożliwiającą każdemu obywatelowi podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej na równych prawach “to, co nie było zabronione przez prawo, stało się dozwolone”, efektem była niesłychana aktywizacja drobnych przedsiębiorców, którzy utworzyli wiele nowych miejsc pracy (głównie na bazarach i na ulicach w tzw. handlu łóżkowym, z zakładów masowo wówczas zwalniano, a z czegoś trzeba było żyć). Szukanie pieniędzy jest ważne i ciężkim błędem jest przeliczyć wpływy przy tak pustej jak nasza kasie, którą ciągle trzeba zasilać kolejnymi pożyczkami – obsługa długu publicznego kosztuje nas już rocznie ponad 40 mld zł – mówił – prof. Stanisław Gomułka, który programowi “Alternatywa” postawił zarzut, że zgodnie z wyliczeniami PiS zgłoszone przez tę partię propozycje generują wzrost przychodów tylko rzędu 11 mld zł. Wiceprezes PiS Beata Szydło odpowiedziała, że takie pieniądze byłyby w pierwszym roku wprowadzenia nowego sytemu podatków CIT i VAT oraz podatków bankowego i od hipermarketów. - Zakładamy, że w kolejnych latach część dochodowa będzie sukcesywnie się powiększała – wyjaśniła. Gomułka (wiceminister finansów w pierwszym rządzie Dolada Tuska) zwrócił uwagę na rosnący dług publiczny i prywatny. W ocenie profesora, słusznie, że obecny rząd poszedł w kierunku zmniejszenia deficytu budżetowego, jego wątpliwości budzą jednak metody, jakie rząd do tego zastosował, mianowicie ograniczając inwestycje publiczne.

Pożyczamy już na konto 2013 r.

Polska zrobiła duży postęp w zmniejszaniu dystansu cywilizacyjnego w stosunku do Europy Zachodniej, mając o 2 proc. wyższe tempo wzrostu gospodarczego niż Zachód – stwierdził - ale niestety nie czas na samozachwyty, jeżeli rośnie bezrobocie i może wkrótce osiągnąć 15 proc., rośnie także dług publiczny, który musimy zmniejszyć (następnego dnia po debacie Ministerstwo Finansów podało wiadomość, że korzystając z popularności naszych papierów skarbowych, jeszcze w tym roku Polska sprzeda akonto roku 2013 dużą liczbę bonów i obligacji rządowych, realizując zawczasu 20 proc. zaplanowanych potrzeb pożyczkowych przyszłorocznych państwa; bez pożyczek nie przeżyjemy!). Wiceminister finansów w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza dr Cezary Mech oświadczył, że nasz kraj się zwija, ma tak niski przyrost naturalny. Polska znajduje się na 13 od końca miejscu na świecie pod względem przyrostu ludności, po prostu klęska demograficzna. Na dodatek w procesie konwergencji nie przerzucono do nas zakładów, a wraz z nimi miejsc pracy, miliony polskich obywateli przeniosło się do innych krajów Unii Europejskiej. Zdaniem posłanki PiS, profesor Józefiny Hrynkiewicz, politykę ludnościową powinno kształtować państwo. Jak zaznaczyła, zadania polityki demograficznej zostały przetransferowane na samorządy, które nie dysponują odpowiednimi środkami. Także były szef Komisji Nadzoru Finansowego Stanisław Kluza uznał demografię, w dłuższym czasowym horyzoncie, za główną barierą rozwojową Polski. Postulował, żeby zastanawiać się nad odpisami od podatku PIT kwot związanych z wychowywaniem dzieci. Te podatki powinny być progresywne.

Jarosław Kaczyński powiedział, że czasu się nie cofnie, ale widać, jak nam jest potrzebne państwo aktywne, nieuwikłane w bieżące interesy, dysponujące odpowiednimi środkami, które pozwolą na zaspokojenie elementarnych potrzeb społeczeństwa.

Wiesława Mazur
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika "Nasza Polska" Nr 40 (883) z 3 października 2012 r.

Logowanie