Środa, Czerwiec 06, 2012
   
Rozmiar czcionki

Szukaj w Naszej Polsce

PIOTR JAKUCKI: Komisja ds. ukrycia prawdy

Polska

Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

43wstepniak1npZbiera się na mdłości, gdy słyszy się posła Karpiniuka mówiącego, że Platforma nie pozwoli, by prawda w sprawie afery hazardowej, słuszniej nazwanej aferą Rywina do dziesiątej potęgi, została zamieciona pod dywan.
Taka sama reakcja ma miejsce, gdy „niezatapialny” minister skarbu Grad, wbrew faktom, przekonuje, że nie było żadnej afery stoczniowej.

W tle natychmiast pojawia się Niesiołowski czy „nowa” twarz partii Tuska – Janusz Palikot (każdy kraj ma takiego Larry’ego Flinta, na jakiego zasługuje) – i przekonuje, że wszystkiemu winien jest PiS, a w ogóle żadnych afer nie było i zarzuty są zemstą czarnosecinnej partii obrzydzającej dobrobyt rządów Donka. Specjaliści od PR powinni się wziąć do roboty, bo w takie wyświechtane kłamstwo wierzą już chyba tylko najbardziej zagorzali zwolennicy PO.
Zbigniew Wassermann z PiS twierdzi, że powoływanej właśnie komisji będzie niezmiernie trudno dociec prawdy, jeśli – jak chce tego PO – zajmie się ona okresem od rządów SLD, poprzez PiS, aż do Tuska. Istota afery się rozmyje. Wassermann ma oczywiście rację, co nie oznacza, że PiS boi się wyjścia czegoś na jaw.
Myślę jednak, że pos. Wassermann jest zbytnim optymistą. Generalnie – ta komisja nic nie ujawni, jeśli przewodzić jej będzie człowiek PO, a sama partia będzie w niej miała większość. Rozpocznie się wielki cyrk, który nie doprowadzi do niczego. Przedsmak zresztą już otrzymaliśmy, gdy medialnie typowany na jej przewodniczącego pos. Mirosław Sekuła, niegdyś prezes NIK z ramienia AWS, przesądził z góry, że to „CBA podłożyła bombę” pod premiera i zapowiedział, że nie dopuści do konfrontacji swojego bossa z byłym szefem CBA, gdyż „są to zawodnicy różnej wagi”.
Sekułę rozumiem. Broni swojego partyjnego pryncypała przed kompromitacją. Gdyby do konfrontacji doszło, „Słońce Peru” pociłby się, jak nie przymierzając Chlebowski w Sejmie podczas odpierania zarzutów dotyczących hazardu. Platformerski PR nie wytrzymałby starcia z prawdą dokumentów CBA.
Konfrontacji więc być nie może, a cała komisja jest funta kłaków warta. Platforma tezę ogłosiła, teraz pora na pokazowe posiedzenia tego „ciała”. Potem szybko raport potwierdzający „podkładanie bomby”, deprawowanie porządnych ludzi z PO przez „agenta Tomka”, przyklepanie raportu przez Sejm. I już można stawiać pod ścianą.
Nie ma bowiem sensu marnować komukolwiek czasu tym kabaretem, szczególnie telewidzom. Tylko ostatni naiwny uwierzy, że Platforma będzie sędzią we własnej sprawie. Są to przecież afery Tuska, afery Platformy.
Ochrona własnych przestępców, własnych „capo di tutti capi”, wpisuje się w logikę układów rządzących. W czasie, gdy Polską rządził tandem SLD-PSL, sejmowa komisja śledcza badająca stan wojenny orzekła, że Jaruzelski, Kiszczak i cała junta byli wielkimi patriotami, a esbecy czy specjalni opłacani przez wiadome resorty zabójcy nazywani „nieznanymi sprawcami” – jeszcze większymi. Dlaczego więc teraz Platforma z udziałem PSL, który zwykle pojawia się w takich kontredansach, ma orzec, że Rychu, Zbychu, Grzechu i inni byli prawdziwymi gospodarzami kraju chcącymi doprowadzić do tego, by „ludziom żyło się lepiej”, tylko pojawił się taki ciemny typ jak Kamiński. A że były spotkania na cmentarzu? A dlaczego nie – wszak to doskonałe miejsce do prowadzenia biznesowych rozmów. Pokazują to filmy o mafii...
Jeśli spojrzymy wstecz, to cała ta gra pozorów z komisją jest w stylu peerelowskim. Podobnie jak skakanie przez reprezentantów PO ze stanowiskowego kwiatka na kwiatek. Świadczy to oczywiście o krótkiej ławce, ale przede wszystkim peerelowskich wzorcach, wiecznie żywych.
A że jest tu coraz weselej – potwierdza to propaganda szkolna. W jednej ze szkół w Szczecinie uczniowie musieli pisać wypracowanie na temat: „Czy jesteś zadowolony z demokratycznego rządu Donalda Tuska”. A że nauczycielka jest ponoć zwolenniczką „jaśnie nam panującego premiera”, domyślamy się, że ocena będzie zależeć od wyrażonej przez ucznia opinii. I jak tu nie mówić, że „tuskopropaganda” coraz bardziej upodabnia się do tej stalinowskiej. 
NASZA POLSKA NR 43/2009

Polcecane linki

  • Instytut Pamięci Narodowej
  • strona poświęcona gen. "Nilowi"
  • portal Wolna Polska
  • Tygodnik "GŁOS"
  • strona Krzysztofa Wyszkowskiego

Artykuły ponadczasowe

Listy poparcia i petycje

Polecamy/zapraszamy

Logowanie