<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zofia Romaszewska - Nasza Polska</title>
	<atom:link href="https://naszapolska.pl/zofia-romaszewska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link></link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 13 Oct 2026 19:19:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://naszapolska.pl/wp-content/uploads/2026/02/cropped-naszapolska-favicon-32x32.png</url>
	<title>Zofia Romaszewska - Nasza Polska</title>
	<link></link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Zbigniew Romaszewski. Żegnamy Przyjaciela „Naszej Polski”</title>
		<link>https://naszapolska.pl/zbigniew-romaszewski/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paweł Siergiejczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 18 Feb 2014 05:15:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/zbigniew-romaszewski/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Romaszewski, jeden z&#160;najwybitniejszych działaczy opozycji w&#160;PRL i&#160;senator z&#160;najdłuższym stażem w&#160;III RP, zmarł 13 lutego 2014 r. Razem z&#160;żoną Zofią pomagał robotnikom represjonowanym po czerwcu 1976 r. w&#160;Radomiu, prowadził Biuro Interwencyjne KSS „KOR”, w&#160;stanie wojennym…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/zbigniew-romaszewski/">Zbigniew Romaszewski. Żegnamy Przyjaciela „Naszej Polski”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zbigniew Romaszewski, jeden z&nbsp;najwybitniejszych działaczy opozycji w&nbsp;PRL i&nbsp;senator z&nbsp;najdłuższym stażem w&nbsp;III RP, zmarł 13 lutego 2014 r. Razem z&nbsp;żoną Zofią pomagał robotnikom represjonowanym po czerwcu 1976 r. w&nbsp;Radomiu, prowadził Biuro Interwencyjne KSS „KOR”, w&nbsp;stanie wojennym tworzył konspiracyjne Radio „Solidarność”, a&nbsp;za swoją działalność trafił do więzienia. Od 1989 r. siedmiokrotnie zdobywał mandat do <a href="https://www.senat.gov.pl/" target="_blank">Senatu RP</a>, gdzie przez lata kierował Komisją Praw Człowieka i&nbsp;Praworządności. Redakcja „Naszej Polski”, z&nbsp;którą był zaprzyjaźniony, żegna go wspomnieniem pisanym w&nbsp;kilka dni po jego śmierci. Przypomina, że Romaszewscy nie poszli drogą wielu kolegów z&nbsp;opozycji, nie dorobili się majątku ani posad w&nbsp;radach nadzorczych, lecz woleli stać po stronie słabych i&nbsp;pokrzywdzonych przez „transformację”. To portret polityka, który myślał samodzielnie i&nbsp;nie znosił tematów zastępczych.</strong></p>

<p><em>Pro memoria</em></p>
<p>Tak, właśnie Przyjaciela, bo Zbigniew Romaszewski był z&nbsp;„Naszą Polską” zaprzyjaźniony. Kiedy wielu innych polityków szukało sobie nowych znajomości w&nbsp;mediach &#8211; zwłaszcza w&nbsp;tych największych &#8211; on nie zapominał o&nbsp;naszej redakcji. Zawsze mogliśmy na niego liczyć przy okazji imprez jubileuszowych, ale i&nbsp;podczas kameralnych spotkań „opłatkowych” czy wielkanocnych. Pojawiał się zawsze, gdy go zapraszaliśmy, wraz z&nbsp;nieodłączną żoną Zofią, i&nbsp;zawsze miał coś ciekawego, a&nbsp;zarazem ważnego do przekazania.</p>
<p>I oto straciliśmy jednego z&nbsp;najlepszych przyjaciół. Ale &#8211; co gorsza &#8211; Polska straciła jednego ze swych najlepszych synów przynajmniej ostatniego półwiecza. Dopóki żył, mało sobie ten fakt uświadamialiśmy. Dopiero teraz, gdy go zabrakło, w&nbsp;pełni widzimy, jak niezwykłą postacią był Zbigniew Romaszewski.</p>
<h2>Od Radomia do Radia „Solidarność”</h2>
<p>Szlachetność, uczciwość, prawość &#8211; to słowa, które odruchowo przychodzą na myśl, gdy chcemy opisać Romaszewskiego. Pełno ich dzisiaj w&nbsp;pośmiertnych wspomnieniach. Ale cóż te słowa znaczyły w&nbsp;praktyce? Przede wszystkim niezwykłą konsekwencję w&nbsp;walce o&nbsp;najbardziej elementarne wartości: ludzką godność, sprawiedliwość &#8211; także tę społeczną, szacunek dla najsłabszych. Ta konsekwencja widoczna była u&nbsp;Romaszewskiego &#8211; a&nbsp;właściwie u&nbsp;Romaszewskich, bo Zosia była zawsze u&nbsp;boku Zbyszka &#8211; od początku działalności opozycyjnej w&nbsp;PRL: gdy to niezwykłe małżeństwo jeździło do Radomia, by pomagać robotnikom represjonowanym w&nbsp;czerwcu 1976 r.; gdy przez cztery trudne lata prowadziło Biuro Interwencyjne KSS „KOR”, dokumentujące komunistyczne bezprawie i&nbsp;pomagające poszkodowanym; gdy w&nbsp;stanie wojennym tworzyło konspiracyjne Radio „Solidarność”, a&nbsp;potem Komisję Interwencji i&nbsp;Praworządności podziemnej „Solidarności”; gdy organizowało Międzynarodowe Konferencje Praw Człowieka &#8211; pierwszą w&nbsp;Krakowie, drugą w&nbsp;Leningradzie; wreszcie gdy w&nbsp;przededniu „okrągłego stołu” przestrzegało przed zawarciem porozumień niedających gwarancji obrony interesów pracowniczych.</p>
<h2>Senator Komisji Praw Człowieka i Praworządności</h2>
<p>Ale na tym nie koniec. Bo kiedy w&nbsp;1989 r. Zbigniew Romaszewski po raz pierwszy został senatorem, nie poszedł drogą tak wielu swoich kolegów z&nbsp;opozycji. Nie dorobił się majątku, nie związał się z&nbsp;biznesem, nawet nie starał się o&nbsp;jakiekolwiek inne stanowiska &#8211; w&nbsp;rządzie czy radach nadzorczych. Romaszewski pozostał sobą, stając na czele senackiej Komisji Praw Człowieka i&nbsp;Praworządności, a&nbsp;jego żona kierując Biurem Interwencji Kancelarii Senatu. Nadal, mimo zmiany ustroju, czuli się potrzebni i&nbsp;chcieli służyć &#8211; zwłaszcza tym najsłabszym, poszkodowanym przez „transformację”, pognębionym przez złe prawo lub niesprawiedliwe decyzje funkcjonariuszy państwa.</p>
<p>A przecież z&nbsp;takimi biografiami Romaszewscy mogli zrobić w&nbsp;III RP niezwykłe kariery! Gdyby zamknęli oczy na dziejącą się niesprawiedliwość i&nbsp;przyłączyli się np. do Unii Wolności, gdzie było wielu ich dawnych znajomych, mogliby liczyć na najwyższe zaszczyty i&nbsp;prestiż budowany przez największe media. Ale Romaszewscy nigdy tacy nie byli. Oni woleli iść ze słabymi, z&nbsp;przegranymi, z&nbsp;upokarzanymi niż ze zwycięzcami, za którymi nie stały moralne racje. Dlatego wiosną 1992 r. Romaszewski stanął u&nbsp;boku obalanego właśnie premiera Jana Olszewskiego, przyjmując na kilkanaście dni funkcję szefa Komitetu ds. Radia i&nbsp;Telewizji, dlatego też kilka lat później dołączył do Ruchu Odbudowy Polski, a&nbsp;potem do Prawa i&nbsp;Sprawiedliwości, pozostając z&nbsp;tą partią gdy była obiektem najbrutalniejszych ataków, ale też nieraz spierając się z&nbsp;nią, gdy rządziła i&nbsp;nie zawsze podejmowała rozsądne decyzje.</p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/przemysl-pogardy-romaszewski/">Polska potrzebuje prawych charakterów. Felieton Wojciecha Reszczyńskiego o Zbigniewie Romaszewskim</a></p>
<p>Bo też miał Romaszewski tę wyjątkową w&nbsp;naszych czasach zaletę, że myślał i&nbsp;mówił samodzielnie. I&nbsp;nawet jeśli przyszło mu za to płacić wysoką cenę, to gotów był ją zapłacić. Bo skoro w&nbsp;PRL nieraz szedł za to do więzienia, to w&nbsp;III RP niestraszne mu były znacznie mniej dolegliwe przykrości. Np. wtedy, gdy zwycięska AWS odrzuciła jego kandydaturę na wicemarszałka Senatu, wybierając postkomunistę, którego nazwiska nikt już zresztą nie pamięta.</p>
<h2>22 lata w Senacie</h2>
<p>Omijały go więc zaszczyty i&nbsp;splendory, ale utrzymywała się sympatia wyborców. Dzięki temu był senatorem z&nbsp;najdłuższym stażem: wybierano go aż siedem razy, łącznie spędził w&nbsp;Senacie 22 lata! Tym większą niesprawiedliwością &#8211; bo trudno o&nbsp;lepsze słowo &#8211; była jego przegrana w&nbsp;2011 r., gdy na warszawskiej Pradze Platforma Obywatelska i&nbsp;cała lewica zjednoczyły się przeciw Romaszewskiemu, wystawiając Marka Borowskiego, który niestety zwyciężył.</p>
<p>Wspominając dziś najwybitniejszego senatora ostatniego ćwierćwiecza, warto pamiętać, jak bardzo różnił się od całej „klasy politycznej”. Nie znosił tematów zastępczych, telewizyjnych pyskówek, zajmowania się głupstwami, o&nbsp;których nazajutrz już nikt nie pamięta. Interesowało go tworzenie dobrego prawa, rozwiązywanie problemów zwykłych ludzi, budowanie państwa naprawdę sprawiedliwego i&nbsp;praworządnego. Takich ludzi już dzisiaj w&nbsp;parlamencie nie ma&#8230;</p>
<p style="text-align:right"><strong>(PS)</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Artykuł <strong>Pawła Siergiejczyka</strong> pt. <strong>„Żegnamy Przyjaciela”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 8 (955) z dnia 18 lutego 2014 roku, s. 4 (zapowiedź na s. 1)</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Paweł Siergiejczyk / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 8 (955)/2014, s. 4 (zapowiedź na s. 1).</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/zbigniew-romaszewski/">Zbigniew Romaszewski. Żegnamy Przyjaciela „Naszej Polski”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
