<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Stanisław Dybowski - Nasza Polska</title>
	<atom:link href="https://naszapolska.pl/stanislaw-dybowski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszapolska.pl/stanislaw-dybowski/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 13 Oct 2026 19:13:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://naszapolska.pl/wp-content/uploads/2026/02/cropped-naszapolska-favicon-32x32.png</url>
	<title>Stanisław Dybowski - Nasza Polska</title>
	<link>https://naszapolska.pl/stanislaw-dybowski/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Po 76 latach. Wielki powrót mistrza „Żydówki z pomarańczami”</title>
		<link>https://naszapolska.pl/aleksander-gierymski-wystawa-muzeum-narodowe-w-warszawie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Apr 2014 05:55:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/po-76-latach-wielki-powrot-mistrza-zydowki-z-pomaranczami/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Aleksander Gierymski (ur. 1850, zm. 1901) doczekał się w&#160;2014 r. w&#160;Muzeum Narodowym w&#160;Warszawie pierwszej od 76 lat całościowej wystawy swoich dzieł, bo poprzednią zorganizowano w&#160;1938 r. z&#160;okazji otwarcia gmachu przy Alejach Jerozolimskich. Stanisław Dybowski wylicza,…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/aleksander-gierymski-wystawa-muzeum-narodowe-w-warszawie/">Po 76 latach. Wielki powrót mistrza „Żydówki z pomarańczami”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Aleksander Gierymski (ur. 1850, zm. 1901) doczekał się w&nbsp;2014 r. w&nbsp;Muzeum Narodowym w&nbsp;Warszawie pierwszej od 76 lat całościowej wystawy swoich dzieł, bo poprzednią zorganizowano w&nbsp;1938 r. z&nbsp;okazji otwarcia gmachu przy Alejach Jerozolimskich. Stanisław Dybowski wylicza, że ekspozycja obejmuje około 120 obrazów i&nbsp;szkiców olejnych, około 70 rysunków i&nbsp;szkicownik, ponad 100 drzeworytów wykonanych według rysunków malarza oraz zbiór fotografii modeli, a&nbsp;prace pochodzą z&nbsp;dwudziestu muzeów, także zagranicznych. Recenzent podkreśla, że oglądanie studiów i&nbsp;dzieł finalnych pozwala prześledzić proces twórczy perfekcjonisty, który w&nbsp;każde płótno wkładał ogromny wysiłek. Gierymski to nie tylko autor sławnej „Żydówki z&nbsp;pomarańczami” z&nbsp;1881 r., odzyskanej trzy lata wcześniej, ale też obrazów takich jak „Święto trąbek”. Dybowski zapowiada też krakowską wystawę Maksymiliana Gierymskiego.</strong></p>

<p><em>Kultura, media. Muzeum Narodowe w Warszawie</em></p>
<p>Muzeum Narodowe w&nbsp;Warszawie urządzało często nikomu niepotrzebne wystawy, będące konsekwencją koniunkturalnych układów. Teraz, wreszcie, po 76 latach, otwarto wystawę genialnych dzieł Aleksandra Gierymskiego (1850- 1901). Dodajmy, że ostatnią taką „całościową” wystawę dzieł Gierymskiego zorganizowano w&nbsp;1938 r. z&nbsp;okazji oddania do użytku gmachu muzeum przy Alejach Jerozolimskich w&nbsp;Warszawie.</p>
<h2>Obrazy, rysunki i drzeworyty</h2>
<p>Wystawa obejmuje prace wielkiego malarza o&nbsp;rozległej tematyce, wykonane w&nbsp;różnych technikach. I&nbsp;tak możemy zobaczyć obrazy i&nbsp;szkice w&nbsp;oleju (ok. 120), rysunki i&nbsp;szkicownik (ok. 70). Ponadto drzeworyty wykonane według rysunków Gierymskiego (ponad 100) oraz zbiór fotografii modeli, którzy malarzowi pozowali. Prace pochodzą z&nbsp;Muzeum Narodowego w&nbsp;Warszawie i&nbsp;dwudziestu muzeów spoza stolicy, w&nbsp;tym z&nbsp;dwóch zagranicznych.</p>
<p>Oglądanie prac studyjnych i&nbsp;finalnych pozwala niejako prześledzić proces twórczy Gierymskiego, intelektualnie przebyć drogę, jaką musiał pokonać artysta, by doprowadzić swoje dzieło do formy ostatecznej. Szczególnie w&nbsp;przypadku Gierymskiego jest to zajęcie fascynujące dla widza, bowiem artysta był perfekcjonistą, wkładającym w&nbsp;każde dzieło &#8211; mimo wielkiego talentu &#8211; duży wysiłek.</p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/tadeusz-modrzejewski-muzeum-literatury-reymonta-bielsko-biala/">Przepisał ręcznie ponad 100 książek. Jedyne takie muzeum na świecie walczy o przetrwanie</a></p>
<h2>Nie tylko „Żydówka z pomarańczami”</h2>
<p>Oglądając wystawę odnosi się wrażenie, że wielki malarz chce nam powiedzieć: nie jestem tylko autorem sławnego obrazu „Żydówka z&nbsp;pomarańczami” z&nbsp;1881 r., odzyskanego trzy lata temu, ale także innych, które mogą skłonić do refleksji, jak np. „Święto trąbek”.</p>
<p>Wystawę powinien odwiedzić każdy, kto czuje się Polakiem, a&nbsp;Muzeum Narodowe &#8211; urządzać więcej wystaw artystów polskich.</p>
<p>PS. Pod koniec kwietnia Muzeum Narodowe w&nbsp;Krakowie planuje otwarcie wystawy prac Maksymiliana Gierymskiego (1846-1874) &#8211; przedwcześnie zmarłego, starszego brata Aleksandra, również wybitnego malarza.</p>
<p style="text-align:right"><strong>Stanisław Dybowski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Recenzja <strong>Stanisława Dybowskiego</strong> pt. <strong>„Wreszcie Gierymski!”</strong> ukazała się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 14 (961) z dnia 1 kwietnia 2014 roku, s. 16</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 14 (961)/2014, s. 16.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/aleksander-gierymski-wystawa-muzeum-narodowe-w-warszawie/">Po 76 latach. Wielki powrót mistrza „Żydówki z pomarańczami”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Muzyka, która miała nawracać zbrodniarzy. „Włochy” Liszta w ujęciu Andrzeja Pikula</title>
		<link>https://naszapolska.pl/andrzej-pikul-liszt-lata-pielgrzymki-wlochy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Mar 2014 06:55:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/muzyka-ktora-miala-nawracac-zbrodniarzy-wlochy-liszta-w-ujeciu-andrzeja-pikula/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Andrzej Pikul, krakowski pianista i&#160;profesor akademii muzycznej, jako pierwszy Polak nagrał w&#160;całości drugi tom „Lat pielgrzymki. Włochy” Franciszka Liszta, wielkiego przyjaciela Polski i&#160;Polaków. Stanisław Dybowski przypomina w&#160;recenzji z&#160;marca 2014 r., że cykl powstawał od 1835…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/andrzej-pikul-liszt-lata-pielgrzymki-wlochy/">Muzyka, która miała nawracać zbrodniarzy. „Włochy” Liszta w ujęciu Andrzeja Pikula</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Andrzej Pikul, krakowski pianista i&nbsp;profesor akademii muzycznej, jako pierwszy Polak nagrał w&nbsp;całości drugi tom „Lat pielgrzymki. Włochy” Franciszka Liszta, wielkiego przyjaciela Polski i&nbsp;Polaków. Stanisław Dybowski przypomina w&nbsp;recenzji z&nbsp;marca 2014 r., że cykl powstawał od 1835 do 1877 r. i&nbsp;ze względu na ogromne trudności pianistyczne rzadko bywa grywany w&nbsp;całości. Utwory tego tomu zrodziły się pod wpływem Rafaela, Michała Anioła, Salvatora Rosy, Petrarki i&nbsp;Dantego. Recenzent docenia, że Pikul nie wykorzystuje wirtuozerii do popisu, lecz do budowania wyrazu, przez co staje się kontynuatorem estetyki Claudia Arraua. Płytę zamykają dwie legendy o&nbsp;św. Franciszku z&nbsp;Asyżu i&nbsp;św. Franciszku a&nbsp;Paulo, o&nbsp;których papież Pius IX powiedział, że mogłyby skłonić do skruchy zatwardziałych zbrodniarzy. Album wydała firma DUX.</strong></p>

<p><em>Kultura, media. Premiera fonograficzna</em></p>
<p>Franciszek Liszt, wielki przyjaciel Polski i&nbsp;Polaków, skomponował wspaniały cykl utworów fortepianowych pod tytułem „Lata pielgrzymki” złożony z&nbsp;trzech tomów, w&nbsp;których muzycznie sportretował różne kraje, dzieła sztuki i&nbsp;sytuacje. Pierwsze utwory, wtedy jeszcze pt. „Album wędrowca”, skomponował w&nbsp;latach 1835-1836, ostatnie &#8211; w&nbsp;1877 r. Niektóre z&nbsp;nich chętnie są grywane, całość zaś, ze względu na wielkie trudności pianistyczne, bardzo rzadko.</p>
<h2>Pierwsze polskie nagranie całego tomu</h2>
<p>Krakowski pianista Andrzej Pikul, profesor akademii muzycznej, jest pierwszym Polakiem, który utrwalił na płytach drugi tom „Lat pielgrzymki. Włochy” w&nbsp;całości. Tworzą go piękne i&nbsp;nastrojowe utwory powstałe pod wpływem Rafaela, Michała Anioła, Salvatora Rosy, Petrarki oraz Dantego. Ich interpretacja wymaga świetnej techniki, muzykalności i&nbsp;umiejętności wniknięcia w&nbsp;kompozytorski zamysł. Warunki Liszta w&nbsp;pełni spełnił Andrzej Pikul. Pojawiająca się czasem wirtuozeria wykorzystywana jest nie do popisu palcowego, czym inni wykonawcy często spłycają tę muzykę, lecz tworzenia zamierzonego wyrazu. Pod tym względem nasz artysta staje się jakby kontynuatorem estetyki sławnego, nieżyjącego Claudio Arraua, który również zachwycająco grywał ten cykl.</p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/claudio-abbado-ostatnia-plyta-koncerty-mozarta-martha-argerich/">Łabędzi śpiew wielkiego dyrygenta. Ostatnia płyta Claudia Abbado</a></p>
<h2>Dwie legendy o świętych Franciszkach</h2>
<p>Płytę zamykają dwie uduchowione legendy Liszta opatrzone tytułami: „Św. Franciszek z&nbsp;Asyżu każący do ptaków” i&nbsp;„Św. Franciszek a&nbsp;Paulo kroczący po falach”. Papież Pius IX, który wysłuchał tych utworów w&nbsp;wykonaniu kompozytora powiedział: „Wymiar sprawiedliwości, chcąc skłonić zatwardziałych zbrodniarzy do skruchy, winien posłużyć się twą muzyką, synu. Żaden by się długo nie opierał, tego jestem pewien, a&nbsp;niedaleki już może dzień, gdy w&nbsp;naszej epoce głoszącej hasła humanitarne znajdzie zastosowanie tego rodzaju psychiczna terapia”. Czy Andrzej Pikul znał przytoczone słowa? Raczej nie, ale może intuicyjnie wyłowił z&nbsp;tej muzyki to, o&nbsp;czym powiedział papież.</p>
<p>Płytę opublikowała firma DUX (0929), zamieszczając w&nbsp;książeczce piękne reprodukcje dzieł Rafaela, Michała Anioła i&nbsp;innych.</p>
<p style="text-align:right"><strong>Stanisław Dybowski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Recenzja <strong>Stanisława Dybowskiego</strong> pt. <strong>„„Włochy” Liszta w ujęciu Pikula”</strong> ukazała się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 13 (960) z dnia 25 marca 2014 roku, s. 16</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 13 (960)/2014, s. 16.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/andrzej-pikul-liszt-lata-pielgrzymki-wlochy/">Muzyka, która miała nawracać zbrodniarzy. „Włochy” Liszta w ujęciu Andrzeja Pikula</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Łabędzi śpiew wielkiego dyrygenta. Ostatnia płyta Claudia Abbado</title>
		<link>https://naszapolska.pl/claudio-abbado-ostatnia-plyta-koncerty-mozarta-martha-argerich/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 18 Mar 2014 07:20:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/claudio-abbado-ostatnia-plyta-koncerty-mozarta-martha-argerich/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Claudio Abbado, jeden z&#160;najwspanialszych dyrygentów naszych czasów, zmarł 20 stycznia 2014 r., a&#160;kilka tygodni później do słuchaczy dotarła jego ostatnia płyta. Stanisław Dybowski opisuje nagranie dwóch koncertów fortepianowych Wolfganga Amadeusza Mozarta, XXV Koncertu C-dur i&#160;XX…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/claudio-abbado-ostatnia-plyta-koncerty-mozarta-martha-argerich/">Łabędzi śpiew wielkiego dyrygenta. Ostatnia płyta Claudia Abbado</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Claudio Abbado, jeden z&nbsp;najwspanialszych dyrygentów naszych czasów, zmarł 20 stycznia 2014 r., a&nbsp;kilka tygodni później do słuchaczy dotarła jego ostatnia płyta. Stanisław Dybowski opisuje nagranie dwóch koncertów fortepianowych Wolfganga Amadeusza Mozarta, XXV Koncertu C-dur i&nbsp;XX Koncertu d-moll, w&nbsp;wykonaniu ulubionej pianistki dyrygenta Marthy Argerich i&nbsp;Orkiestry Mozartowskiej. Płytę zarejestrowano podczas publicznego koncertu na festiwalu muzycznym w&nbsp;Lucernie w&nbsp;marcu 2013 r. Recenzent zwraca uwagę, że wykonanie nie podąża za modą na interpretacje stylowe za wszelką cenę, jest symfoniczne w&nbsp;partii orkiestry i&nbsp;popisowe, ale pełne dobrego smaku w&nbsp;partii fortepianu. Podkreśla ekspresję każdego dźwięku, precyzję i&nbsp;swobodę muzykowania przed pełną salą, bez możliwości powtórzenia nieudanego fragmentu. Pyta, czy artyści przeczuwali, że to ich ostatni wspólny „łabędzi śpiew”. Płytę wydała firma Deutsche Grammophon, z&nbsp;którą współpracują Krystian Zimerman i&nbsp;Rafał Blechacz.</strong></p>

<p><em>Kultura, media. Koncerty Mozarta</em></p>
<p>20 stycznia br. zmarł Claudio Abbado, jeden z&nbsp;najwspanialszych dyrygentów naszych czasów. Teraz dotarła do nas jego ostatnia płyta, zawierająca dwa koncerty fortepianowe Mozarta z&nbsp;udziałem ulubionej przezeń pianistki, Marthy Argerich oraz orkiestry mozartowskiej. Nagranie pochodzi z&nbsp;koncertu publicznego obojga artystów, jaki miał miejsce w&nbsp;marcu ub.r. na festiwalu muzycznym w&nbsp;Lucernie.</p>
<h2>Dwa koncerty fortepianowe Mozarta</h2>
<p>Płyta zawiera XXV Koncert C-dur oraz XX Koncert d-moll Wolfganga Amadeusza Mozarta &#8211; dzieła dojrzałe, należące do najpiękniejszych, jakie napisał ten genialny kompozytor. Wykonanie jest bardzo piękne, chociaż nie wpisuje się w&nbsp;nurt interpretacji stylowych za wszelką cenę. Jest symfoniczne w&nbsp;warstwie orkiestrowej i&nbsp;popisowe, ale z&nbsp;zachowaniem wszelkich proporcji dobrego smaku, w&nbsp;partii fortepianowej. Przede wszystkim każdy dźwięk tych dzieł nasycony jest ekspresją, nie ma nut tylko wygranych. Czuje się zachwyt wykonawców nad tą muzyką. Argerich z&nbsp;Abbado starają się nam powiedzieć: radujcie się razem z&nbsp;nami! Czyżby czuli, że jest to ich ostatni wspólny „łabędzi śpiew”?</p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/rafal-blechacz-gilmore-artist-award/">Rafał Blechacz z nagrodą Gilmore Artist Award</a></p>
<h2>Nagranie z Lucerny</h2>
<p>Słuchając interpretacji wspomnianych arcydzieł zdumiewa odbiorcę dokładność i&nbsp;precyzja wykonania, zarejestrowanego nie w&nbsp;pomieszczeniu studyjnym, gdzie nieudany fragment można powtórzyć, lecz w&nbsp;sali koncertowej pełnej publiczności. Zdumiewa też swoboda muzykowania i&nbsp;naturalność narracji. Z&nbsp;pewnością omawiana płyta będzie od teraz ozdobą każdej kolekcji najpiękniejszych nagrań muzycznych. Płytę opublikowała firma Deutsche Grammophon, z&nbsp;którą współpracują od lat Krystian Zimerman i&nbsp;Rafał Blechacz.</p>
<p style="text-align:right"><strong>Stanisław Dybowski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Recenzja <strong>Stanisława Dybowskiego</strong> pt. <strong>„Ostatnia płyta Abbado!”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 12 (959) z dnia 18 marca 2014 roku, s. 16</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 12 (959)/2014, s. 16.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/claudio-abbado-ostatnia-plyta-koncerty-mozarta-martha-argerich/">Łabędzi śpiew wielkiego dyrygenta. Ostatnia płyta Claudia Abbado</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>„Wyklęty” Panufnik teraz oklaskiwany! Andrzej Panufnik w stulecie urodzin</title>
		<link>https://naszapolska.pl/andrzej-panufnik-stulecie-urodzin/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Feb 2014 05:50:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/andrzej-panufnik-stulecie-urodzin/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Andrzej Panufnik, urodzony w&#160;1914 r. w&#160;Warszawie kompozytor i&#160;dyrygent, przez dziesięciolecia nie istniał w&#160;PRL: nie wolno było wykonywać jego utworów ani nawet wymieniać jego nazwiska. Komuniści nie wybaczyli mu, że w&#160;1954 r. uciekł przez Szwajcarię do…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/andrzej-panufnik-stulecie-urodzin/">„Wyklęty” Panufnik teraz oklaskiwany! Andrzej Panufnik w stulecie urodzin</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Andrzej Panufnik, urodzony w&nbsp;1914 r. w&nbsp;Warszawie kompozytor i&nbsp;dyrygent, przez dziesięciolecia nie istniał w&nbsp;PRL: nie wolno było wykonywać jego utworów ani nawet wymieniać jego nazwiska. Komuniści nie wybaczyli mu, że w&nbsp;1954 r. uciekł przez Szwajcarię do Anglii. Stanisław Dybowski, który znał ten zakaz z&nbsp;pracy w&nbsp;Polskim Radiu, przypomina, że odważniejsi redaktorzy nadawali muzykę Panufnika pod zmienionym, rosyjsko brzmiącym nazwiskiem. Przywołuje też jego biografię: naukę w&nbsp;Konserwatorium Warszawskim, studia w&nbsp;Wiedniu u&nbsp;Weingartnera i&nbsp;w&nbsp;Paryżu u&nbsp;Gauberta, okupacyjne występy w&nbsp;duecie fortepianowym z&nbsp;Witoldem Lutosławskim, a&nbsp;wreszcie powrót do Polski na „Warszawską Jesień” w&nbsp;1990 r., rok przed śmiercią w&nbsp;londyńskim Twickenham. W&nbsp;roku stulecia urodzin kompozytora autor recenzuje lutowe wykonanie „Sinfonia di Sfere” przez Orkiestrę Filharmonii Narodowej pod batutą Jacka Kaspszyka, dzieła pełnego kontrastów i&nbsp;wymagającego od słuchacza skupienia.</strong></p>

<p><em>W stulecie urodzin</em></p>
<p>Andrzej Panufnik, którego w&nbsp;tym roku obchodzimy setne urodziny (ur. 1914 r. w&nbsp;Warszawie), należał do tych twórców polskich, których komuna wyklęła. Nie wolno było wykonywać i&nbsp;wydawać jego dzieł, a&nbsp;nawet wymieniać publicznie nazwiska. Wszędzie, gdzie się pojawiało, cenzura skrzętnie je wykreślała. Miał nie istnieć! I&nbsp;w&nbsp;Polsce przez dziesięciolecia nie istniał. Za co był tak znienawidzony? Za to, że wziął za żonę kobietę z&nbsp;„wrogiego Zachodu” i&nbsp;uciekł (przez Szwajcarię) z&nbsp;socjalistycznego raju do Anglii (1954). Zawziętość komunistów była tak wielka, że szykany dopadały nawet muzyków i&nbsp;muzykologów ceniących „zwyrodniałą” twórczość Panufnika. W&nbsp;Polskim Radiu &#8211; znam to z&nbsp;autopsji &#8211; kontrolowanym skrupulatnie przez Urząd Bezpieczeństwa i&nbsp;rosyjskie KGB, odważniejsi redaktorzy czasem nadawali muzykę Panufnika, ale pod zmienionym nazwiskiem kompozytora (np. brzmiącym z&nbsp;rosyjska), później jedynie zaufanym wyjawiając prawdę&#8230;</p>
<h2>Od Konserwatorium Warszawskiego do emigracji</h2>
<p>Andrzej Panufnik był synem wziętego lutnika i&nbsp;inżyniera geodety, wielce zasłużonego dla nauki i&nbsp;muzyki polskiej, oraz skrzypaczki warszawskiej. Naukę muzyki rozpoczął mając 7 lat u&nbsp;babki. Później ukończył Konserwatorium Warszawskie (dwa wydziały: kompozycja i&nbsp;dyrygentura), gdzie jego profesorami byli Rytel, Maliszewski, Morawski, Lefeld, Sikorski i&nbsp;Bierdiajew. Następnie studiował w&nbsp;Wiedniu u&nbsp;Weingartnera i&nbsp;w&nbsp;Paryżu u&nbsp;Gauberta. Okupację niemiecką spędził w&nbsp;Warszawie. Utrzymywał się wtedy z&nbsp;występów w&nbsp;kawiarniach (m.in. „U&nbsp;Aktorek”, „Moda i&nbsp;Sztuka”), grając w&nbsp;duecie fortepianowym z&nbsp;kolegą konserwatoryjnym Witoldem Lutosławskim.</p>
<p>Ponownie w&nbsp;Polsce pojawił się dopiero w&nbsp;1990 r. z&nbsp;okazji wykonania jego dzieł na festiwalu „Warszawska Jesień”, na którym m.in. Ewa Pobłocka dała prawykonanie jego Koncertu fortepianowego, który dzisiaj należy do kanonu repertuarowego każdego pianisty wirtuoza, a&nbsp;Wanda Wiłkomirska &#8211; Koncertu skrzypcowego. Wtedy, staraniem znakomitego muzykologa Tadeusza Kaczyńskiego, ukazała się książka pt. „Panufnik o&nbsp;sobie”. Rok później, 27 października, w&nbsp;londyńskiej dzielnicy Twickenham nad Tamizą, kompozytor zmarł. Miał 77 lat.</p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/antoni-wit-dyrygent-jubileusz/">Antoni Wit. Piękny jubileusz dyrygenta w Filharmonii Narodowej</a></p>
<h2>„Sinfonia di Sfere” w Filharmonii Narodowej</h2>
<p>W piątek 14 lutego usłyszeliśmy „Sinfonia di Sfere” Panufnika w&nbsp;interpretacji Orkiestry Filharmonii Narodowej pod batutą Jacka Kaspszyka. Wspaniałe dzieło, „pełne &#8211; jak słusznie napisała Małgorzata Gąsiorowska &#8211; ustawicznych kontrastów, zmian barwy, nastroju, rodzaju narracji, wymaga niezwykłej koncentracji, by w&nbsp;jej przebiegu dostrzec piękno, które ma wznieść słuchacza w&nbsp;wyższe rejony kontemplacji”. Kaspszykowi odkrycie walorów dzieła się udało: obcowaliśmy z&nbsp;muzyką wywołującą silne doznania. Chciałoby się tego dzieła wysłuchać ponownie!</p>
<p>Poza utworem Panufnika, zabrzmiała jeszcze III Symfonia Philipa Glassa &#8211; zupełnie nie wiem, po co &#8211; oraz piękny Koncert skrzypcowy Sibeliusa z&nbsp;udziałem, utytułowanej wysokimi nagrodami konkursów skrzypcowych, Esther Yoo. Grała nieskazitelnie czysto, pięknie niuansując wykonywaną muzykę, ale zbyt chłodno, by rozgrzać słuchaczy.</p>
<p style="text-align:right"><strong>Stanisław Dybowski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Artykuł <strong>Stanisława Dybowskiego</strong> pt. <strong>„„Wyklęty” Panufnik teraz oklaskiwany!”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 9 (956) z dnia 25 lutego 2014 roku, s. 16</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 9 (956)/2014, s. 16.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/andrzej-panufnik-stulecie-urodzin/">„Wyklęty” Panufnik teraz oklaskiwany! Andrzej Panufnik w stulecie urodzin</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Antoni Wit. Piękny jubileusz dyrygenta w Filharmonii Narodowej</title>
		<link>https://naszapolska.pl/antoni-wit-dyrygent-jubileusz/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 18 Feb 2014 05:55:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/antoni-wit-dyrygent-jubileusz/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Antoni Wit, jeden z&#160;najwybitniejszych polskich dyrygentów, 7 lutego 2014 r. świętował w&#160;Filharmonii Narodowej 70. urodziny i&#160;pół wieku działalności muzycznej. Jubilat sam poprowadził koncert, na którym zabrzmiały „Pieśń przeznaczenia” Brahmsa, Stabat Mater Karola Szymanowskiego z&#160;udziałem Iwony…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/antoni-wit-dyrygent-jubileusz/">Antoni Wit. Piękny jubileusz dyrygenta w Filharmonii Narodowej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Antoni Wit, jeden z&nbsp;najwybitniejszych polskich dyrygentów, 7 lutego 2014 r. świętował w&nbsp;Filharmonii Narodowej 70. urodziny i&nbsp;pół wieku działalności muzycznej. Jubilat sam poprowadził koncert, na którym zabrzmiały „Pieśń przeznaczenia” Brahmsa, Stabat Mater Karola Szymanowskiego z&nbsp;udziałem Iwony Hossy, Ewy Marciniec i&nbsp;Jarosława Bręka oraz blisko godzinna „Symfonia alpejska” Ryszarda Straussa, dyrygowana z&nbsp;pamięci. Stanisław Dybowski przypomina drogę artysty: od studiów u&nbsp;Henryka Czyża w&nbsp;Krakowie i&nbsp;prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, przez nagrodę na konkursie dyrygenckim im. Karajana w&nbsp;Berlinie i&nbsp;asystenturę u&nbsp;Karajana w&nbsp;Salzburgu, po kierowanie Filharmonią Pomorską, orkiestrą Polskiego Radia w&nbsp;Krakowie, Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w&nbsp;Katowicach i&nbsp;Filharmonią Narodową w&nbsp;latach 2002-2013. Wspomina też jego ogromną dyskografię, liczącą ponad 200 płyt, z&nbsp;bogatą kolekcją dzieł kompozytorów polskich.</strong></p>

<p><em>Filharmonia Narodowa</em></p>
<p>Z okazji 70. urodzin, a&nbsp;jednocześnie pół wieku trwającej działalności muzycznej, 7 lutego odbył się w&nbsp;Filharmonii Narodowej koncert Antoniego Wita. Dyrygował jubilat, przygotowując „Pieśń przeznaczenia” op. 54 Brahmsa na chór i&nbsp;orkiestrę, Stabat Mater op. 53 Szymanowskiego z&nbsp;udziałem solistów Iwony Hossy, Ewy Marciniec i&nbsp;Jarosława Bręka oraz „Symfonię alpejską” op. 64 Ryszarda Straussa.</p>
<h2>Uczeń Czyża i asystent Karajana</h2>
<p>Antoni Wit, wychowanek Henryka Czyża w&nbsp;krakowskiej Wyższej Szkole Muzycznej, laureat II nagrody Międzynarodowego Konkursu Dyrygenckiego im. Karajana w&nbsp;Berlinie (potem asystent Karajana w&nbsp;Salzburgu), absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, zadebiutował z&nbsp;sukcesem w&nbsp;Warszawie 20 października 1967 r., mając już na swym koncie kilka występów.</p>
<h2>Od Bydgoszczy do Filharmonii Narodowej</h2>
<p>Patrząc na życiorys artystyczny Jubilata łatwo dostrzec, że kariera prof. Wita rozwijała się harmonijnie z&nbsp;ciągłą tendencją zwyżkową. Swoje szefowanie rozpoczął od Filharmonii Pomorskiej w&nbsp;Bydgoszczy (1974-1977). Potem kierował: Orkiestrą i&nbsp;Chórem Polskiego Radia i&nbsp;Telewizji w&nbsp;Krakowie (1977-1983), Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w&nbsp;Katowicach (1983-2000) oraz Filharmonią Narodową (2002- 2013), w&nbsp;międzyczasie dyrektorując Filharmonii de Gran Canaria. Niezależnie od pełnionych funkcji dyrektorskich, Antoni Wit rozwijał międzynarodową karierę dyrygenta gościnnego. Dzisiaj łatwiej chyba wskazać miejsca na świecie, gdzie nie występował, niż wyliczać miasta jego koncertów. Obok dużej liczby występów, zgromadził ogromną dyskografię, liczącą ponad 200 płyt (LP o&nbsp;CD), na których utrwalił prawie pół tysiąca utworów, w&nbsp;tym sporą kolekcję dzieł kompozytorów polskich, za co był wyróżniany nagrodami fonograficznymi polskimi i&nbsp;zagranicznymi. Również potężny jest jego repertuar kapelmistrzowski, obejmujący twórczość symfoniczną i&nbsp;operową blisko 100 kompozytorów m.in. całą spuściznę Chopina, Karłowicza, Góreckiego, Kilara, Lutosławskiego i&nbsp;Pendereckiego. Artysta znany jest z&nbsp;fenomenalnej pamięci, co powoduje, że większość programów prowadzi bez partytury.</p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/filharmonia-narodowa-iv-symfonia-lutoslawskiego/">Filharmonia Narodowa i IV Symfonia Lutosławskiego</a></p>
<p>Tak też było podczas omawianego koncertu. Zadyrygowania „Symfonii alpejskiej” o&nbsp;bardzo skomplikowanej strukturze formalnej i&nbsp;rozbudowanej instrumentacji, trwającej blisko godzinę, może podjąć się tylko mistrz batuty. Nic dziwnego, że publiczność nagrodziła Jubilata frenetycznym aplauzem, a&nbsp;następnie z&nbsp;udziałem orkiestry, odśpiewała na stojąco „Sto lat”. W&nbsp;podziękowaniu powiedział nieco z&nbsp;humorem, że chciałby spotkać się w&nbsp;tej samej sali i&nbsp;z&nbsp;tą samą publicznością na kolejnym jubileuszu za 30 lat!</p>
<p style="text-align:right"><strong>Stanisław Dybowski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Artykuł <strong>Stanisława Dybowskiego</strong> pt. <strong>„Piękny jubileusz Antoniego Wita”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 8 (955) z dnia 18 lutego 2014 roku, s. 16</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 8 (955)/2014, s. 16.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/antoni-wit-dyrygent-jubileusz/">Antoni Wit. Piękny jubileusz dyrygenta w Filharmonii Narodowej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Oskar Kolberg. Kim był autor dzieła „Lud” i dlaczego 2014 to Rok Kolberga</title>
		<link>https://naszapolska.pl/oskar-kolberg-rok-kolberga/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Feb 2014 06:10:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/oskar-kolberg-rok-kolberga-2014/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Oskar Kolberg, etnograf, folklorysta i&#160;kompozytor, urodził się 22 lutego 1814 r. w&#160;Przysusze, a&#160;zmarł w&#160;1890 r. w&#160;Krakowie. Na wniosek Związku Kompozytorów Polskich Sejm RP ustanowił rok 2014 Rokiem Oskara Kolberga, dla uczczenia 200. rocznicy jego urodzin.…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/oskar-kolberg-rok-kolberga/">Oskar Kolberg. Kim był autor dzieła „Lud” i dlaczego 2014 to Rok Kolberga</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Oskar Kolberg, etnograf, folklorysta i&nbsp;kompozytor, urodził się 22 lutego 1814 r. w&nbsp;Przysusze, a&nbsp;zmarł w&nbsp;1890 r. w&nbsp;Krakowie. Na wniosek Związku Kompozytorów Polskich Sejm RP ustanowił rok 2014 Rokiem Oskara Kolberga, dla uczczenia 200. rocznicy jego urodzin. Kolberg przez całe życie dokumentował folklor ziem dawnej Rzeczypospolitej, a&nbsp;jego dzieło „Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i&nbsp;tańce” liczy blisko sto tomów. Ze skarbnicy Kolberga czerpali Chopin, Moniuszko, Szymanowski, a&nbsp;w&nbsp;XX wieku Kilar i&nbsp;Górecki. Stanisław Dybowski w&nbsp;rubryce „Muzykalia” przypomina dzieciństwo Kolberga w&nbsp;pałacu Kazimierzowskim, przyjaźń z&nbsp;Fryderykiem Chopinem, studia u&nbsp;Józefa Elsnera i&nbsp;przekonanie, że jego dokumentacja stanie się podstawą tożsamości narodowej w&nbsp;niepodległej Polsce. Jak pisze autor, Kolberg miał rację.</strong></p>

<p><em>Muzykalia</em></p>
<h2>Oskar Kolberg. Kim był autor dzieła „Lud”</h2>
<p>Na wniosek Związku Kompozytorów Polskich, Sejm RP ustanowił rok 2014 Rokiem Oskara Kolbera dla uczczenia 200. urodzin wielkiego badacza. Kim był Kolberg? Był urodzonym w&nbsp;1814 r. w&nbsp;Przysusze (Opoczyńskie), a&nbsp;zmarłym w&nbsp;1890 r. w&nbsp;Krakowie folklorystą, etnografem i&nbsp;kompozytorem polskim, który wykonał gigantyczną pracę, dokumentując w&nbsp;prawie stu tomach (wydanych za życia i&nbsp;po śmierci) folklor Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Z&nbsp;pochodzenia był spolonizowanym Niemcem &#8211; wielkim patriotą. Jego ojciec przybył z&nbsp;Meklemburgii, a&nbsp;osiadłszy w&nbsp;Warszawie, powołany przez Stanisława Staszica, prowadził katedrę geodezji, miernictwa i&nbsp;topografii na Uniwersytecie Warszawskim. Przyjaźnił się z&nbsp;Chopinem, szkolnym kolegą w&nbsp;Liceum Warszawskim; mieszkał, podobnie jak Chopinowie, w&nbsp;pałacu Kazimierzowskim przy Krakowskim Przedmieściu.</p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/filharmonia-narodowa-iv-symfonia-lutoslawskiego/">Atrakcyjne koncerty w Filharmonii Narodowej</a></p>
<h2>Kolberg, Chopin i dzieło „Lud”</h2>
<p>Tam wzrastał w&nbsp;kręgu Brodzińskiego, Lindego i&nbsp;Mikołaja Chopina. Studia muzyczne odbył, jak Chopin, u&nbsp;prof. Józefa Elsnera. Opinia srogiego profesora o&nbsp;Kolbergu brzmiała: „Należy do rzędu znakomitszych artystów miasta Warszawy”. Jego wiekopomne dzieło, nad którym pracował całe życie, opublikowane zostało pt. „Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i&nbsp;tańce”. Z&nbsp;tej skarbnicy „ludu polskiego” (wyrażenie Kolberga) korzystało wielu kompozytorów przeszłości (Chopin, Moniuszko, Szymanowski) i&nbsp;współczesności (Kilar, Górecki), jak i&nbsp;badaczy z&nbsp;wielu zakresów nauki np. antropologii, folklorystyki, muzykologii, historii sztuki i&nbsp;historii Polski. Żyjąc w&nbsp;zaborze rosyjskim Kolberg wiedział, że kiedyś Polska zdobędzie niepodległość, a&nbsp;wtedy jego dokumentacja stanie się podstawą dla kształtowania tożsamości narodowej. Miał rację!</p>
<p style="text-align:right"><strong>Stanisław Dybowski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Artykuł <strong>Stanisława Dybowskiego</strong> pt. <strong>„Muzykalia: Oskar Kolberg”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 7 (954) z dnia 11 lutego 2014 roku, s. 16</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 7 (954)/2014, s. 16.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/oskar-kolberg-rok-kolberga/">Oskar Kolberg. Kim był autor dzieła „Lud” i dlaczego 2014 to Rok Kolberga</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Atrakcyjne koncerty w Filharmonii Narodowej. Młoda Filharmonia Bałtycka i IV Symfonia Lutosławskiego</title>
		<link>https://naszapolska.pl/filharmonia-narodowa-iv-symfonia-lutoslawskiego/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Feb 2014 06:25:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/filharmonia-narodowa-iv-symfonia-lutoslawskiego/</guid>

					<description><![CDATA[<p>IV Symfonia Lutosławskiego, ostatnie dzieło symfoniczne Witolda Lutosławskiego, zamknęła w&#160;Filharmonii Narodowej obchody Roku Lutosławskiego, ogłoszonego w&#160;setną rocznicę urodzin kompozytora. Koncert poprowadził Jacek Kaspszyk, a&#160;w&#160;programie znalazły się także utwory Brahmsa i&#160;Haydna, kompozytorów, których Lutosławski szczególnie cenił.…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/filharmonia-narodowa-iv-symfonia-lutoslawskiego/">Atrakcyjne koncerty w Filharmonii Narodowej. Młoda Filharmonia Bałtycka i IV Symfonia Lutosławskiego</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>IV Symfonia Lutosławskiego, ostatnie dzieło symfoniczne Witolda Lutosławskiego, zamknęła w&nbsp;Filharmonii Narodowej obchody Roku Lutosławskiego, ogłoszonego w&nbsp;setną rocznicę urodzin kompozytora. Koncert poprowadził Jacek Kaspszyk, a&nbsp;w&nbsp;programie znalazły się także utwory Brahmsa i&nbsp;Haydna, kompozytorów, których Lutosławski szczególnie cenił. Dzień wcześniej, 23 stycznia 2014 r., w&nbsp;tej samej sali po raz pierwszy w&nbsp;Warszawie wystąpiła Młoda Filharmonia Bałtycka (Baltic Youth Philharmonic), orkiestra młodych muzyków z&nbsp;krajów nadbałtyckich założona przez Kristjana Järviego, syna słynnego dyrygenta Neeme Järviego. Solistką była polska pianistka Julia Kociuban. Stanisław Dybowski, stały recenzent muzyczny „Naszej Polski”, opisuje oba wieczory i&nbsp;nie kryje zachwytu, zwłaszcza nad interpretacją symfonii Lutosławskiego i&nbsp;grą węgierskiego trębacza Gábora Boldoczkiego w&nbsp;Koncercie Es-dur Haydna. Przypomina też dawne interpretacje Witolda Rowickiego w&nbsp;tej samej sali.</strong></p>

<p><em>Filharmonia Narodowa</em></p>
<h2>Młoda Filharmonia Bałtycka Kristjana Järviego</h2>
<p>W ostatniej dekadzie stycznia odbyły się w&nbsp;Filharmonii Narodowej dwa atrakcyjne koncerty. Na pierwszym (23 stycznia) wystąpiła Młoda Filharmonia Bałtycka, założona przez młodszego syna sławnego dyrygenta Nieme Järviego, Kristjana. Zespół rekrutuje się z&nbsp;młodych muzyków (przeważnie studenci) krajów nadbałtyckich. W&nbsp;Warszawie koncertowali po raz pierwszy, wzbudzając aplauz publiczności grą promienną, pełną energii i&nbsp;młodości. Program przygotowali wymagający i&nbsp;trudny. Rozpoczęli poematem „Don Juan” Ryszarda Straussa, popisując się świetnym zgraniem i&nbsp;instrumentalną wirtuozerią. Następnie zabrzmiała Rapsodia na temat Paganiniego na fortepian z&nbsp;orkiestrą Rachmaninowa z&nbsp;udziałem polskiej pianistki Julii Kociuban, wychowanki m.in. prof. Piotra Palecznego. Grała z&nbsp;zaangażowaniem i&nbsp;wirtuozowskim zacięciem. Bardzo byłem ciekaw „Trzech utworów w&nbsp;dawnym stylu” Henryka Mikołaja Góreckiego. Wykonano je świetnie, z&nbsp;podziwu godną maestrią. Koncert skrzypcowy a-moll Bacha grała koncertmistrzyni orkiestry Dalia Simaska, dźwiękiem krystalicznie czystym i&nbsp;przejrzystym. Koncert zamknął „Poemat ekstazy” Skriabina.</p>
<h2>Jacek Kaspszyk i IV Symfonia Lutosławskiego na zamknięcie Roku Lutosławskiego</h2>
<p>Dzień później Jacek Kaspszyk poprowadził abonamentowy koncert filharmoniczny, którym zwieńczył „Rok Lutosławskiego”. W&nbsp;programie znalazły się dzieła Brahmsa i&nbsp;Haydna, których Lutosławski bardzo cenił oraz jego IV Symfonia. I&nbsp;mimo, że Brahmsa wszyscy lubimy, przywołując świetne interpretacje Witolda Rowickiego w&nbsp;tej samej sali, to omawianego wieczora wszyscy wychodzili pod wrażeniem pięknej IV Symfonii Lutosławskiego. Takiej eterycznej, precyzyjnej i&nbsp;żarliwej interpretacji tego genialnego dzieła nie słyszałem; a&nbsp;przecież mierzyli się z&nbsp;nim różni dyrygenci. Mówiąc, że było to wykonanie piękne, mam na myśli jego niezwykłą urodę muzyczną. Z&nbsp;wirtuozowskim zacięciem Koncert Es-dur na trąbkę i&nbsp;orkiestrę Haydna zagrał sławny Gábor Boldoczki. Co on wyczarowywał ze swojej trąbki, trudno opisać: tak słodko, nieskazitelnie czysto brzmiącego instrumentu dawno nie słyszałem. III Symfonią F-dur i&nbsp;Wariacjami na temat Haydna Brahmsa Kaspszyk złożył hołd nie tylko Lutosławskiemu, ale i&nbsp;Rowickiemu, byłemu szefowi Filharmonii Narodowej.</p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/maurycy-moszkowski-koncert-fortepianowy/">Maurycy Moszkowski. Koncert fortepianowy</a></p>
<p style="text-align:right"><strong>Stanisław Dybowski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Artykuł <strong>Stanisława Dybowskiego</strong> pt. <strong>„Atrakcyjne koncerty”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 6 (953) z dnia 4 lutego 2014 roku, s. 16</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Ilustracja: grafika poglądowa, redakcja naszapolska.pl.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/filharmonia-narodowa-iv-symfonia-lutoslawskiego/">Atrakcyjne koncerty w Filharmonii Narodowej. Młoda Filharmonia Bałtycka i IV Symfonia Lutosławskiego</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jan Ekier. Artysta stulecia. Księga pamiątkowa na stulecie pianisty</title>
		<link>https://naszapolska.pl/jan-ekier-artysta-stulecia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jan 2014 07:35:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/jan-ekier-artysta-stulecia/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jan Ekier skończył w&#160;ubiegłym roku sto lat. Wybitny pianista, kompozytor, pedagog i&#160;redaktor Wydania Narodowego Dzieł Fryderyka Chopina doczekał się z&#160;tej okazji księgi pamiątkowej „Jan Ekier. Artysta stulecia - w&#160;darze Chopinowi”, przygotowanej przez Narodowy Instytut Fryderyka…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/jan-ekier-artysta-stulecia/">Jan Ekier. Artysta stulecia. Księga pamiątkowa na stulecie pianisty</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jan Ekier skończył w&nbsp;ubiegłym roku sto lat. Wybitny pianista, kompozytor, pedagog i&nbsp;redaktor Wydania Narodowego Dzieł Fryderyka Chopina doczekał się z&nbsp;tej okazji księgi pamiątkowej „Jan Ekier. Artysta stulecia &#8211; w&nbsp;darze Chopinowi”, przygotowanej przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina pod redakcją prof. Ireny Poniatowskiej. Stanisław Dybowski omawia zawartość tomu liczącego ponad 400 stron dużego formatu: listy gratulacyjne, wspomnienia uczniów, kalendarium życia, wykaz kompozycji i&nbsp;plan edycji Wydania Narodowego, a&nbsp;także prace naukowe o&nbsp;Chopinie polskich i&nbsp;zagranicznych badaczy. W&nbsp;wydaniu papierowym nazwisko jubilata znalazło się w&nbsp;tytule z&nbsp;literówką; poprawną pisownię podajemy w&nbsp;tytule i&nbsp;opisie. To lektura przede wszystkim dla muzykologów i&nbsp;chopinologów, ale także dla melomanów, którzy chcą lepiej poznać człowieka stojącego za najważniejszą współczesną edycją nut Chopina.</strong></p>

<h2>Stulecie Jana Ekiera</h2>
<p>O&nbsp;profesorze Janie Ekierze, wybitnym pianiście, kompozytorze, pedagogu i&nbsp;edytorze spuścizny Chopina, z&nbsp;okazji jego setnych urodzin pisaliśmy w&nbsp;ubiegłym roku. Wtedy odbyły się jubileuszowe koncerty, w&nbsp;których wzięli udział muzycy powiązani z&nbsp;jubilatem różnymi więzami, zorganizowane przez Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina.</p>
<h2>Księga „Jan Ekier. Artysta stulecia &#8211; w darze Chopinowi”</h2>
<p>Przed miesiącem ukazała się ważna publikacja w&nbsp;postaci księgi pamiątkowej, dedykowanej jubilatowi, przygotowanej przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. To piękny zwyczaj, aby w&nbsp;taki sposób czcić wybitne postaci, które swoją działalnością i&nbsp;pracą wniosły coś istotnego do kultury narodowej. Księga nosząca tytuł „Jan Ekier. Artysta stulecia &#8211; w&nbsp;darze Chopinowi”, to zbiór artykułów naukowych różnych autorów tematycznie zogniskowanych wokół jubilata i&nbsp;Chopina. Publikacja pod redakcją prof. dr hab. Ireny Poniatowskiej, licząca 412 stron dużego formatu, podzielona jest na pięć działów.</p>
<p>W&nbsp;pierwszym są listy gratulacyjne ministra kultury, rektorów kilku wyższych uczelni oraz instytucji związanych z&nbsp;muzyką i&nbsp;kulturą. Drugi dział „Spotkania z&nbsp;Profesorem Janem Ekierem”, zawiera luźne wypowiedzi pisemne osób, które były uczniami jubilata lub osobami z&nbsp;jego kręgu muzycznego.</p>
<h2>Wydanie Narodowe i prace o Chopinie</h2>
<p>W&nbsp;rozdziale trzecim „Życie, twórczość i&nbsp;praca edytorska Profesora Jana Ekiera”, znalazły się „Kalendarium życia i&nbsp;działalności”, „Wykaz kompozycji”, „Wykaz artykułów i&nbsp;prac naukowych”, „Wydanie Narodowe &#8211; plan edycji” (dot. dzieł Chopina), rozmowa z&nbsp;jubilatem oraz wspomnienia najbliższych współpracowników. Dział czwarty obejmuje prace naukowe (w&nbsp;kilku językach) na tematy chopinowskie polskich i&nbsp;obcych badaczy. Dział piąty zawiera ikonografię jubilata, związaną z&nbsp;ważnymi faktami w&nbsp;jego życiu.</p>
<h2>Dla kogo jest ta książka</h2>
<p>Cenna i&nbsp;wartościowa pozycja, którą z&nbsp;pewnością studiować będą muzykolodzy, chopinolodzy, studenci wydziałów akademickich i&nbsp;uniwersyteckich, a&nbsp;także melomani, którym bliska jest kultura muzyczna.</p>
<p style="text-align:right"><strong>Stanisław Dybowski</strong></p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/jak-wygladal-chopin-rekonstrukcja-twarzy/">Jak wyglądał Fryderyk Chopin? Rekonstrukcja twarzy z&nbsp;maski pośmiertnej</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Recenzja <strong>Stanisława Dybowskiego</strong> pt. <strong>„Jan Ekiert. Artysta stulecia”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 5 (952) z dnia 28 stycznia 2014 roku, s. 16</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcie: pl.chopin.nifc.pl, archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 5 (952)/2014, s. 16.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/jan-ekier-artysta-stulecia/">Jan Ekier. Artysta stulecia. Księga pamiątkowa na stulecie pianisty</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Koncert fortepianowy Moszkowskiego. Premiera po 140 latach</title>
		<link>https://naszapolska.pl/maurycy-moszkowski-koncert-fortepianowy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Jan 2014 08:25:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/maurycy-moszkowski-koncert-fortepianowy/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Maurycy Moszkowski, późnoromantyczny kompozytor i&#160;pianista, w&#160;encyklopediach bywa nazywany kompozytorem niemieckim, choć wywodził się z&#160;polsko-żydowskiej rodziny spod Częstochowy lub Pilicy, a&#160;jego mazurki, krakowiaki i&#160;polonezy brzmią na wskroś po polsku. 9 stycznia 2014 r. w&#160;Filharmonii Narodowej w&#160;Warszawie…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/maurycy-moszkowski-koncert-fortepianowy/">Koncert fortepianowy Moszkowskiego. Premiera po 140 latach</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Maurycy Moszkowski, późnoromantyczny kompozytor i&nbsp;pianista, w&nbsp;encyklopediach bywa nazywany kompozytorem niemieckim, choć wywodził się z&nbsp;polsko-żydowskiej rodziny spod Częstochowy lub Pilicy, a&nbsp;jego mazurki, krakowiaki i&nbsp;polonezy brzmią na wskroś po polsku. 9 stycznia 2014 r. w&nbsp;Filharmonii Narodowej w&nbsp;Warszawie odbyła się premiera jego Koncertu fortepianowego h-moll op. 5. Dzieło napisane przez dwudziestoletniego twórcę przeleżało 140 lat w&nbsp;Paryżu, chwalone niegdyś przez Franciszka Liszta, ale nigdy niewydane. Na jego trop wpadł bułgarski pianista Ludmił Angełow, wyróżniony na Konkursie Chopinowskim w&nbsp;1995 r., i&nbsp;to on doprowadził do publicznego wykonania. Stanisław Dybowski opisuje ten wieczór: 45-minutowy, wirtuozowski koncert, występ orkiestry Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Władimira Kiradżijewa, VII Symfonię Dworzaka i&nbsp;bis w&nbsp;postaci Kaprysu hiszpańskiego, którym popisywał się kiedyś Józef Hofmann. Ten utwór, jego zdaniem, powinien wrócić do repertuaru. To ważny wieczór dla polskiej muzyki.</strong></p>

<p><em>Premiera po 140 latach</em></p>
<h2>Maurycy Moszkowski &#8211; kompozytor polski</h2>
<p>Polski, a&nbsp;nie niemiecki, jak utrzymuje „Encyklopedia muzyczna PWM” (2000), późnoromantyczny kompozytor Maurycy Moszkowski, pochodził z&nbsp;polsko-żydowskiej rodziny osiadłej pod Częstochową lub &#8211; jak chcą inni &#8211; pod Pilicą. Urodził się wprawdzie we Wrocławiu (wówczas Breslau) w&nbsp;1854 r., ale to nie przesądza narodowości i&nbsp;przynależności kulturowej oraz nie wyklucza nazywania go kompozytorem polskim. Zresztą o&nbsp;tym świadczą jego dzieła &#8211; na wskroś polskie, jak mazurki, krakowiaki, oberki i&nbsp;polonezy, przesączone naszą specyficzną i&nbsp;charakterystyczną aurą.</p>
<h2>Koncert h-moll op. 5 odnaleziony w Paryżu</h2>
<p>Przywołuję to nazwisko, bo 9 stycznia w&nbsp;Filharmonii Narodowej odbyła się premiera jego Koncertu fortepianowego h-moll op. 5, który od skomponowania przez 140 lat przeleżał w&nbsp;Paryżu i&nbsp;nikogo nie interesował. Owszem, zachwycił się nim Franciszek Liszt, chwaląc autora, ale od tamtej pory słuch o&nbsp;utworze zaginął. Kompozytor dzieła nie opublikował, skąd można wnosić, że go nie cenił. Przed dwoma laty na trop utworu wpadł w&nbsp;Paryżu znakomity pianista&#8230; bułgarski (gdzie są muzykolodzy polscy?) Ludmił Angełow (wyróżniony na Konkursie Chopinowskim w&nbsp;1995 r. w&nbsp;Warszawie). Teraz doprowadził do wykonania publicznego.</p>
<h2>Premiera w Filharmonii Narodowej</h2>
<p>Dzieło jest długie (45 min.) i&nbsp;rozbudowane, zdradzające wielki talent pianistyczny i&nbsp;kompozytorski dwudziestoletniego twórcy. Przynosi muzykę bardzo ładną, pełną pomysłów wirtuozowskich w&nbsp;fortepianie i&nbsp;kolorystycznych oraz harmonicznych w&nbsp;partii orkiestry. Pianiście daje szerokie pole do popisu, z&nbsp;czego Angełow z&nbsp;artystycznym skutkiem skorzystał, a&nbsp;orkiestrze pozwala się „wygrać” do syta. Świetny utwór, który powinien teraz ozdabiać programy koncertów symfonicznych. Świetnemu pianiście towarzyszyła orkiestra Filharmonii Rzeszowskiej (dzisiaj Filharmonii Podkarpackiej &#8211; nie wiem, dlaczego wstydzić się miasta w&nbsp;nazwie?) pod batutą swego szefa Władimira Kiradżijewa.</p>
<p>Publiczność wysłuchała jeszcze VII Symfonii Dworzaka, wykonanej precyzyjnie, stylowo i&nbsp;ze smakiem. Na bis solista zagrał brawurowo Kaprys hiszpański Moszkowskiego, którym kiedyś popisywali się najwięksi, z&nbsp;Józefem Hofmannem na czele.</p>
<p style="text-align:right"><strong>Stanisław Dybowski</strong></p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>W tym samym numerze:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/rafal-blechacz-gilmore-artist-award/">Blechacz za&#8230; 300 tysięcy dolarów</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Artykuł <strong>Stanisława Dybowskiego</strong> pt. <strong>„Koncert fortepianowy Moszkowskiego”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 4 (951) z dnia 21 stycznia 2014 roku, s. 16</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcie: pl.wikipedia.org (fotografia pokolorowana), archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 4 (951)/2014, s. 16.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/maurycy-moszkowski-koncert-fortepianowy/">Koncert fortepianowy Moszkowskiego. Premiera po 140 latach</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Blechacz za&#8230; 300 tysięcy dolarów. Gilmore Artist Award dla polskiego pianisty</title>
		<link>https://naszapolska.pl/rafal-blechacz-gilmore-artist-award/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Jan 2014 08:05:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/rafal-blechacz-gilmore-artist-award/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gilmore Artist Award to jedna z&#160;najbardziej prestiżowych nagród dla pianistów na świecie, przyznawana raz na kilka lat i&#160;warta 300 tysięcy dolarów. 8 stycznia 2014 r. w&#160;Nowym Jorku otrzymał ją Rafał Blechacz, zwycięzca Konkursu Chopinowskiego z&#160;2005…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/rafal-blechacz-gilmore-artist-award/">Blechacz za&#8230; 300 tysięcy dolarów. Gilmore Artist Award dla polskiego pianisty</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Gilmore Artist Award to jedna z&nbsp;najbardziej prestiżowych nagród dla pianistów na świecie, przyznawana raz na kilka lat i&nbsp;warta 300 tysięcy dolarów. 8 stycznia 2014 r. w&nbsp;Nowym Jorku otrzymał ją Rafał Blechacz, zwycięzca Konkursu Chopinowskiego z&nbsp;2005 r. Przed nim z&nbsp;Polaków wyróżniono nią jedynie Piotra Anderszewskiego, a&nbsp;w&nbsp;gronie dotychczasowych laureatów jest zaledwie siedem osób, m.in. Leif Ove Andsnes i&nbsp;Ralf Gothoni. Stanisław Dybowski przypomina program recitalu, który Blechacz dał z&nbsp;okazji wręczenia nagrody: Walca a-moll i&nbsp;dwa Polonezy op. 40 Chopina, a&nbsp;także utwory Beethovena, Mozarta i&nbsp;Debussy’ego. Kreśli też sylwetkę pianisty i&nbsp;filozofa, który podobnie jak Krystian Zimerman stroni od celebryckiego szumu, a&nbsp;każdy koncert i&nbsp;każdą płytę traktuje jako kolejny krok w&nbsp;doskonaleniu swojej sztuki. To krótki, ale ważny ślad jednego z&nbsp;największych sukcesów polskiej pianistyki ostatnich lat. To zapis jednego z&nbsp;najważniejszych zagranicznych wyróżnień dla polskiego pianisty.</strong></p>

<h2>Rafał Blechacz z Gilmore Artist Award</h2>
<p>W&nbsp;środę 8 stycznia w&nbsp;Nowym Jorku, podczas recitalu, Rafał Blechacz został uhonorowany prestiżową dla pianistów nagrodą Gilmore Artist Award, wynoszącą 300 tysięcy dolarów. Przed nim z&nbsp;Polaków nagrodę taką otrzymał tylko Piotr Anderszewski. Wśród dotychczasowych laureatów jest zaledwie siedem osób m.in. Leif Ove Andsnes i&nbsp;Ralf Gothoni, obaj robiący dzisiaj światowe kariery (występowali w&nbsp;Warszawie). Z&nbsp;okazji wręczenia nagrody polski artysta dał recital, składający się z&nbsp;dzieł Chopina (Walca a-moll op. 34 nr 2 i&nbsp;2 Polonezów op. 40), Beethovena, Mozarta i&nbsp;Debussy’ego („Światło księżyca”).</p>
<h2>Pianista, który nie chce być celebrytą</h2>
<p>Rafał Blechacz, pianista i&nbsp;filozof (niedawno ukończył ten kierunek), krok po kroku rozwija swoją karierę. Podobnie jak Zimermana, nie interesują go szum medialny i&nbsp;bycie celebrytą, a&nbsp;jedynie ciągłe podnoszenie jakości swej sztuki wykonawczej. Każda płyta, każdy koncert służą temu celowi. Skromny, z&nbsp;pokorą podchodzi do własnej kariery, szukając wsparcia w&nbsp;religii. Słuchaczom dostarcza wielu wzruszeń, co utwierdza go w&nbsp;przekonaniu kroczenia dobrą drogą.</p>
<p style="text-align:right"><strong>SD</strong></p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/jan-ekier-artysta-stulecia/">Jan Ekier. Artysta stulecia &#8211; księga pamiątkowa</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Artykuł <strong>Stanisława Dybowskiego</strong> pt. <strong>„Blechacz za&#8230; 300 tysięcy dolarów”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 4 (951) z dnia 21 stycznia 2014 roku, s. 13</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcie: pl.wikipedia.org, archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 4 (951)/2014, s. 13.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/rafal-blechacz-gilmore-artist-award/">Blechacz za&#8230; 300 tysięcy dolarów. Gilmore Artist Award dla polskiego pianisty</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
