Wybuch w porcie w Bejrucie z 4 sierpnia 2020 roku był jedną z największych nieatomowych eksplozji w historii. Detonacja około 2 750 ton saletry amonowej, składowanej przez ponad sześć lat w hangarze nr 12, zrównała z ziemią pas nabrzeża, uszkodziła silosy zbożowe i wybiła szyby w oknach mieszkań w promieniu kilkunastu kilometrów. Wybuch miał miejsce o godzinie 18:08 czasu lokalnego, jego siła została niezależnie oszacowana na 0,5–1,1 kilotony TNT – zginęło ponad 220 osób, rannych zostało ponad 6 500, około 300 tysięcy mieszkańców Bejrutu zostało bez dachu nad głową. Najbardziej zwięzłym i najmocniejszym świadectwem skali zniszczeń stały się zdjęcia satelitarne firm Maxar Technologies i Planet Labs, publikowane przez wszystkie agencje świata już dobę po katastrofie. Zestawione obok siebie w trybie „przed/po” pokazują w jednym kadrze, co w sekundę zniknęło z mapy miasta.
Port w Bejrucie – przed eksplozją

Port w Bejrucie – po eksplozji 4 sierpnia 2020

Uwaga redakcji: powyższe zdjęcia satelitarne są ilustracjami koncepcyjnymi, wykonanymi w stylu publikowanych w 2020 roku materiałów firm Maxar Technologies i Planet Labs. Oryginalne porównanie „przed/po” publikowane wówczas przez te firmy oraz portal Knight Lab Juxtapose pozostaje materiałem chronionym prawem autorskim – odsyłamy do oryginalnych źródeł poniżej.
Sprawdź także: Rosja ostrzelała statek Golden Leo pod Odessą. Zginęło co najmniej 10 osób
Co dokładnie pokazują porównania satelitarne
Zdjęcia satelitarne sprzed katastrofy pokazują w pełni operacyjny port: kilkadziesiąt zacumowanych statków, rzędy kontenerów, działający kompleks magazynów wzdłuż nabrzeża i – kluczowe – sześć potężnych silosów zbożowych, stanowiących wówczas największy magazyn pszenicy w Libanie. Wszystkie obiekty są nienaruszone, otaczająca port dzielnica mieszkaniowa ma standardową siatkę ulic i intaktne dachy budynków.
Zdjęcia po katastrofie pokazują dokładnie odwrotny obraz. W miejscu hangaru nr 12 widać krater o średnicy około 124 metrów, częściowo wypełniony wodą – bo eksplozja przebiła nabrzeże aż do warstwy podziemnej. Silosy zbożowe są częściowo zawalone od strony portu. Hala portowa po stronie zachodniej została zrównana z ziemią. Dachy budynków mieszkalnych na wschód od portu są widoczne jako jasne plamy odsłoniętych konstrukcji – szczegóły wskazujące na wybicie szyb i częściowe oberwanie dachów.
Dlaczego format „przed/po” zadziałał
Tekst dziennikarski opisujący skalę zniszczeń wymaga setek słów i odpowiedniego przygotowania czytelnika. Para zdjęć satelitarnych zestawiona w jednym kadrze nie wymaga żadnego komentarza. Świadkowie z mieszkań w odległej dzielnicy mówili o „trzęsieniu ziemi”. Świadkowie z odległości pięciu kilometrów – o „falach uderzeniowych powietrza”. Zdjęcia satelitarne łączą wszystkie te relacje w jeden obraz – oto miasto przed i po sekundzie, w której wypadek doszedł do dolnej granicy energii porównywalnej z bronią atomową niewielkiej mocy.
Firmy Maxar Technologies i Planet Labs udostępniły swoje zdjęcia bezpłatnie dla mediów w trybie kryzysowym – to standardowa polityka tych firm w sytuacjach humanitarnych. Format suwakowy (juxtaposition slider) opracowany przez Knight Lab przy Northwestern University umożliwił publiczne porównywanie obu kadrów bezpośrednio w przeglądarce.
Co dokładnie wybuchło i dlaczego saletra leżała tam sześć lat
Historia ładunku, który wybuchł, zaczyna się w 2013 roku. To wtedy mołdawski statek MV Rhosus pod banderą Mołdawii, transportujący 2 750 ton saletry amonowej z Gruzji do Mozambiku, został zatrzymany w porcie w Bejrucie z powodu problemów technicznych i sporu o opłaty portowe. Ładunek pozostał na pokładzie kilka miesięcy, po czym w 2014 roku – po orzeczeniu sądu – został przeniesiony do hangaru nr 12 na nabrzeżu portu. Tam pozostał sześć lat, mimo że libańskie służby celne kilkakrotnie kierowały do prokuratury pisma sygnalizujące ryzyko składowania saletry obok torów kolejowych i magazynów paliw. Pisma pozostawały bez reakcji. 4 sierpnia 2020, około 17:55, w hangarze nr 12 wybuchł pożar – najprawdopodobniej od prac spawalniczych przy wytapianiu wkutej w hangarze ze stali bramy. Pożar zainicjował detonację saletry o godzinie 18:08. Fala uderzeniowa została zarejestrowana sejsmograficznie jako trzęsienie ziemi o magnitudzie około 3,3. Pierwsze zdjęcia satelitarne Maxar i Planet Labs trafiły do mediów następnego dnia, 5 sierpnia 2020. Postępowanie sądowe w Libanie toczy się od 2020 roku z licznymi przerwami politycznymi i dymisjami rządu – do 2024 roku nie zapadł prawomocny wyrok.
Polska reakcja
Polska wysłała do Libanu samolot PLL LOT z transportem pomocy humanitarnej oraz ekipę polskich strażaków. Prezydent Andrzej Duda złożył deklarację wsparcia prezydentowi Libanu. Bezpośrednia obecność polskich służb w strefie zniszczeń trwała kilka dni – relacje strażaków po powrocie zostały opublikowane w kilku polskich portalach.
Najczęstsze pytania
Co dokładnie wybuchło w Bejrucie?
Około 2 750 ton saletry amonowej składowanej od 2014 roku w hangarze nr 12 portu w Bejrucie. Wybuch został zainicjowany przez pożar na terenie hangaru.
Jak silny był wybuch?
Szacunki niezależnych ekspertów wskazują na siłę 0,5–1,1 kilotony TNT. To jedna z największych nieatomowych eksplozji w historii.
Kto wykonał zdjęcia satelitarne?
Komercyjne firmy obserwacji ziemi – Maxar Technologies (USA) i Planet Labs (USA). Ich zdjęcia stały się głównym materiałem ilustracyjnym dla mediów na całym świecie.
Czy oryginalne porównanie suwakowe jest jeszcze dostępne?
Tak – opracowanie Knight Lab Juxtapose pozostaje publiczne pod identyfikatorem 59321100-d740-11ea-bf88-a15b6c7adf9a.
Czy ktoś poniósł odpowiedzialność?
Postępowanie w Libanie trwa od 2020 roku, z licznymi przerwami politycznymi. Do 2024 roku nie zapadł prawomocny wyrok.
Źródła
Knight Lab Juxtapose – oryginalne zestawienie „przed/po” pod identyfikatorem 59321100-d740-11ea-bf88-a15b6c7adf9a; Maxar Technologies – komercyjne zdjęcia satelitarne portu w Bejrucie z sierpnia 2020; Planet Labs – uzupełniający materiał satelitarny z 5 sierpnia 2020; komunikaty rządu RP i MSZ w sprawie polskiej pomocy dla Libanu, sierpień 2020; materiały własne redakcji „Naszej Polski”.



