Odroczono wessanie przed wyborami

5 min. czytania

Redakcja

17 listopada 2011 r.

5 min. czytania

Redakcja

17 listopada 2011 r.

Co się stanie z Wojskowymi Przedsiębiorstwami Remontowo-Przemysłowymi, nad
których przyszłością rząd deliberował przez kilka lat?

Nie ma wolności bez bezpieczeństwa. Mimo że jesteśmy w NATO, nasze
bezpieczeństwo – według przedstawicieli wojska i profesury cywilnej związanej z
obronnością oraz gospodarką – stoi pod znakiem zapytania. Rząd Donalda Tuska,
skuteczny w wydawaniu pieniędzy i wpędzaniu Polski w długi szybciej niż za
Gierka, zaoszczędził na armii, która w ostatnich latach tak się skurczyła, iż
złośliwi mówią, że jak tak dalej pójdzie, to zmieści się na jednym stadionie i
znajdą się tam sami generałowie. Przyszłość zaplecza remontowo-produkcyjnego
armii wisi na włosku, bo rząd się lenił w myśleniu i kto wie, co będzie po
wyborach, jeśli wygra je znów Platforma. Zagrożone jest istnienie Wojskowych
Przedsiębiorstw Remontowo-Produkcyjnych, które podlegają ministrowi obrony
narodowej.

Zadania specjalne i misja

WPRP mogą zostać sprzedane obcym inwestorom, o ile zabraknie rozsądku i
determinacji, żebyśmy nie stracili tego, co jeszcze posiadamy. WPRP są
przedsiębiorstwami szczególnej misji: w razie zagrożenia państwa powinny być
zdolne bardzo szybko odtworzyć zdolność bojową uzbrojenia znajdującego się na
wyposażeniu jednostek liniowych wojsk operacyjnych i obrony terytorialnej.
Trudno sobie nawet wyobrazić armię bez podobnego zaplecza. Ale nasi politycy, w
tym odpowiedzialni za armię prezydent i minister obrony, zbytnio się tym nie
przejmują. Gdyby nie protesty związkowców z zakładów remontowo-produkcyjnych,
wśród których są m.in. Wojskowe Zakłady Łączności, Wojskowe Zakłady Lotnictwa,
Wojskowe Zakłady Elektroniczne wraz z bazą badawczo-rozwojową, kto wie, czy WPRP
dotrwałyby w obecnym kształcie do końca września br., czyli niemal do wyborów,
które zahamowały rządowe plany prostego włączenia przedsiębiorstw do Grupy
Bumar.

Już pachnie prywatyzacją siódemki

Uwzględniono dezyderat sejmowej Komisji Obrony Narodowej skierowany do premiera
Tuska (zanim zaczął jeździć swoim “Tuskobusem” po kraju) z apelem o rozważenie,
czy wtłoczenie WPRP do Bumaru rzeczywiście byłoby słuszne. Rząd spauzował,
informując jednocześnie, że postanowień zawartych w “strategii konsolidacji
przemysłu obronnego w latach 2007-2012”, która zakładała wessanie WPRP przez
Bumar, nie uchylił, ale odroczył. Prywatyzacji przynajmniej siedmiu spośród
jedenastu WPRP rząd nie wyklucza, być może z udziałem inwestora strategicznego.
Przyszłość tych przedsiębiorstw określona w “strategii konsolidacji” była
przedmiotem ogólnopolskiej konferencji, która odbyła się w Instytucie
Technicznych Wojsk Lotniczych w Warszawie (organizatorzy: Zarząd Okręgu
Przedsiębiorstw Wojskowych i Działalności Pozabudżetowej NSZZ Pracowników Wojska
oraz Polskie Lobby Przemysłowe). Konkluzja spotkania była taka, że WPRP nie
powinny być włączone do Bumaru – co do tego wszyscy byli jednomyślni.

Konieczna ścisła współpraca

Jednakże WPRP powinny ściśle współpracować z Bumarem – przyszłym narodowym
koncernem zbrojeniowym. Prof. Paweł Soroka z Polskiego Lobby Przemysłowego im.
Eugeniusza Kwiatkowskiego przypomniał jednak, że Grupa Bumar znajduje się pod
nadzorem Ministerstwa Skarbu Państwa, a więc resortu, którego jednym z głównych
działań, zwłaszcza za rządów PO, jest pozyskiwanie każdego roku jak największych
wpływów z prywatyzacji do budżetu. Pozyskane środki przeznaczone są przede
wszystkim na zmniejszenie deficytu budżetowego. Nie można wykluczyć – mówił
prof. Soroka – że gdyby pogłębił się globalny kryzys finansowo-gospodarczy i
druga jego fala mocniej niż pierwsza uderzyła w Polskę (a jest to możliwe),
mógłby się nasilić proceder wyprzedaży najcenniejszych aktywów majątku
narodowego, żeby jakoś uporać się z zadłużeniem. Czyż Unia Europejska nie zmusza
dzisiaj do takich działań władz Grecji? Sprzedaż greckiego majątku jest jednym z
warunków otrzymania przez ten kraj kolejnej transzy pomocy finansowej.

Przeczytaj również: Walcownia Metali Dziedzice zwalnia w 130. rocznicę. Ile etatów uda się uratować?

“Boimy się zwolnień”

Gdyby do podobnej sytuacji jak w Grecji doszło w Polsce, mogłaby pojawić się
pokusa sprzedaży Grupy Bumar. W tak nieprzewidywalnych czasach nie jest
bezpiecznie skupiać w jednym koncernie cały polski potencjał obronny. Wiemy nie
od dziś, że resort skarbu niestety nie myśli kategoriami państwa – w III RP
minister skarbu stał się prywatyzatorem. WPRP remontują ok. 80 proc. uzbrojenia
i sprzętu wojskowego, w tym świadczą usługi o najwyższym stopniu trudności. –
Boimy się zwolnień, ale nie tylko, dlatego nie chcemy zostać wchłonięci przez
Bumar, koncern ma trzy razy więcej spółek niż WPRP, a zyski mamy podobne –
mówiła Małgorzata Kucab, przewodnicząca Zarządu Okręgu Przedsiębiorstw
Wojskowych i Działalności Pozabudżetowej. – Bumar nie jest dziś dobrze
zarządzany. Nie jest tajemnicą, że w trudnej sytuacji zastawiał akcje spółek
zależnych w obcych bankach, wewnątrz grupy transferuje gotówkę z podmiotów
lepszych do gorszych. Zadań Bumaru nie można pogodzić z zadaniami i misją WPRP.

Podpowiedź: dwa holdingi w aliansie

Uczestnicy konferencji opowiedzieli się za skoncentrowaniem polskiego potencjału
obronnego w dwóch grupach: pierwszej – przedsiębiorstw produkcyjnych pracujących
na rzecz jednostek badawczo-rozwojowych w Grupie Bumar, która pozostaje pod
nadzorem ministra skarbu, i drugiej – Grupy Wojskowych Przedsiębiorstw
Remontowo-Produkcyjnych, nadzorowanej przez ministra obrony. Każda ze spółek
grupy zachowałaby własną osobowość prawną, organ doradczy składałby się prezesów
każdej ze spółek, tworząc Radę Dyrektorów koordynującą działania i
zabezpieczającą interesy poszczególnych firm. Obie grupy – uznano – powinny
świadczyć wzajemne usługi przy realizacji zamówień dla wojska i kontraktów
eksportowych. Dr Waldemar Walczak mówił, że Bumar i WPRP mogą realizować
działania w aliansie strategicznym, przy różnych wspólnych projektach,
integrując w tym celu zasoby materialne, kompetencje, swoje unikatowe
umiejętności.

Celem – rozwój i ochrona tego, co zostało

Przedsiębiorstwa w aliansach partnerskich mają główny cel – jest nim rozwój,
umacnianie konkurencyjności rynkowej. W grupie WPRP wyodrębniono trzy segmenty
zgodne z profilem działalności poszczególnych spółek: łączności, lotnictwa i
lądowy. Rząd przez miesiące, ba, nawet lata, zastanawiał się, czy włączyć, czy
też nie Wojskowe Przedsiębiorstwa Remontowo-Produkcyjne do Bumaru. Okazało się,
że społecznicy nie potrzebują aż tyle czasu. Ludzie spoza aparatu władzy podają
rządowi na talerzu koncepcję dwóch współpracujących w aliansie strategicznym
holdingów. Żeby tak było, trzeba nie udawać i nie być obojętnym na to, co się
dzieje. Trzeba chcieć myśleć i pracować.

Wiesława Mazur
Artykuł ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Nasza Polska” Nr 40 (831) z 4
października 2011 r.

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Warszawskie autobusy pojechały na Ukrainę. Zielone światło dał Trzaskowski

„Brońmy Marlenkę!” Pod ratuszem płacz nad dziczką, przy Wiejskiej abortomat. Pytamy, czy pani protestuje też w obronie zabijanych dzieci?

Centralny Port Komunikacyjny w 2032 r.? Najwięcej wątpliwości budzi kolej

Szczecin: Policjanci z zarzutami. Mieli dokonać samosądu na gwałcicielu dziecka

Natan Sieroń. Kim był 29-letni policjant z Bolesławca, który zginął na służbie?

Waloryzacja emerytur w 2027 roku. Zobacz tabelę wyliczeń Twojego świadczenia po podwyżce

Abortomat naprzeciwko Sejmu. Aktywistki chcą „zhakować” Kodeks karny

Żółto-niebieskie miejsca pod szkołami. Ukłon w stronę Ukrainy? Wyjaśniamy

Inne kategorie

Czytaj także