Dmytro Kuleba, były szef ukraińskiego MSZ, zaapelował do Ukraińców mieszkających za granicą, by angażowali się w politykę państw, w których żyją. Jak stwierdził, chciałby, aby w ciągu najwyżej 30 lat premierem lub prezydentem któregoś z europejskich krajów została osoba ukraińskiego pochodzenia.
Kuleba wzywa rodaków: Idźcie do polityki
Dmytro Kuleba pełnił funkcję szefa ukraińskiego MSZ w latach 2020-2024. W wywiadzie opublikowanym na własnym kanale Youtube, Kuleba zaapelował do Ukraińców mieszkających za granicą m.in. o aktywne wejście w struktury polityczne państw przyjmujących.
Zawsze mówię Ukraińcom, którzy mieszkają za granicą: jeśli już zdecydowaliście się tam zostać, stańcie się siłą polityczną. Idźcie do polityki
Dmytro Kuleba, wywiad na własnym kanale YouTube
Jako przykład kraju, w którym taki proces już się dokonuje, wskazał Kanadę, znaną z mocnej i silnie zorganizowanej diaspory ukraińskiej.
Marzenia o własnym prezydencie lub premierze w Europie
Kuleba najwyraźniej ma jasny, sprecyzowany plan i oczyma wyobraźni widzi efekty jego zrealizowania. I o ile jest obliczony na długie lata, to były ukraiński minister przedstawił konkretną wizję czasową:
Moja teza jest taka, że chciałbym, aby w ciągu najwyżej 30 lat premierem albo prezydentem któregoś z europejskich państw została osoba ukraińskiego pochodzenia – człowiek o ukraińskich korzeniach
Dmytro Kuleba, wywiad na własnym kanale YouTube
Według byłego szefa MSZ Ukraińcy mieliby zajmować także inne stanowiska – ministrów, parlamentarzystów czy burmistrzów. Co istotne, Kuleba nie poruszył kwestii lojalności wobec państwa przyjmującego ani rozróżnienia między obywatelami ukraińskiego pochodzenia a osobami reprezentującymi interesy Ukrainy.
Kontrowersje wokół Dmytro Kuleby
Słowa Dmytra Kuleby dotyczące dalekosiężnej wizji wprowadzenia Ukraińca na urząd prezydenta jednego z państw Unii Europejskiej wpisują się w dłuższą serię jego asertywnych, a zdaniem wielu komentatorów wręcz roszczeniowych wypowiedzi. Największy kryzys dyplomatyczny w relacjach z Warszawą wywołał on pod koniec sierpnia 2024 roku podczas panelu na wydarzeniu Campus Polska Przyszłości w Olsztynie.
Zapytany przez jedną z uczestniczek o powód blokowania przez Kijów ekshumacji polskich ofiar rzezi wołyńskiej, ówczesny szef ukraińskiego MSZ przeniósł punkt ciężkości na kwestie powojennych wysiedleń. Kuleba przypomniał, że spotkanie odbywa się w Olsztynie, gdzie trafili m.in. Ukraińcy przymusowo przesiedleni w 1947 roku w ramach akcji „Wisła”. Wypowiedział wówczas słowa, które w Polsce wywołały natychmiastowe oburzenie.
Zdaje sobie pani sprawę, czym była operacja »Wisła« i wie pani, że ci wszyscy Ukraińcy zostali przymusowo wygnani z terytoriów ukraińskich, żeby zamieszkać tutaj, między innymi w Olsztynie?
Dmytro Kuleba, ówczesny minister spraw zagranicznych Ukrainy, Campus Polska Przyszłości w Olsztynie (28 sierpnia 2024)
Polski minister zadeklarował, że jest Ukraińcem
Portal kresy.pl od miesięcy opisuje obecność osób pochodzenia lub obywatelstwa ukraińskiego na stanowiskach w Polsce. W sierpniu informował o funkcjonariuszce Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, która nie urodziła się w Polsce, ale zamieszkała w kraju w 2016 roku – jej imienia, nazwiska ani dokładnego stanowiska służbowego portal nie podał.
W czerwcu, po interwencji poselskiej polityków Konfederacji, miasto Lublin potwierdziło, że w miejskim ratuszu pracują cztery osoby z obywatelstwem ukraińskim, w tym dwie na stanowiskach urzędniczych.
Wśród osób wymienianych w tym kontekście wskazuje się też wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego, który sam publicznie deklarował, że jest przedstawicielem ukraińskiej mniejszości narodowej. Co istotne w kontekście tematu, Szeptycki również miał swoje kontrowersyjne wypowiedzi.
Największy szum medialny wokół niego wybuchł w czerwcu 2026 roku po wywiadzie na antenie radia TOK FM. Odnosząc się do pamięci historycznej na Ukrainie, porównał rolę partyzancką UPA (w kontekście walki z Sowietami o niepodległość) do polskich Żołnierzy Wyklętych. Wywołało to natychmiastowe żądania dymisji ze strony polityków opozycji (m.in. Przemysława Czarnka i Marcina Przydacza), którzy publicznie pytali na mównicy sejmowej, „dlaczego w polskim rządzie zasiadają Ukraińcy”.



