<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>emigracja - Nasza Polska</title>
	<atom:link href="https://naszapolska.pl/emigracja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszapolska.pl/emigracja/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 13 Oct 2026 16:36:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://naszapolska.pl/wp-content/uploads/2026/02/cropped-naszapolska-favicon-32x32.png</url>
	<title>emigracja - Nasza Polska</title>
	<link>https://naszapolska.pl/emigracja/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Wywiad z prof. Witoldem Kieżunem: „Za pięć dwunasta”</title>
		<link>https://naszapolska.pl/wywiad-z-witold-kiezun/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Mar 2014 06:50:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/wywiad-z-prof-witoldem-kiezunem-za-piec-dwunasta/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Witold Kieżun, ekonomista i&#160;prakseolog, żołnierz Armii Krajowej i&#160;uczestnik Powstania Warszawskiego, w&#160;tej rozmowie z&#160;marca 2014 r. stawia Polsce diagnozę „bez znieczulenia” i&#160;szkicuje coś w&#160;rodzaju mapy drogowej. Mówi o&#160;500 tys. Polaków, którzy w&#160;jednym roku wyjechali za granicę,…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/wywiad-z-witold-kiezun/">Wywiad z prof. Witoldem Kieżunem: „Za pięć dwunasta”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Witold Kieżun, ekonomista i&nbsp;prakseolog, żołnierz Armii Krajowej i&nbsp;uczestnik Powstania Warszawskiego, w&nbsp;tej rozmowie z&nbsp;marca 2014 r. stawia Polsce diagnozę „bez znieczulenia” i&nbsp;szkicuje coś w&nbsp;rodzaju mapy drogowej. Mówi o&nbsp;500 tys. Polaków, którzy w&nbsp;jednym roku wyjechali za granicę, o&nbsp;70 proc. obcych towarów na polskim rynku i&nbsp;o&nbsp;cenach wyższych niż na Zachodzie. Postuluje większościową ordynację wyborczą, informatyzację i&nbsp;odchudzenie administracji, krytykuje rywalizację prezydenta i&nbsp;premiera oraz brak polskich banków. Porównuje Krym do Sudetów z&nbsp;1938 r. i&nbsp;ostrzega, że Putin się spieszy. Opowiada, jak napisał 28 protestów do amerykańskiej prasy przeciw określeniu „polish concentration camps”, i&nbsp;przypomina, że w&nbsp;jego powstańczym batalionie walczyło ośmiu Żydów. Apeluje o&nbsp;jedność Polaków i&nbsp;zmianę mediów.</strong></p>

<p><em>Z prof. Witoldem Kieżunem, prakseologiem, ekonomistą, żołnierzem AK, powstańcem warszawskim, rozmawia Wojciech Piotr Kwiatek</em></p>
<p><strong>W ostatnich publicznych wystąpieniach, wywiadach, artykułach postawił Pan Profesor Polsce diagnozę „bez znieczulenia”, brutalną, ale pełną. Chciałbym, żebyśmy teraz zrobili krok do przodu: nakreślili dla Polski coś w&nbsp;rodzaju „mapy drogowej”. A&nbsp;więc: czy są szanse Polski w&nbsp;obecnej sytuacji? I&nbsp;jak je urzeczywistnić?</strong></p>
<h2>Polak pracuje w polskim przedsiębiorstwie</h2>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> Moje doświadczenie podpowiada mi, że szanse są zawsze. Ale muszę powiedzieć ogólnie, że nasza sytuacja w&nbsp;tej chwili jest bardzo ciężka, głównie przez niesłychanie daleko idący stopień opanowania polskiej gospodarki przez „światowy kapitalizm”. Wobec tego nasza samodzielność w&nbsp;unikaniu zagrożeń najniebezpieczniejszych &#8211; masowej emigracji (w&nbsp;ubiegłym roku &#8211; 500 tys. Polaków) oraz wymierania społeczeństwa jest znikoma. Potrzebny byłby wielki i&nbsp;jednolity wysiłek ekonomiczny, który można w&nbsp;skrócie opisać tak: Polak pracuje w&nbsp;polskim przedsiębiorstwie; Polak kupuje polskie towary; Polak ma świadomość, że musi wspierać polski przemysł, polską gospodarkę. A&nbsp;tu w&nbsp;prasie złe wiadomości na temat struktury cen: za te same produkty Polak płaci od 30 do nawet 65 proc. drożej niż obywatel Zachodu! Jest tu wiele przyczyn, m.in. nasza nadmiernie rozwinięta biurokracja, ale główna &#8211; to fakt, że 70 proc. towarów na polskim rynku jest obcego pochodzenia. Są one wyceniane znacznie, znacznie drożej. Za tablet, który w&nbsp;USA kosztuje 240 dol., u&nbsp;nas trzeba zapłacić 2200 zł&#8230; Wyjście z&nbsp;tej sytuacji wymagałoby przede wszystkim zjednoczenia politycznego Polaków, bo to rozbicie jest fatalne: mamy w&nbsp;Polsce zarejestrowanych 85 partii&#8230;</p>
<p><strong>&#8230; a&nbsp;od 1989 r. było ich ponoć 240&#8230;</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> Tak. I&nbsp;stale powstają nowe. Jak policzył śp. dr Janusz Kochanowski, tylko w&nbsp;jednej kadencji Sejmu niektórzy zmieniali partie nawet po 4 razy! I&nbsp;to zjawisko trwa! Z&nbsp;PiS-u powstały 4 partie, podobnie jest z&nbsp;SLD&#8230; Mamy partię Gowina, partię Palikota&#8230;</p>
<p><strong>Bo to się opłaca! „Plankton” jest ważny, bo zawsze te kilka „szabel” się z&nbsp;niego wyłowi&#8230;</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> To jasne. Ale jakość pracy tych polityków&#8230; Przeprowadziłem badania prestiżu społecznego różnych zawodów. Okazało się, że polityk i&nbsp;poseł zajmują niemal z&nbsp;reguły ostatnie miejsca. W&nbsp;jednym z&nbsp;badań wyszło, że prestiż polityka jest poniżej prestiżu niewykwalifikowanego robotnika&#8230; Czemu się dziwić, skoro media co i&nbsp;rusz informują: ten się upił i&nbsp;pobił, tamten się po pijanemu wygłupiał, inny jechał z&nbsp;nadmierną szybkością? Należy wprowadzić przy rekrutacji do władzy najwyższe standardy!</p>
<p><strong>Ba! Ale jak to zrobić?</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> Wyjściem byłaby większościowa ordynacja wyborcza. Wprowadzono to przy wyborach burmistrzów i&nbsp;prezydentów i&nbsp;wyniki były dobre&#8230; z&nbsp;tym, że 70 proc. tych wybrańców okazało się ludźmi bezpartyjnymi! Nic więc dziwnego, że żadna partia nie popiera tej koncepcji, mimo że był to jeden z&nbsp;głównych punktów programu PO. Po czym, gdy PO doszła do władzy, o&nbsp;całym pomyśle zapomniano&#8230;</p>
<h2>Chora struktura władzy</h2>
<p>Następny problem to potwornie rozbudowana administracja, a&nbsp;co za tym idzie &#8211; biurokracja. To jedna z&nbsp;przyczyn trudności w&nbsp;rozwoju naszej własnej gospodarki. Weźmy informatyzację: w&nbsp;1992 r. w&nbsp;Burundi, jednym z&nbsp;najbiedniejszych krajów świata, przeprowadzono informatyzację centralnej administracji. W&nbsp;Polsce przez całe lata 90. nie robiło się w&nbsp;tej sprawie nic, za to odbudowano staroświeckie struktury &#8211; 300 powiatów! Dziś one pomału nie mają co robić, bo nie ma połowy szkół, szpitale się skomercjalizowały&#8230; Mamy w&nbsp;administracji o&nbsp;co najmniej 100 tys. pracowników za dużo! A&nbsp;wykształcenie tych decydentów&#8230; Toż tam jest mnóstwo ludzi, którzy nigdy nie pracowali zawodowo!</p>
<p>Powiedzmy tak: cała struktura władzy w&nbsp;Polsce jest chora. Proszę bardzo &#8211; prezydent i&nbsp;premier! Jest tak i&nbsp;w&nbsp;świecie, ale tam zwykle prezydent jest postacią od reprezentowania, a&nbsp;u&nbsp;nas? A&nbsp;jak jeszcze są z&nbsp;różnych partii, to konflikt murowany.</p>
<p><strong>Ale za to taki układ umożliwia różne gry i&nbsp;gierki, a&nbsp;czasem nawet zmiany polityczne. Komorowski, kiedyś wyśmiewany, okazuje się dziś sprytniejszy od Tuska, spycha go na margines&#8230;</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> To prawda, ale tak czy inaczej istnieje tam nonsensowna rywalizacja, bo nonsensowna jest struktura. Potrzeba by było reformy już nie radykalnej, a&nbsp;rewolucyjnej! Tymczasem nie mamy jako państwo np. banków, jedyny w&nbsp;całości polski bank to Bank Gospodarstwa Krajowego, bardzo biedny&#8230; Nie mamy zatem swoich pieniędzy, a&nbsp;więc nie mamy możliwości funkcjonowania! Nie możemy wspierać naszych przedsiębiorstw tanimi kredytami, jak np. w&nbsp;Kanadzie, nie możemy restrukturyzować bezrobocia&#8230;</p>
<p><strong>A mimo wszystko uważa Pan Profesor, że obecna sytuacja Polski jest do przezwyciężenia&#8230;</strong></p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/wywiad-z-pawel-wawrzynski/">Wywiad z Pawłem Wawrzyńskim: „Unia się rozpadnie”</a></p>
<h2>Gaz, Rosja i Krym</h2>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> Pod pewnymi warunkami, jak powiedziałem. Sytuacja polityczna kształtowana jest dziś przez struktury przemysłowe, gospodarcze. A&nbsp;Amerykanie właśnie przenieśli się z&nbsp;poszukiwaniem gazu łupkowego z&nbsp;Polski do Rosji&#8230; Za 3 lata USA staną się największym producentem gazu na świecie. Już w&nbsp;tej chwili wstrzymuje się eksport, kieruje wydobycie na rynek wewnętrzny. Amerykanie likwidują też nieopłacalne inwestycje, np. w&nbsp;Chinach, gdzie drożeje praca, a&nbsp;dają zatrudnienie swoim bezrobotnym. To jeden aspekt. Jest i&nbsp;drugi: Rosja przez lata prowadziła bardzo mądrą politykę, uzależniając Europę od dostaw swego gazu. I&nbsp;co? Dziś zakręcenie jednego kurka spowoduje, że cała Europa staje! Więc jeśli ktoś liczy na zdecydowanie Europy w&nbsp;kwestii Ukrainy, to jest naiwny. A&nbsp;na Ukrainie może się nie skończyć. Putin się spieszy. Dlaczego? Bo za 3 lata stanie się to, o&nbsp;czym mówiłem wyżej: nastąpi ewidentna dominacja amerykańska. A&nbsp;wtedy koniec z&nbsp;Rosją, koniec z&nbsp;kalifatami arabskimi.</p>
<p><strong>Nikt więc dziś nie będzie umierać za Kijów&#8230;</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> W świecie obserwuje się wyraźne odchodzenie od wartości takich, jak dobro wspólne, ojczyzna, patriotyzm. Te 3 mln Polaków rozrzuconych w&nbsp;świecie raczej się tam zaakomodują. Więc drugie, trzecie pokolenie emigrantów z&nbsp;pewnością się wynarodowi&#8230; Sytuacja w&nbsp;Polsce wymagałaby zatem jakiegoś społecznego i&nbsp;kulturalnego absolutyzmu. Jeśli do tego nie dojdzie, stopień naszego zagrożenia stanie się olbrzymi! Zresztą już jest olbrzymi. Śledzę media rosyjskie: już nie mówią o&nbsp;Krymie. „Krym już jest nasz”. Teraz jest sprawa Charkowa, Doniecka&#8230; Tam wszędzie są olbrzymie prorosyjskie manifestacje, z&nbsp;morzem rosyjskich flag, ale jakim morzem! A&nbsp;to jest ukraińskie centrum przemysłowe! Zachodnia Ukraina nie ma nic, tylko ziemię. Nasza prasa mało o&nbsp;tym pisze. My wciąż rozumujemy kategoriami teoretycznymi, bardzo pięknymi: poczucie narodowe, patriotyzm, walka o&nbsp;wolność&#8230; Tymczasem tutaj chodzi po prostu o&nbsp;interes.</p>
<p><strong>Ale wcześniej mówił Pan Profesor o&nbsp;tym, że Polak powinien kupować polskie towary, wydawać w&nbsp;Polsce swoje pieniądze&#8230; To jest przecież patriotyzm. Co więcej &#8211; mówi się, że jeśli nie będzie w&nbsp;Polsce powrotu do myślenia w&nbsp;skali kraju, o&nbsp;interesie ojczyzny, to będzie to ostatni gwóźdź do polskiej trumny.</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> To nie ulega wątpliwości. Ale z&nbsp;poczuciem tej jedności wśród Polaków jest źle. Nawet w&nbsp;kwestii stosunku do symboli narodowych. Niech pan zobaczy Francję 14 lipca. Jakie święto! Powszechne! Wszędzie! Niech pan pojedzie 4 lipca do USA! Wszędzie pochody, samochody udekorowane flagami, tu kowboje, tam Indianie&#8230; I&nbsp;wszyscy z&nbsp;flagami. W&nbsp;Szwecji nawet w&nbsp;małych miasteczkach przy większości domów stoją maszty. Rano każdy gospodarz wciąga na ten maszt szwedzką flagę. Bo, jak powiedziałem, decyduje gospodarka, ale poczucie narodowe jest bardzo ważne! Gdziekolwiek jestem zapraszany, zawsze powtarzam, nawet w&nbsp;małych środowiskach: jedność! Tylko jedność!</p>
<p><strong>Tymczasem u&nbsp;nas ludzie wciąż się dzielą&#8230;</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> &#8230;i zawsze mają dla tego jakieś usprawiedliwienie. „Tu miałem konflikt z&nbsp;tym i&nbsp;z&nbsp;tym, więc&#8230;”. A&nbsp;przecież konflikty można łagodzić, przezwyciężać! W&nbsp;imię dobra Polski, której sytuacja jest obecnie bardzo niebezpieczna.</p>
<h2>„Polish concentration camps”</h2>
<p>Z kolei tam, gdzie trzeba upominać się o&nbsp;prawdę, nie ma nas. Odwiedza nas właśnie pani Merkel&#8230; wspaniale goszczona. A&nbsp;jak Niemcy traktują u&nbsp;siebie Polaków! W&nbsp;ogóle jak świat nas traktuje! Sam napisałem do amerykańskiej prasy 28 protestów przeciw używaniu terminu polish concentration camps (polskie obozy koncentracyjne). Odpowiadali zwykle gdzieś na 18 czy 28 stronie, że „mieli na myśli aspekt geograficzny”. A&nbsp;szkalujący tekst był na czołówce! Czy to tylko polska fobia, histeria? Nie, to jest groźne! Dlaczego? W&nbsp;1998 r. zrobiłem w&nbsp;USA wśród moich studentów ankietę: napisz, jakiej narodowości byli naziści? Na 102 studentów 62 odpowiedziało: „Polish”. Bo skoro obozy koncentracyjne były „polskie” i&nbsp;tam likwidowano Żydów&#8230; Niemcy ten motyw stale podtrzymują, systematycznie, pomimo protestów. Weźmy słynny film „Nasze matki, nasi ojcowie”. Słysząc o&nbsp;rzekomym antysemityzmie w&nbsp;AK nie potrafię opanować swojego oburzenia. W&nbsp;moim batalionie, który powstał z&nbsp;Narodowej Organizacji Wojskowej, było 8 Żydów. Nasza łączniczka, które zawiadomiła mnie o&nbsp;Godzinie „W”, była Żydówką. W&nbsp;Powstaniu Warszawskim walczyło 2 tys. Żydów. Dlaczego się tego nie rozpowszechnia?! Na szczęście w&nbsp;Muzeum Historii Żydów będzie wkrótce otwarta wystawa poświęcona Polakom, którzy pomagali Żydom. Ten wątek chciał mocno rozwijać prezydent Lech Kaczyński. To muzeum to była jego idea.</p>
<p><strong>Wspomniał Pan wcześniej o&nbsp;potrzebie absolutyzmu, a&nbsp;więc jakiejś mocnej siły czy mechanizmu, inspirującego Polaków do obudzenia się. Pytanie: skąd ta siła miałaby się wziąć? Jarosław Marek Rymkiewicz powiedział niedawno w&nbsp;jednym z&nbsp;wywiadów, że niezbędny jest, jak to nazwał, „rejtanowski gest”, coś dramatycznego. Powinna to dostrzec Europa Środkowo-Wschodnia i&nbsp;dołączyć do nas, by ten wspólny krzyk usłyszał świat. Bez tego, twierdzi poeta, zginiemy, przepadniemy&#8230; Skąd, Pańskim zdaniem, taka inspiracja mogłaby płynąć?</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> Cóż&#8230; Czekają nas wybory. Osobiście uważam, że należało doprowadzić do wcześniejszych wyborów i&nbsp;jasno przedstawić prawdę: sytuacja jest tragiczna. Władza wciąż chwali się, że jesteśmy „Zieloną Wyspą”, że nam rośnie PKB, że może o&nbsp;tyle, a&nbsp;może trochę więcej&#8230; To wszystko nie ma znaczenia. Te zyski po pierwsze nie idą w&nbsp;pełni na nasze konto. Po drugie &#8211; żeby dojść do poziomu europejskiego, musimy mieć 6 czy 7 proc., a&nbsp;nie 1,2 czy 2,3 proc. rocznie, z&nbsp;tym, że większość powinna zostawać w&nbsp;Polsce i&nbsp;służyć dalszemu rozwojowi! Bez radykalnej zmiany struktury gospodarczej, zwłaszcza finansowej, nic się nie uda. Należy wśród Polaków upowszechniać świadomość, że jesteśmy w&nbsp;bardzo ciężkiej sytuacji &#8211; politycznej i&nbsp;ekonomicznej. Konieczna jest mobilizacja wszystkich środowisk, przede wszystkim środowisk centrowo-prawicowych. Trzeba mówić głośno: 10 mln ludzi żyje poniżej minimum socjalnego, a&nbsp;nawet poniżej minimum minimum socjalnego! 1,4 mln młodzieży nie dojada! Dzisiejsza sytuacja Polski podobna jest do tej z&nbsp;1935, 1936, 1937 r. Powtarzam raz jeszcze: nasza sytuacja jest dziś tragiczna!</p>
<p><strong>Jedynym źródłem, z&nbsp;jakiego mogłyby takie komunikaty płynąć, są media. Ostatnio trochę się niezależne media rozwijają, ale to wciąż kropla w&nbsp;morzu&#8230;</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> Najsilniej oddziałuje oczywiście telewizja. Ale powiem panu: ja już nie mogę jej oglądać&#8230; Tych wiecznych eksplozji, tej strzelaniny, tych bzdur, wreszcie tej erotyki&#8230; Jestem mężczyzną, ale przyznam, że to, co wyprawiają na ekranie, przekracza granice i&nbsp;wyobraźni, i&nbsp;pojmowania. Nawet telewizyjna reklama klamki do drzwi jest ubarwiona prawie rozebraną panią domu.</p>
<p><strong>Cóż&#8230; świat podobno idzie naprzód, zmienia się&#8230;</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> To jest regres! Do tego doszliśmy, że u&nbsp;nas też to jest&#8230; Jesteśmy jednym z&nbsp;najzdolniejszych narodów na świecie, mówię to z&nbsp;całą odpowiedzialnością. Mam na to wiele przykładów. Tylko tragedia polega na tym: gdzie dwóch Polaków, tam cztery opinie. A&nbsp;znać prawdę chce niewielu. Wystarczają im uspokajające bajeczki o&nbsp;„Zielonej Wyspie”.</p>
<p><strong>W jednym z&nbsp;tygodników obok Pańskiego wywiadu jest też wywiad z&nbsp;prof. Czapińskim, socjologiem. Z&nbsp;jego badań z&nbsp;kolei wynika, że Polska się rozwija&#8230;</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> To ciekawe, że we wszystkich badaniach prof. Czapińskiego Polacy są szczęśliwi&#8230; Owszem, jest 10 dużych miast, gdzie żyje się przyzwoicie, bezrobocie jest niewielkie. Ale małe miasteczka? Gdzie nie ma już policji, sądu, poczty, stacji kolejowej, a&nbsp;przede wszystkim pracy? Stamtąd już młodzież uciekła. Ostatnio głośna była sprawa miasteczka Łapy: tragedia! Ci, co zostali, oczywiście kombinują: tu coś zrobią, tam parę groszy zarobią&#8230; To nie czarna propaganda, to są oficjalne dane GUS! Kto je zna? Kto się nimi przejmuje? Potrzeba kompetentnej grupy ludzi, fachowych, wykształconych i&nbsp;nie goniących tylko za własnym interesem. Tacy ludzie nawet w&nbsp;obecnych środowiskach politycznych w&nbsp;Polsce są &#8211; i&nbsp;na prawicy, i&nbsp;na lewicy.</p>
<p><strong>Tyle że oni są pozbawieni po pierwsze możliwości wykonawczych, po drugie &#8211; dotarcia do opinii publicznej, a&nbsp;po trzecie &#8211; są w&nbsp;mniejszości. Ponawiam więc pytanie: jak wyjść z&nbsp;„podwójnego Nelsona”? I&nbsp;co będzie z&nbsp;Polską?</strong></p>
<figure id="attachment_131433" aria-describedby="caption-attachment-131433" style="width: 800px" class="wp-caption aligncenter"><picture fetchpriority="high" decoding="async" class="size-full wp-image-131433"><source type="image/avif" srcset="https://naszapolska.pl/wp-content/compressx-nextgen/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944.jpg.avif 1000w, https://naszapolska.pl/wp-content/compressx-nextgen/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-300x300.jpg.avif 300w, https://naszapolska.pl/wp-content/compressx-nextgen/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-150x150.jpg.avif 150w, https://naszapolska.pl/wp-content/compressx-nextgen/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-768x768.jpg.avif 768w, https://naszapolska.pl/wp-content/compressx-nextgen/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-24x24.jpg.avif 24w, https://naszapolska.pl/wp-content/compressx-nextgen/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-48x48.jpg.avif 48w, https://naszapolska.pl/wp-content/compressx-nextgen/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-96x96.jpg.avif 96w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px"/><img fetchpriority="high" decoding="async" class="size-full wp-image-131433" src="https://naszapolska.pl/wp-content/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944.jpg" alt="Witold Kieżun po zdobyciu Komendy Głównej Policji w Powstaniu Warszawskim 1944, fotografia pokolorowana" width="800" height="800" srcset="https://naszapolska.pl/wp-content/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944.jpg 1000w, https://naszapolska.pl/wp-content/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-300x300.jpg 300w, https://naszapolska.pl/wp-content/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-150x150.jpg 150w, https://naszapolska.pl/wp-content/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-768x768.jpg 768w, https://naszapolska.pl/wp-content/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-24x24.jpg 24w, https://naszapolska.pl/wp-content/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-48x48.jpg 48w, https://naszapolska.pl/wp-content/uploads/2026/10/witold-kiezun-powstanie-warszawskie-1944-96x96.jpg 96w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px"/></picture><figcaption id="caption-attachment-131433" class="wp-caption-text">Witold Kieżun po zdobyciu Komendy Głównej Policji przy Krakowskim Przedmieściu 1 podczas Powstania Warszawskiego, 1944 r., zdjęcie filmowe (fotografia pokolorowana). Fot. archiwum „Nasza Polska”</figcaption></figure>
<h2>Krym jak Sudety</h2>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> Ja się biłem o&nbsp;Polskę. Mało kto dziś zdaje sobie sprawę, co to znaczy: czym było podziemie, co to jest stałe zagrożenie. Ciągłe wiadomości: tego złapali, tego aresztowali&#8230; I&nbsp;jak dziś obserwuję te głupie i&nbsp;gorszące polityczne kłótnie o&nbsp;bzdury, to widzę absolutny brak świadomości sytuacji, w&nbsp;jakiej się znajdujemy. Wie pan, boję się to powiedzieć&#8230; Przeżyłem inwazję Niemiec na Sudety. Dziś Krym, a&nbsp;wtedy Sudety to jedno i&nbsp;to samo. „Czesi gnębią Niemców Sudeckich! &#8211; krzyczano &#8211; Trzeba ich ratować!”. Rozlegały się alarmistyczne głosy o&nbsp;„prześladowaniach Niemców przez Czechów”. A&nbsp;Zachód dyskutował, deliberował&#8230; Przyjeżdżał Chamberlain, przyjeżdżał Daladier&#8230; Dziś czytam to samo o&nbsp;Krymie. Pyta pan, co będzie z&nbsp;Polską&#8230; Wiele zależy od siły woli, od postawy. Ale potrzebny jest też łut szczęścia! I&nbsp;nie ulega wątpliwości, że w&nbsp;całej naszej historii mimo wszystko ten łut szczęścia mieliśmy. Po zaborach, po wojnie i&nbsp;okupacji, po PRL-u wreszcie &#8211; wciąż jesteśmy. Całe szczęście, że dziś można podróżować, że Polak pojedzie np. do Niemiec „na szparagi” i&nbsp;zobaczy, że tam obora czyściutka, dom schludny, porządek&#8230; Jak wróci do siebie, będzie chciał tak samo. Ma trochę pieniędzy. Więc coś się zmienia, coś się poprawia. To już zmieniło obraz naszych wsi! I&nbsp;my musimy potrafić to zrobić! Tylko trzeba o&nbsp;tym stale mówić, stale przedstawiać realną sytuację. Czyli musimy zmienić nasze media!</p>
<p><strong>Niedwuznacznie stwierdza Pan Profesor, że klucz jest w&nbsp;ludziach, w&nbsp;Polakach. Że można, tylko trzeba bardzo chcieć!</strong></p>
<p><strong>Witold Kieżun:</strong> Niestety, po obecnej klasie politycznej wiele spodziewać się nie można, to jasne! Dużo ostatnio jeżdżę, mam dużo spotkań. I&nbsp;tam jest coraz więcej młodzieży! Młodzieży, która mówi: „My nie chcemy wyjeżdżać!”. Im trzeba stworzyć lepsze szanse &#8211; tańsze kredyty na inicjatywę, na normalność.</p>
<p><strong>Niech Pan jeździ, Panie Profesorze! Jak najwięcej! Póki sił! Niewielu jest takich ludzi. A&nbsp;bez nich &#8211; cóż&#8230; Będziemy już nie Burundi, ale BuruBuruBurundi! Dziękuję bardzo.</strong></p>
<p style="text-align:right"><strong>Wojciech Piotr Kwiatek</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Wywiad <strong>Wojciecha Piotra Kwiatka</strong> z <strong>prof. Witoldem Kieżunem</strong> pt. <strong>„Za pięć dwunasta”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 13 (960) z dnia 25 marca 2014 roku, s. 10-11</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Wojciech Piotr Kwiatek / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 13 (960)/2014, s. 10-11.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/wywiad-z-witold-kiezun/">Wywiad z prof. Witoldem Kieżunem: „Za pięć dwunasta”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>„Wyklęty” Panufnik teraz oklaskiwany! Andrzej Panufnik w stulecie urodzin</title>
		<link>https://naszapolska.pl/andrzej-panufnik-stulecie-urodzin/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Feb 2014 05:50:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/andrzej-panufnik-stulecie-urodzin/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Andrzej Panufnik, urodzony w&#160;1914 r. w&#160;Warszawie kompozytor i&#160;dyrygent, przez dziesięciolecia nie istniał w&#160;PRL: nie wolno było wykonywać jego utworów ani nawet wymieniać jego nazwiska. Komuniści nie wybaczyli mu, że w&#160;1954 r. uciekł przez Szwajcarię do…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/andrzej-panufnik-stulecie-urodzin/">„Wyklęty” Panufnik teraz oklaskiwany! Andrzej Panufnik w stulecie urodzin</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Andrzej Panufnik, urodzony w&nbsp;1914 r. w&nbsp;Warszawie kompozytor i&nbsp;dyrygent, przez dziesięciolecia nie istniał w&nbsp;PRL: nie wolno było wykonywać jego utworów ani nawet wymieniać jego nazwiska. Komuniści nie wybaczyli mu, że w&nbsp;1954 r. uciekł przez Szwajcarię do Anglii. Stanisław Dybowski, który znał ten zakaz z&nbsp;pracy w&nbsp;Polskim Radiu, przypomina, że odważniejsi redaktorzy nadawali muzykę Panufnika pod zmienionym, rosyjsko brzmiącym nazwiskiem. Przywołuje też jego biografię: naukę w&nbsp;Konserwatorium Warszawskim, studia w&nbsp;Wiedniu u&nbsp;Weingartnera i&nbsp;w&nbsp;Paryżu u&nbsp;Gauberta, okupacyjne występy w&nbsp;duecie fortepianowym z&nbsp;Witoldem Lutosławskim, a&nbsp;wreszcie powrót do Polski na „Warszawską Jesień” w&nbsp;1990 r., rok przed śmiercią w&nbsp;londyńskim Twickenham. W&nbsp;roku stulecia urodzin kompozytora autor recenzuje lutowe wykonanie „Sinfonia di Sfere” przez Orkiestrę Filharmonii Narodowej pod batutą Jacka Kaspszyka, dzieła pełnego kontrastów i&nbsp;wymagającego od słuchacza skupienia.</strong></p>

<p><em>W stulecie urodzin</em></p>
<p>Andrzej Panufnik, którego w&nbsp;tym roku obchodzimy setne urodziny (ur. 1914 r. w&nbsp;Warszawie), należał do tych twórców polskich, których komuna wyklęła. Nie wolno było wykonywać i&nbsp;wydawać jego dzieł, a&nbsp;nawet wymieniać publicznie nazwiska. Wszędzie, gdzie się pojawiało, cenzura skrzętnie je wykreślała. Miał nie istnieć! I&nbsp;w&nbsp;Polsce przez dziesięciolecia nie istniał. Za co był tak znienawidzony? Za to, że wziął za żonę kobietę z&nbsp;„wrogiego Zachodu” i&nbsp;uciekł (przez Szwajcarię) z&nbsp;socjalistycznego raju do Anglii (1954). Zawziętość komunistów była tak wielka, że szykany dopadały nawet muzyków i&nbsp;muzykologów ceniących „zwyrodniałą” twórczość Panufnika. W&nbsp;Polskim Radiu &#8211; znam to z&nbsp;autopsji &#8211; kontrolowanym skrupulatnie przez Urząd Bezpieczeństwa i&nbsp;rosyjskie KGB, odważniejsi redaktorzy czasem nadawali muzykę Panufnika, ale pod zmienionym nazwiskiem kompozytora (np. brzmiącym z&nbsp;rosyjska), później jedynie zaufanym wyjawiając prawdę&#8230;</p>
<h2>Od Konserwatorium Warszawskiego do emigracji</h2>
<p>Andrzej Panufnik był synem wziętego lutnika i&nbsp;inżyniera geodety, wielce zasłużonego dla nauki i&nbsp;muzyki polskiej, oraz skrzypaczki warszawskiej. Naukę muzyki rozpoczął mając 7 lat u&nbsp;babki. Później ukończył Konserwatorium Warszawskie (dwa wydziały: kompozycja i&nbsp;dyrygentura), gdzie jego profesorami byli Rytel, Maliszewski, Morawski, Lefeld, Sikorski i&nbsp;Bierdiajew. Następnie studiował w&nbsp;Wiedniu u&nbsp;Weingartnera i&nbsp;w&nbsp;Paryżu u&nbsp;Gauberta. Okupację niemiecką spędził w&nbsp;Warszawie. Utrzymywał się wtedy z&nbsp;występów w&nbsp;kawiarniach (m.in. „U&nbsp;Aktorek”, „Moda i&nbsp;Sztuka”), grając w&nbsp;duecie fortepianowym z&nbsp;kolegą konserwatoryjnym Witoldem Lutosławskim.</p>
<p>Ponownie w&nbsp;Polsce pojawił się dopiero w&nbsp;1990 r. z&nbsp;okazji wykonania jego dzieł na festiwalu „Warszawska Jesień”, na którym m.in. Ewa Pobłocka dała prawykonanie jego Koncertu fortepianowego, który dzisiaj należy do kanonu repertuarowego każdego pianisty wirtuoza, a&nbsp;Wanda Wiłkomirska &#8211; Koncertu skrzypcowego. Wtedy, staraniem znakomitego muzykologa Tadeusza Kaczyńskiego, ukazała się książka pt. „Panufnik o&nbsp;sobie”. Rok później, 27 października, w&nbsp;londyńskiej dzielnicy Twickenham nad Tamizą, kompozytor zmarł. Miał 77 lat.</p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>Przeczytaj również:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/antoni-wit-dyrygent-jubileusz/">Antoni Wit. Piękny jubileusz dyrygenta w Filharmonii Narodowej</a></p>
<h2>„Sinfonia di Sfere” w Filharmonii Narodowej</h2>
<p>W piątek 14 lutego usłyszeliśmy „Sinfonia di Sfere” Panufnika w&nbsp;interpretacji Orkiestry Filharmonii Narodowej pod batutą Jacka Kaspszyka. Wspaniałe dzieło, „pełne &#8211; jak słusznie napisała Małgorzata Gąsiorowska &#8211; ustawicznych kontrastów, zmian barwy, nastroju, rodzaju narracji, wymaga niezwykłej koncentracji, by w&nbsp;jej przebiegu dostrzec piękno, które ma wznieść słuchacza w&nbsp;wyższe rejony kontemplacji”. Kaspszykowi odkrycie walorów dzieła się udało: obcowaliśmy z&nbsp;muzyką wywołującą silne doznania. Chciałoby się tego dzieła wysłuchać ponownie!</p>
<p>Poza utworem Panufnika, zabrzmiała jeszcze III Symfonia Philipa Glassa &#8211; zupełnie nie wiem, po co &#8211; oraz piękny Koncert skrzypcowy Sibeliusa z&nbsp;udziałem, utytułowanej wysokimi nagrodami konkursów skrzypcowych, Esther Yoo. Grała nieskazitelnie czysto, pięknie niuansując wykonywaną muzykę, ale zbyt chłodno, by rozgrzać słuchaczy.</p>
<p style="text-align:right"><strong>Stanisław Dybowski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Artykuł <strong>Stanisława Dybowskiego</strong> pt. <strong>„„Wyklęty” Panufnik teraz oklaskiwany!”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 9 (956) z dnia 25 lutego 2014 roku, s. 16</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Stanisław Dybowski / „Nasza Polska”. Zdjęcia: archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 9 (956)/2014, s. 16.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/andrzej-panufnik-stulecie-urodzin/">„Wyklęty” Panufnik teraz oklaskiwany! Andrzej Panufnik w stulecie urodzin</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wielka dyskusja nad małymi słowami. Cameron, zasiłki i Polacy w Wielkiej Brytanii</title>
		<link>https://naszapolska.pl/polacy-w-wielkiej-brytanii-cameron-zasilki/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Jan 2014 07:45:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Polonia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszapolska.pl/polacy-w-wielkiej-brytanii-cameron-zasilki/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Polacy w&#160;Wielkiej Brytanii stali się w&#160;styczniu 2014 r. bohaterami ostrej politycznej debaty. Premier David Cameron zapowiedział, że zamierza pozbawić imigrantów z&#160;krajów Unii Europejskiej dodatku na dzieci, które mieszkają w&#160;ich krajach ojczystych, i&#160;jako przykład wskazał akurat…</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/polacy-w-wielkiej-brytanii-cameron-zasilki/">Wielka dyskusja nad małymi słowami. Cameron, zasiłki i Polacy w Wielkiej Brytanii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Polacy w&nbsp;Wielkiej Brytanii stali się w&nbsp;styczniu 2014 r. bohaterami ostrej politycznej debaty. Premier David Cameron zapowiedział, że zamierza pozbawić imigrantów z&nbsp;krajów Unii Europejskiej dodatku na dzieci, które mieszkają w&nbsp;ich krajach ojczystych, i&nbsp;jako przykład wskazał akurat Polaków. Michał Soska rozkłada tę wypowiedź na czynniki pierwsze. Liczy, ile zasiłki na polskie dzieci kosztują brytyjski budżet w&nbsp;zestawieniu z&nbsp;jego wydatkami, przypomina skalę emigracji po 2004 r. i&nbsp;pokazuje, jak zmienił się obraz Polaków na Wyspach: coraz mniej hydraulików i&nbsp;budowlańców, coraz więcej menedżerów, naukowców, lekarzy i&nbsp;przedsiębiorców płacących tam podatki. Opisuje reakcje Jarosława Kaczyńskiego, Radosława Sikorskiego, Donalda Tuska i&nbsp;Parlamentu Europejskiego. Stawia też tezę, że prawdziwym problemem nie są słowa Camerona, lecz przyczyny, dla których dwa miliony Polaków wyjechały z&nbsp;kraju. Tekst ukazał się, gdy debata o&nbsp;słowach brytyjskiego premiera wciąż trwała w&nbsp;Parlamencie Europejskim.</strong></p>

<p><em>Cameron i polscy emigranci</em></p>
<h2>Zapowiedź Camerona i zasiłki na dzieci w UK</h2>
<p>„Polaków wygnam &#8211; Arabów się boję” &#8211; mówi brytyjski premier David Cameron na jednym z&nbsp;internetowych memów. I&nbsp;choć faktycznie Polacy stanowią jedną z&nbsp;największych grup etnicznych na wyspach, to od dawna już nie pracują wyłącznie na przysłowiowym „zmywaku” i&nbsp;nie wyjeżdżają tylko z&nbsp;myślą o&nbsp;zasiłkach i&nbsp;zapomogach. Dlaczego więc Cameron zaatakował w&nbsp;tak populistyczny sposób akurat nas? Otóż dlatego, że Polaków atakować i&nbsp;obrażać można. Podobny atak na Hindusów, muzułmanów czy murzynów uznany zostałby za przejaw rasizmu, ksenofobii czy faszyzmu.</p>
<p>Wypowiedzi i&nbsp;zapowiedzi brytyjskiego premiera doskonale pokazują, kim w&nbsp;mentalności Europejczyków cały czas jesteśmy: tanią siłą roboczą, żebrakami i&nbsp;nierobami. Nawet jeśli stan faktyczny bynajmniej tak nie wygląda. Samym słowom premiera natomiast nie powinniśmy przypisywać większego znaczenia &#8211; dla nas, a&nbsp;przede wszystkim dla naszych polityków, problemem powinny być same przyczyny potężnej emigracji z&nbsp;Polski, a&nbsp;nie populistyczne zagrywki Camerona. Podczas szczytu UE w&nbsp;grudniu 2012 r. Cameron powiedział, że otwarcie brytyjskiego rynku pracy po rozszerzeniu UE na wschód było „wielkim błędem”, biorąc pod uwagę koszty, ponoszone przez brytyjski rząd na rzecz imigrantów.</p>
<p>„Zdrowy rozsądek podpowiada, że tak jak brytyjski rząd powinien wypłacać zapomogi rodzinom mieszkającym w&nbsp;Wielkiej Brytanii, w&nbsp;tym i&nbsp;polskim, tak polski rząd powinien je płacić rodzinom mieszkającym w&nbsp;Polsce” &#8211; w&nbsp;wywiadzie dla pięciu dużych europejskich gazet premier Cameron zapowiedział wielkie zmiany systemu pomocy społecznej. David Cameron w&nbsp;wywiadzie dla BBC 12 stycznia powiedział, że zamierza pozbawić pracujących w&nbsp;Wielkiej Brytanii imigrantów z&nbsp;krajów UE dodatku rodzinnego na dzieci, jeśli dzieci te przebywają nie w&nbsp;Wielkiej Brytanii, a&nbsp;w&nbsp;swych krajach ojczystych.</p>
<p>Jako przykład Cameron podał akurat Polaków: ze świadczeń takich korzystać ma w&nbsp;Zjednoczonym Królestwie 24 tys. rodzin imigrantów, posiadających łącznie 40 tys. dzieci &#8211; 2/3 z&nbsp;nich (ponad 25 tys. dzieci) to dzieci polskie. Niestety, premier Cameron nie powiedział, ile z&nbsp;nich faktycznie mieszka w&nbsp;Polsce, a&nbsp;ile w&nbsp;Wielkiej Brytanii.</p>
<h2>Cwaniacy i kropla w morzu wydatków</h2>
<p>W&nbsp;gruncie rzeczy zamiary brytyjskiego premiera należałoby uznać za słuszne. Żaden normalny kraj, także Polska, nie powinien wypłacać zasiłków i&nbsp;zapomóg ludziom, którzy z&nbsp;„dojenia” systemu zabezpieczeń społecznych zrobili sobie sposób na życie. Zwłaszcza, jeśli pieniądze i&nbsp;tak trafiałyby za granicę, a&nbsp;nie zasilałyby gospodarkę narodową kraju. Nie podlega wątpliwościom, że w&nbsp;Wielkiej Brytanii mieszkają tacy polscy cwaniacy: pobierają zasiłki dla bezrobotnych, pracując jednocześnie na czarno, dostają zasiłki rodzinne i&nbsp;na dzieci oraz dopłaty do mieszkania.</p>
<p>W&nbsp;ten sposób co bardziej „przedsiębiorczy” Polacy od państwa dostawać mogą nawet 400-500 funtów brytyjskich (2-2,5 tys. zł), nie wliczając oczywiście pieniędzy zarobionych na czarno. Taka sytuacja jest patologią i&nbsp;wyzyskiem, i&nbsp;należałoby ją faktycznie zlikwidować. Istotne znaczenie posiada jednak kwestia masowości i&nbsp;skali takiego stanu rzeczy. Wielka Brytania posiada ponad 63 milionów obywateli, 6,3 miliona (na rok 2007) z&nbsp;nich to imigranci (dane te są niepełne, nie wliczają bowiem dzieci i&nbsp;wnuków imigrantów, urodzonych już na terenie brytyjskim).</p>
<p>Zasiłek na jedno dziecko to ok. 80 funtów miesięcznie. Jeśli trzymamy się danych podanych przez Camerona, to 25 tys. polskich dzieci (nieważne już czy przebywają na wyspach, czy w&nbsp;Polsce) kosztuje rząd brytyjski 2 miliony funtów rocznie. Wydatki brytyjskiego budżetu na rok 2012 wynosiły 682 bilionów funtów &#8211; zasiłki na polskie dzieci są więc dosłownie kroplą w&nbsp;morzu innych wydatków.</p>
<h2>Polacy w Wielkiej Brytanii po 2004 roku</h2>
<p>Po rozszerzeniu UE m.in. o&nbsp;Polskę, w&nbsp;latach 2004-2007 do Wielkiej Brytanii napłynęło ok. miliona imigrantów. 2/3 z&nbsp;nich &#8211; wedle szacunków „The Daily Telegraph” &#8211; to Polacy. Od roku 2001 r. liczba Polaków na wyspach wzrosła dziesięciokrotnie i&nbsp;obecnie wynosi na pewno ponad 700 tysięcy. Polacy stali się oficjalnie drugą, po Hindusach (a&nbsp;nieoficjalnie pierwszą) mniejszością narodową w&nbsp;UK. Ogółem w&nbsp;latach 2004-2010 na wyspach urodziło się 65 tys. polskich dzieci, dziś (cały czas mówimy o&nbsp;danych szacunkowych) może ich być nawet 100 tysięcy.</p>
<p>Dzietność na jedną Polkę w&nbsp;Wielkiej Brytanii wynosi 2,5 dziecka, w&nbsp;Polsce zaś 1,3 (w&nbsp;roku 2011). O&nbsp;czymś to jednak świadczy, zwłaszcza, że współczynnik dzietności także wśród Polek mieszkających w&nbsp;innych krajach (Skandynawia, Niemcy) jest o&nbsp;wiele wyższy niż w&nbsp;Polsce. Ile z&nbsp;polskich dzieci urodzonych w&nbsp;Wielkiej Brytanii pozostało na wyspach, a&nbsp;ile wróciło do Polski &#8211; oficjalnie nie wiadomo. Polacy nadal napływają nad Tamizę. Zasadniczo jednak w&nbsp;ciągu ostatnich 8 lat zmienił się obraz polskiej emigracji. Choć w&nbsp;potocznym użyciu nadal są dowcipy o&nbsp;polskich hydraulikach i&nbsp;budowlańcach, to coraz trudniej ich spotkać.</p>
<p>Coraz więcej za to jest polskich managerów, doktorantów i&nbsp;naukowców, inżynierów, programistów, lekarzy specjalistów, przedsiębiorców&#8230; Oni wszyscy płacą podatki w&nbsp;Wielkiej Brytanii, tworzą tamtejszy PKB, wspierają tamtejszą gospodarkę. Są konsumentami, płacą czynsze, rachunki i&nbsp;robią zakupy na wyspach. Według ekonomistów, utrata tej ogromnej siły nabywczej i&nbsp;dużej części wypracowanego przez Polaków PKB Wielkiej Brytanii spowodowałaby co najmniej poważne osłabienie gospodarki, a&nbsp;być może nawet poważny kryzys. Natomiast żadne statystyki nie potwierdzają proporcjonalnego do wzrostu liczebności imigrantów wzrostu ilości pobieranych świadczeń i&nbsp;zasiłków.</p>
<h2>Reakcje polityków i prawdziwy problem</h2>
<p>Na słowa Camerona od razu zareagował prezes PiS Jarosław Kaczyński, pisząc list z&nbsp;wyrazami zdziwienia krytycznymi słowami premiera na temat otwarcia brytyjskiego rynku pracy na imigrantów z&nbsp;nowych krajów członkowskich UE. Minister ds. twitteryzacji (dawniej: minister spraw zagranicznych) Radosław Sikorski, zgodnie z&nbsp;nową świecką tradycją, zakomunikował swój sprzeciw wobec słów premiera Camerona na popularnym portalu internetowym, służącym mu za główny kanał komunikacyjny z&nbsp;resztą świata. Davida Camerona skrytykował premier Tusk, minister administracji i&nbsp;cyfryzacji Rafał Trzaskowski, a&nbsp;także cała rzesza innych posłów, polityków, publicystów.</p>
<p>Temat ochoczo podjęli wszyscy uczestnicy polskiej sceny politycznej. 15 stycznia, podczas debaty w&nbsp;Parlamencie Europejskim, rozgorzała emocjonalna dyskusja, podczas której większość eurodeputowanych stanęła po stronie polskiej, zdecydowanie krytykując słowa premiera Camerona. Wielka Brytania znalazła się w&nbsp;ogniu krytyki, a&nbsp;premier Cameron stał się celem fali świętego oburzenia z&nbsp;Polski i&nbsp;nie tylko, z&nbsp;prawa i&nbsp;lewa. A&nbsp;tymczasem, zamiast wybuchać w&nbsp;gniewie i&nbsp;oburzeniu na jednoznacznie populistyczne i&nbsp;wymierzone na wewnętrzny, polityczny użytek hasła, których i&nbsp;tak najprawdopodobniej w&nbsp;żadnym kraju członkowskim UE nie udałoby się wprowadzić w&nbsp;życie, nasi politycy powinni zająć się losem Polaków tutaj, w&nbsp;kraju.</p>
<p>Żeby Polacy nie musieli zostawać emigrantami. Żeby te 2 miliony Polaków, które wyjechały z&nbsp;ojczyzny po przystąpieniu do UE (z&nbsp;czego 700 tys. wyjechało do Wielkiej Brytanii), miały po co i&nbsp;do czego wrócić. Żeby Polacy chcieli żyć, studiować, pracować i&nbsp;zarabiać, płacić podatki i&nbsp;tworzyć PKB, zakładać rodziny i&nbsp;rodzić dzieci w&nbsp;swoim kraju, a&nbsp;nie na emigracji zarobkowej. Ale od tego dzieli nas tak potężna przepaść, że przecież o&nbsp;wiele łatwiej będzie podnosić larum nad jakąś „dyskryminującą” Polaków wypowiedzią brytyjskiego premiera.</p>
<p style="text-align:right"><strong>Michał Soska</strong></p>
<p style="background: #eef1f5; border-left: 5px solid #3a5a8a; padding: 12px 18px; margin: 18px 0; border-radius: 6px;"><strong>W tym samym numerze:</strong> <a href="https://naszapolska.pl/umowy-smieciowe-marzenia-o-godnej-pracy/">Marzenia o&nbsp;godnej pracy &#8211; Jerzy Pawlas o&nbsp;umowach śmieciowych</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<p style="font-size: 0.85em;color: #666;font-style: italic;text-align: center"><strong>ⓘ Informacja o publikacji</strong><br />Artykuł <strong>Michała Soski</strong> pt. <strong>„Wielka dyskusja nad małymi słowami”</strong> ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika <strong>„Nasza Polska” nr 4 (951) z dnia 21 stycznia 2014 roku, s. 9</strong>. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone &#8211; Michał Soska / „Nasza Polska”. Zdjęcie: pl.wikipedia.org, archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 4 (951)/2014, s. 9.</p>
<p>Artykuł <a href="https://naszapolska.pl/polacy-w-wielkiej-brytanii-cameron-zasilki/">Wielka dyskusja nad małymi słowami. Cameron, zasiłki i Polacy w Wielkiej Brytanii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://naszapolska.pl">Nasza Polska</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
