Wiosną 2022 roku do polskich przedszkoli, szkół i domów dziecięcych dotarła nietypowa moda: pluszowa maskotka o niebieskim ciele, ogromnej paszczy i ostrych, zakrwawionych zębach. Nazywana Huggy Wuggy (czyt. hagi łagi), pochodzi z gry komputerowej „Poppy Playtime” – survival horroru przeznaczonego dla graczy powyżej 16. roku życia. Mimo to maskotki, breloczki i koszulki z postacią Huggy Wuggy trafiały masowo do rąk kilkulatków. Felieton Pawła Skuteckiego z maja 2022 roku stawia pytanie, na które każdy rodzic powinien sobie odpowiedzieć: czy taka maskotka rzeczywiście jest „nieszkodliwa”, czy też wpisuje się w niepokojący trend popkultury kierowanej do dzieci, zatartej granicy między rozrywką a przyzwyczajaniem do makabry.
Co to właściwie jest Huggy Wuggy?
Huggy Wuggy to postać z gry komputerowej „Poppy Playtime”, wydanej przez niezależne studio Mob Entertainment w październiku 2021 roku. Gra należy do gatunku survival horror – gracz porusza się po opuszczonej fabryce zabawek, w której polują na niego ożywione maskotki. Tytułowa postać Huggy Wuggy ma postać niebieskiego stworka pozbawionego układu kostnego, z gigantyczną paszczą wypełnioną ostrymi, splamionymi krwią zębami. Zabija swoje ofiary w sposób, który nadał całej grze niepokojącą metaforę: przytula je tak mocno i tak długo, aż umierają. Stąd zdanie, które stało się znakiem rozpoznawczym postaci: „Przytulę cię tak bardzo, że umrzesz”.
Gra oznaczona jest etykietą PEGI 16 (oraz amerykańskim ESRB Mature), co oznacza, że jest przeznaczona dla osób powyżej 16. roku życia. Treść zawiera elementy grozy, przemocy, makabrycznych obrazów. Tak jak w przypadku gier z serii „Doom”, „Quake” czy „Diablo” – które kiedyś budziły społeczne kontrowersje – celem jest nastolatek lub dorosły gracz, świadomy konwencji fantastyki grozy.
Maskotki w polskich przedszkolach
Problem polega na tym, że rynek pluszowych maskotek inspirowanych Huggy Wuggym nie znał ograniczeń wiekowych. W internecie, na chińskich platformach typu AliExpress, w sklepach z zabawkami, na bazarach – pojawiły się tanie pluszaki w niebieskim kolorze, ze szczerzącą paszczą, kupowane przez rodziców jako „zwykła zabawka dla dziecka”. W polskich przedszkolach dyrektorki zaczęły obserwować, że dzieci przynoszą maskotki Huggy Wuggy oraz że bawią się w „przytulanie do śmierci” – naśladując mechanikę z gry, której same nigdy nie widziały (bo i nie powinny były). W kilku placówkach wprowadzono zakaz przynoszenia tej maskotki na teren przedszkola.
Felietonista zwraca uwagę na paradoksalność sytuacji: rodzice, którzy nigdy nie pozwoliliby dziecku obejrzeć filmu kategorii „od lat 16″, spokojnie kupują maskotkę pochodzącą z gry o tej samej kategorii. Granica zostaje rozmyta przez sam format pluszaka – bo „pluszak to pluszak”. A tymczasem każdy taki pluszak niesie ze sobą całą narrację kulturową stojącą za postacią – narrację, której dziecko nie potrafi w pełni przeczytać, ale którą podświadomie wchłania.
Oswajanie makabry – czy nie zaszliśmy za daleko?
Paweł Skutecki w swoim felietonie odwołuje się do tradycyjnej roli baśni – w tym tych z elementami makabry (Czerwony Kapturek pożarty przez wilka, Jaś i Małgosia w domu czarownicy, smok zjadający dziewice). Te opowieści – argumentuje autor – pełniły funkcję dydaktyczną w czasach, gdy umieranie i przemoc były częścią codziennego doświadczenia. Bohaterami baśni byli jednak prawi rycerze, mądre dzieci, dobre matki – postacie, z którymi mały odbiorca mógł się utożsamić. Zło było zewnętrznym wyzwaniem do pokonania, nie własną tożsamością.
Zobacz, co jeszcze piszemy w dziale Polska…
Huggy Wuggy łamie ten model. W grze i w fanowskich filmach dostępnych na YouTube (dziesiątki kanałów dziecięcych z animacjami inspirowanymi postacią) główną figurą identyfikacyjną jest sam potwór. To on jest „bohaterem” – drapieżnikiem polującym na ofiary. Dziecko, które bawi się Huggy Wuggym, identyfikuje się nie z ofiarą, ale z mordercą. To kwalifikatywna zmiana wzorca dziecięcej wyobraźni – i właśnie to budzi największy niepokój ekspertów od dziecięcej psychologii.
„Squid Game” jako punkt odniesienia
Felietonista przypomina, że pod koniec 2021 roku polskie media donosiły o podobnym zjawisku związanym z koreańskim serialem „Squid Game” (Netflix) – produkcji dla dorosłych, w której uczestnicy giną w przerażających odsłonach gier dziecięcych. Dzieci w polskich przedszkolach zaczęły bawić się w „Squid Game”, inspirowane melodyjką ze ścieżki dźwiękowej. Reakcją psychologów i części pedagogów było ostrzeżenie przed nieświadomym narażaniem dzieci na treści zdecydowanie nieadekwatne wiekowo. Huggy Wuggy idzie o krok dalej – bo to już nie ścieżka dźwiękowa, lecz konkretna postać, którą dziecko może trzymać w ręce, przytulać, obdarzać emocjonalną więzią – i jednocześnie przyswajać jej narrację: zabijanie przez miłość.
Najczęściej zadawane pytania o sprawę Huggy Wuggy
Skąd pochodzi postać Huggy Wuggy?
Huggy Wuggy to postać z gry komputerowej „Poppy Playtime” wydanej w 2021 roku przez amerykańskie studio niezależne Mob Entertainment. Gra należy do gatunku survival horror i jest przeznaczona dla graczy powyżej 16. roku życia (PEGI 16 / ESRB Mature). W krótkim czasie zyskała znaczną popularność w internecie, generując dziesiątki tysięcy fanowskich filmów, animacji i memów – wiele z nich wpadało w algorytmy YouTube dla dzieci, mimo formalnego ograniczenia wiekowego.
Czy istnieją badania psychologiczne nad wpływem takich postaci na dzieci?
Tematyką wpływu treści gatunku horror na rozwój dziecka zajmuje się psychologia rozwojowa od dziesięcioleci. Dominuje pogląd, że dzieci poniżej 10. roku życia nie potrafią jeszcze sprawnie odróżniać fikcji od rzeczywistości, w związku z czym kontakt z makabrycznymi treściami może prowadzić do koszmarów sennych, lęków, przejawów agresji i przesunięcia granicy „akceptowalnego”. Polskie Towarzystwo Pediatryczne oraz Komitet Nauk Psychologicznych PAN przy różnych okazjach wydawały komunikaty o szkodliwości treści nieadekwatnych wiekowo. W przypadku konkretnego zjawiska Huggy Wuggy ostrzeżenia wydawały także pojedyncze polskie poradnie psychologiczne i kuratorzy oświaty.
Co konkretnie mogą zrobić rodzice?
Kilka praktycznych zasad. Po pierwsze – sprawdzić, jakie treści w internecie ogląda dziecko (Family Link, kontrola rodzicielska na urządzeniach). Po drugie – interesować się, jakie zabawki kupują dziecku znajomi, dziadkowie, rodzeństwo – i nie wahać się prosić o rezygnację z zabawek, których kontekstu się nie zna. Po trzecie – rozmawiać z dzieckiem o tym, co je fascynuje, czemu wybiera daną postać. Po czwarte – być w kontakcie z wychowawcami: jeśli w przedszkolu zaobserwujesz, że dzieci bawią się „w hagi łagi”, nie ignoruj tego. Po piąte – pamiętać, że dziecko nie wybiera tego, co kupuje rodzic. Wybór należy do dorosłego.
Czy podobne zjawiska miały już wcześniej miejsce?
Tak – i w różnych krajach. W latach 80. XX wieku amerykańscy psychologowie ostrzegali przed „Strażnikami Galaktyki” z agresywnymi figurkami akcji. Na początku XXI wieku tematem była gra „Grand Theft Auto” – przeznaczona dla dorosłych, ale grana również przez nastolatków. W ostatnich latach: „Slender Man” – postać z fanowskiego horroru internetowego, która stała się tłem prawdziwych incydentów (m.in. nożowniczego ataku w USA w 2014 roku). „Squid Game” w 2021 roku. Huggy Wuggy w 2022. Wzorzec się powtarza: makabryczna postać z treści dla dorosłych przedostaje się przez rynek zabawek do świata dziecięcego, gdzie nie powinna się znaleźć.
Co o tej sprawie mówią polskie organizacje ochrony dzieci?
Rzecznik Praw Dziecka oraz organizacje takie jak Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę i Komitet Ochrony Praw Dziecka przy różnych okazjach apelowały o większą uważność rodziców wobec treści cyfrowych konsumowanych przez dzieci. Kuratorzy oświaty w kilku województwach wydali rekomendacje dla przedszkoli i szkół podstawowych, sugerujące rozmowy z rodzicami i ewentualne ograniczenia w przynoszeniu określonych zabawek. Sprawa Huggy Wuggy stała się punktem odniesienia w szerszej dyskusji o niedostatecznej kontroli nad rynkiem zabawek importowanych – głównie z Chin – bez rzetelnej weryfikacji ich pochodzenia kulturowego.
Granica, której nie warto przekraczać
Sprawa Huggy Wuggy nie kończy się – fala medialna trwa, postać jest obecna w polskim internecie dziecięcym i na bazarach z pluszakami. Lekcja, którą warto z tej sprawy wynieść, jest prostsza, niż się wydaje: rodzic XXI wieku jest jednocześnie ostatnią linią obrony przed niekontrolowanym napływem treści, jakie globalna popkultura kieruje do jego dziecka. Nie pomoże tu państwo, nie pomoże szkoła w pełni, nie pomogą algorytmy YouTube. Pomóc może tylko dorosły, który chce wiedzieć, czym jego dziecko żyje – i ma odwagę powiedzieć „nie”, nawet jeśli wymaga to wyjaśniania, tłumaczenia, czasem konfliktu. Felieton Pawła Skuteckiego jest przypomnieniem tej oczywistej, choć wciąż za rzadko głośno wyrażanej, prawdy.



