„NP” nr 40 Siergiejczyk: „Wszyscy ludzie prezydenta (9) – Olgierd Dziekoński – architekt polityczny

5 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

12 października 2010 r.

5 min. czytania

Paweł Siergiejczyk

12 października 2010 r.

Od 24 września Bronisław Komorowski ma koordynatora zespołu swoich doradców –
choć samych doradców jeszcze nie powołał. Koordynatorem został Olgierd
Dziekoński (rocznik 1950), który z wykształcenia jest architektem, absolwentem
Politechniki Wrocławskiej. W latach 1974-1984 pracował w Instytucie Planowania
Przestrzennego Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, następnie
współtworzył Spółdzielnię Pracy Twórczej Architektów i Artystów Plastyków ESPEA.
W 1990 r. został doradcą Aleksandra Paszyńskiego, ministra budownictwa w rządzie
Mazowieckiego. A po wyborach samorządowych wiosną tegoż roku otrzymał stanowisko
wiceprezydenta Warszawy u boku Stanisława Wyganowskiego. W pierwszym roku
urzędowania Dziekoński stał się prekursorem działań, które kilkanaście lat
później Hanna Gronkiewicz-Waltz zastosowała wobec kupców z hali KDT: w czerwcu
1991 r. wraz z burmistrzem Śródmieścia Janem Rutkiewiczem zdecydował o usunięciu
straganów spod Pałacu Kultury i likwidacji istniejącego tam targowiska. Opór ze
strony handlujących sprawił, że prezydent Wyganowski w ostatniej chwili zmienił
decyzję swego zastępcy i nie doszło do siłowej rozprawy z kupcami.

Dziekoński jest również odpowiedzialny za chaos inwestycyjny w Warszawie w
pierwszych latach III RP. Podczas debaty architektów w 2001 r. były już
wiceprezydent samokrytycznie przyznał: – Nie doceniliśmy wigoru sił rynkowych.
„Właśnie dzikim wigorem kapitału, kulawym prawem, a także przekrętami tłumaczył
powstanie rozmaitych budynków, często od Sasa do lasa i w przypadkowych
miejscach, czasem niezgodnie z obowiązującym planem zagospodarowania” –
relacjonowała „Gazeta Stołeczna”.
Jeżeli chodzi o „przekręty”, niektóre wiązały się również z nazwiskiem
Dziekońskiego. Jako wiceprezydentowi podlegał mu m.in. Pałac Kultury i Nauki,
którego dyrektor, Waldemar S., został później oskarżony przez prokuraturę o
zagarnięcie mienia i niegospodarność, m.in. ulokowanie pieniędzy miejskich na
lokacie w Agrobanku, który niedługo potem zbankrutował, czy prowadzenie dwóch
odrębnych księgowości – osobnej dla przychodów za targowiska wokół Pałacu –
przez co część dochodów PKiN nie przychodziła do budżetu miasta. Według aktu
oskarżenia, miało to kosztować miasto i skarb państwa 16,6 mln zł. Była to
największa wykryta afera stołecznego samorządu z pierwszej połowy lat 90., a
mimo to Olgierd Dziekoński jeszcze podczas rozprawy sądowej w 2002 r. bronił
dyrektora S., przekonując, że „Pałac dużo zyskał, jeśli chodzi o wygląd,
czystość, utrzymanie”.

Dziekońskiemu podlegała także sieć hoteli Syrena. Również i tam dochodziło do
„przekrętów”. Do anegdoty przeszedł wówczas raport, z którego wynikało, że
hotelowe restauracje sprzedały w ciągu roku… 7 litrów alkoholu. Nazwisko
wiceprezydenta znalazło się też w raporcie NIK z 1999 r., gdzie opisano liczne
nieprawidłowości związane z inwestycjami na Mokotowie. Jedną z zakwestionowanych
spraw było przekazanie działki i budynku mieszkalnego przy ul. Stępińskiej
spółce Aneks przez kierownika mokotowskiej geodezji – wbrew przepisom, bo z
lokatorami i darmo, jedynie pod warunkiem dokonania gruntownego remontu i
przebudowy. Mimo że spółka nie dotrzymała umowy, a po dwóch latach prokurator
zarzucił naruszenie prawa w tej sprawie, wiceprezydent Dziekoński odmówił
unieważnienia umowy. NIK zarzuciła mu, że nieprawidłowo zinterpretował prawo.

Przeczytaj również: Od 206 tys. zł za spacery dendrologiczne po KPO dla kultury. Wokół minister Cienkowskiej znów gorąco

– Nikt nie zarzuca panu Dziekońskiemu nieuczciwości. Po prostu wykazał się
zwykłym nieudacznictwem – skomentował wówczas jego działalność w Ratuszu jeden z
warszawskich radnych. Taka opinia nie przeszkodziła jednak Dziekońskiemu w
dalszej karierze. Po wyborach samorządowych w 1994 r. Dziekoński został prezesem
Agencji Rozwoju Komunalnego – fundacji utworzonej przez rząd SLD-PSL wraz z
organizacjami samorządowymi. Jej celem było doradzanie i pomoc w przygotowywaniu
projektów inwestycyjnych dla samorządów. W praktyce wyglądało to tak, że prezes
Agencji zachęcał burmistrzów i prezydentów miast, by zaciągali kredyty w bankach
komercyjnych.

Na początku 1999 r. Dziekoński powrócił na fotel wiceprezydenta Warszawy. Był
wówczas jednym z zastępców Pawła Piskorskiego z UW, tyle że w związku z
opisanymi wyżej „przekrętami” nie powierzono mu już spraw inwestycji, lecz…
komunikację miejską i drogi. Dlaczego zgodzono się na powrót Dziekońskiego do
Ratusza? – Bo jest fachowcem. Mogą go zaakceptować politycy Unii i pozostałych
ugrupowań skupionych w AWS – mówił wówczas radny Wojciech Rzewuski, jeden z
liderów Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Bo też właśnie z SKL – jedną z
najbardziej wpływowych partii w AWS – związał się wtedy Dziekoński.
„Nieoficjalnie mówi się, że Dziekoński cieszy się poparciem wpływowych polityków
(m.in. Bronisława Komorowskiego, szefa sejmowej Komisji Obrony Narodowej), ma
świetne notowania w salonach, pochodzi z zasiedziałej warszawskiej rodziny” –
pisała „Gazeta Stołeczna”. Dodajmy, że Komorowski był wtedy wiceprezesem SKL.

Więcej na ten temat w tekście: Grzegorz Lorek wraca do PiS. Kim jest poseł z Piotrkowa?

Pod koniec 2000 r. Dziekoński opuścił warszawski Ratusz i przeniósł się do nowo
powołanego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i Budownictwa – jako zastępca
ministra Jerzego Kropiwnickiego. Pozostał wierny środowisku SKL i wraz z jego
większością przeszedł do Platformy Obywatelskiej. Po upadku rządu Buzka
Dziekoński został m.in. wiceprezesem Krajowej Rady Izby Architektów, a także
skarbnikiem Unii Metropolii Polskich. Był też doradcą liderów PO, Jana Rokity i
Andrzeja Olechowskiego, którzy w 2002 r. bez powodzenia startowali w wyborach na
prezydenta Krakowa i Warszawy. A gdy szefem Platformy na Mazowszu został
Komorowski i na początku 2005 r. podjęto rozmowy o stworzeniu koalicji PO-PiS w
Warszawie, warunkiem Komorowskiego było stanowisko wiceprezydenta dla Olgierda
Dziekońskiego. Lech Kaczyński odrzucił jednak tę propozycję.

Wiosną 2005 r., na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi, Komorowski
usiłował przeforsować kandydaturę Dziekońskiego jako lidera listy PO w okręgu
siedlecko-ostrołęckim, ale opór lokalnych działaczy sprawił, że były
wiceprezydent Warszawy znalazł się tam dopiero na drugim miejscu i z bardzo
słabym wynikiem (2222 głosów) nie został posłem. Również nieudana była jego
druga próba wyborcza: w 2007 r. Dziekoński wystartował z ósmego miejsca w
stolicy i choć liderem listy był sam Donald Tusk, dzięki czemu Platforma
zgarnęła 11 mandatów, były wiceprezydent osiągnął jeszcze słabszy wynik (1449
głosów) i znów nie wszedł do Sejmu. Jeszcze przed tymi wyborami dzięki zawartej
w mazowieckim samorządzie koalicji PO-PSL Dziekoński otrzymał posadę szefa rady
nadzorczej Agencji Rozwoju Mazowsza, w której zarządzie znalazł się Marcin Rosół
– jeden z późniejszych bohaterów afery hazardowej.

Po powstaniu rządu Tuska Olgierd Dziekoński wymieniany był jako kandydat na
wojewodę mazowieckiego, ostatecznie jednak został wiceministrem infrastruktury
odpowiedzialnym za budownictwo. Mimo jego licznych obietnic dotyczących poprawy
warunków funkcjonowania dla inwestorów budowlanych, efekty są takie, że nawet
sprzyjająca zwykle temu rządowi „Gazeta Wyborcza” w sierpniu br. skomentowała
działalność resortu tekstem pt. „Rząd ma w nosie mieszkaniówkę” (znamienne, że
trzy lata wcześniej ten sam dziennikarz, Marek Wielgo, witał nowy rząd artykułem
pt. „Budująca koalicja PO-PSL”). Nic więc dziwnego, że Olgierd Dziekoński
porzucił budownictwo i wybrał ciepłą posadę u prezydenta.

Zapraszamy do przeczytania podobnego artykułu: Referendum ws. odwołania Trzaskowskiego. Rusza zbiórka podpisów

Paweł Siergiejczyk
Artykuł ukazał się w tygodniku „Nasza Polska” Nr 40 (779) z 5 października 2010
r.

Napisane przez

Udostępnij

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Dron podleciał pod bazę USA w Redzikowie. Oficer dyżurna wezwała… policję

Jakub Wiech bez doktoratu. Rezultat głosowania komisji uznaje za „niezrozumiały”

Ukraiński Korpus Weteranów zapowiedział ośrodek w Warszawie. Za organizacją stoi twórca Azowa

Wpadka Einsteina Lewicy. Trela skompromitował się z prędkością światła

Sprawa „Skóry”: Janczewski żąda 22,7 mln zł. Prokuratura gra na zwłokę

Amerykańska baza coraz bliżej. Polacy zapłacą nawet 17 mld zł

ZUS w Polsce płaci parom jednopłciowym

Polska dołącza do koalicji antybalistycznej. Wcześniej miała nas blokować Ukraina

Inne kategorie

Czytaj także