Szkoły na celowniku

9 min. czytania

Redakcja

23 lutego 2011 r.

9 min. czytania

Redakcja

23 lutego 2011 r.

Dotychczas w całym kraju zostało podjętych ponad 500 uchwał o likwidacji
placówek oświatowych, w tym także szkół specjalnych – mają one zakończyć swoją
działalność do roku szkolnego 2011/2012. Z informacji, jakie otrzymaliśmy
wynika, że należy spodziewać się kolejnych. Dotyczy to zarówno szkół
podstawowych, gimnazjów, liceów, jak i ośrodków kształcenia zawodowego.
Ministerstwo Edukacji Narodowej obniżyło kwoty subwencji, natomiast zadłużone za
sprawą nieodpowiedzialnej polityki Donalda Tuska samorządy, niezależnie od
przynależności partyjnej, szukają pieniędzy na pokrycie zaciągniętych długów.

O tym, ile szkół w całej Polsce nie będzie funkcjonowało od roku szkolnego
2011/2012, będzie ostatecznie wiadomo po przesłaniu danych przez samorządy do
Systemu Informacji Oświatowej – poinformowało “Naszą Polskę” Ministerstwo
Edukacji Narodowej, które “planuje stworzyć samorządom mechanizmy umożliwiające
skuteczne i efektywne zarządzanie oświatą”. Nie sprecyzowało jednakże, na czym
owo zwiększenie “skuteczności i efektywności” miałoby polegać, tymczasem
wszystko wskazuje na to, iż na wprowadzeniu dwuzmianowego systemu nauczania,
zwiększeniu liczby uczniów w klasach oraz utrudnieniu im dostępu do oświaty.
Projekt nowelizacji o systemie oświaty trafił do społecznych konsultacji miesiąc
temu. Zakładał on m.in. likwidację kuratoriów i powołanie nowych instytucji, w
tym siedmiu Okręgowych Ośrodków Jakości Edukacji, które powstaną w każdym z 16
województw. Resort nie ukrywa jednak, że nie bierze na siebie odpowiedzialności
za zamykanie placówek oświatowych. – Prowadzenie szkół to zadanie samorządów –
stwierdzili przedstawiciele MEN, podkreślając, iż “to właśnie samorządy
odpowiadają za sieć placówek oświatowych na swoim terenie i podejmują decyzję o
ewentualnej ich likwidacji”. Do końca lutego rady gmin zakończą podejmowanie
uchwał o zamiarze likwidacji szkół, w następnej kolejności – uchwał o
likwidacji. W części gmin decyzje takie już podjęto, zupełnie ignorując potrzeby
lokalnych społeczności oraz stanowisko dyrekcji szkół, protesty rodziców,
nauczycieli i samych uczniów. Interesujące, że w wielu gminach przy podejmowaniu
decyzji nie wzięto pod uwagę dokładnych danych demograficznych dotyczących
poszczególnych regionów, ale ogólną informację GUS o spadku liczby urodzeń.
Natomiast termin “likwidacja” podczas konsultacji społecznych nagminnie
zastępowano określeniami: “restrukturyzacja” oraz “racjonalizacja oświaty”.
Warto przypomnieć, iż w jednej klasie już uczy się około 30-40 uczniów (jedynie
klasy integracyjne ustawowo liczą ich 20), co oznacza, iż po dokonaniu
“racjonalizacji” klasy nie tylko będą przepełnione do granic wytrzymałości, ale
przede wszystkim zostanie wprowadzony niekorzystny dla dzieci i młodzieży system
dwuzmianowy, co w sposób negatywny odbije się nie tylko na jakości nauczania,
lecz również przyswajania wiedzy. Ponadto pracę straci część nauczycieli oraz
personelu pomocniczego (sprzątaczki, woźni etc. ), przy czym żaden z samorządów
nie jest w stanie przewidzieć, jak duża grupa padnie ofiarą zwolnień i w jak
długiej perspektywie czasu. Kwestia ta jest szczególnie istotna w przypadku
województw, czy gmin o wysokiej stopie bezrobocia, jak chociażby Wałbrzych czy
Radom. Pierwsze wypowiedzenia zostaną wręczone już w maju.

Samorządowcy pod ścianą

Tylko w Radomiu docelowo “restrukturyzacji” ma zostać poddanych łącznie około 30
szkół. Władze miasta jako podstawową przyczynę wymieniają sytuację demograficzną
kraju, ignorując zupełnie dane dotyczące regionu radomskiego, w którym od kilku
lat można obserwować tendencję zwyżkową, jeśli chodzi o liczbę narodzin. Głównym
determinantem działań samorządu jest przede wszystkim bardzo trudna sytuacja
finansowa miasta, wynikająca nie tylko z obcięcia i tak niewystarczających
ministerialnych subwencji na oświatę (tylko na wypłaty dla nauczycieli miasto
przeznaczy ze środków własnych 108 mln zł, przy kwocie 249 mln zł otrzymanej z
MEN), lecz również – a może przede wszystkim – zadłużenia spowodowanego
nieodpowiedzialną polityką rządu Tuska, o której na łamach “NP” już pisaliśmy
(m.in. zmiany w wieloletniej strategii co do rozwoju infrastruktury drogowej i
kolejowej). Sławomir Adamiec, sekretarz Towarzystwa Nauczycieli Szkół Polskich i
jednocześnie radomski radny wybrany z list PiS, zarzucił PO “brak właściwego
podejścia do kwestii edukacji”. – Podczas ostatniego posiedzenia Komisji
Edukacji nie zjawił się żaden przedstawiciel PO – poinformował podczas
nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Radom. – PO na dzisiaj ma coś do ukrycia, przede
wszystkim stan finansów w oświacie – stwierdził. – Warto zauważyć, co PO robi z
nauczycielami – dodał, nawiązując do planowanej przez ekipę Tuska wspomnianej
nowelizacji ustawy o oświacie, zakładającej zmniejszenie świadczeń i dodatków
dla nauczycieli i skrócenie urlopu zdrowotnego. – To rekomenduje zespół powołany
przez panią Katarzynę Hall do zmian w systemie edukacji – przypomniał. –
Oszczędzać możemy na wszystkim, ale nie na uczniach – przekonywała Teodora Słoń,
radna z ramienia Stowarzyszenia Radomianie Razem. Radni PiS wydają się mieć
jednak nóż na gardle i – co gorsza – dorabiać ideologię do przyjętej taktyki.
I tak w ocenie wiceprezydenta miasta Ryszarda Fałka pięć szkół stoi
niepotrzebnie. – Ogrzewamy puste sale – stwierdził. – W szkołach
ponadgimnazjalnych mamy 3 tys. wolnych miejsc dla uczniów. W najbliższym czasie,
w ciągu najbliższych 10-11 lat będzie ich 4 tysiące – przekonywał, zaznaczając,
iż “nie ma przyzwolenia na marnowanie publicznych pieniędzy”. – Co z innymi
pustymi budynkami miejskimi? – ripostował Jakub Kluziński (Stowarzyszenie Kocham
Radom). Zasugerował przeprowadzenie osobnej sesji, która byłaby poświęcona
oszczędnościom, jakie można by dokonać, likwidując część stanowisk w
administracji miejskiej. Pomysł nie doczekał się jednak akceptacji, co nie
powinno dziwić, biorąc pod uwagę, iż rząd obarcza samorządy coraz to nowymi
obowiązkami.

Wprawdzie władze Radomia zakładają, że wskutek “restrukturyzacji” szkół w kasie
miasta ma pozostać 4,6 mln złotych, nie przeprowadzono jednak szczegółowych
analiz, ile samorządy zaoszczędzą na likwidacji placówek oświatowych i jakie
poniosą straty. Zmiany są ponadto wprowadzane chaotycznie i bez wizji co do
konsekwencji w dłuższej perspektywie czasu. Przeciwnicy wprowadzanych rozwiązań,
zarówno z PiS, PO, jak i SLD, wskazują, że działania podjęte przez samorządy są
doraźne i nie przyniosą oczekiwanych rezultatów w postaci znaczących
oszczędności. Niestety żadna z tych osób nie była w stanie wskazać
alternatywnego rozwiązania, możliwego do realizacji. Niezrozumiałym pozostaje
fakt, iż zamykane są placówki, w raportach z audytów określane jako rentowne.
Rada Miasta Radom przegłosowała w poniedziałek uchwałę o zamiarze likwidacji
Zespołu Szkół Agrotechnicznych i Gospodarki Żywnościowej. Interesujące, że
jeszcze w 2007 roku nie tylko że nie mówiło się o likwidacji tej placówki, ale
dawano gwarancje wzniesienia dodatkowego budynku, w którym miało znaleźć się 12
sal lekcyjnych oraz budowy szklarni. Obecnie jedynym ratunkiem dla szkoły może
być decyzja Ministra Rolnictwa Marka Sawickiego o przejęciu placówki przez
kierowany przez niego resort. Dyrektorzy szkół mają czas do marca na
porozumienie się z ministerstwem.

Temat kontynuujemy w artykule: Referendum ws. odwołania Trzaskowskiego. Rusza zbiórka podpisów

Mniejsze zło?

– Prawdą jest to, co pan mówił, że subwencje dla Radomia są za małe, prawdą jest
to, że za to odpowiada Platforma Obywatelska, ale prawdą jest również, że za
konkretne przekształcenia w Radomiu odpowiadamy my – zwróciła uwagę poseł PiS
Marzena Wróbel. – Pan nie powiedział, ile zyskujemy, ile tracimy na tych
przekształceniach, dlaczego wybrał pan właśnie te szkoły do tzw. reorganizacji,
a nie inne, jakie były wyliczenia dotyczące kosztów oświaty – stwierdziła,
zwracając się do wiceprezydenta miasta Ryszarda Fałka. Jej zdaniem, likwidacja
Zespołu Szkół Agrotechnicznych będzie oznaczała szkody dla miasta, gdyż nie
tylko straci ono dodatkowe subwencje, lecz również miejsca pracy. W ocenie
Wróbel również łączenie szkół, jak w przypadku IX i VII LO w Radomiu, także nie
przyniesie miastu zysków, gdyż w dłuższej perspektywie doprowadzi do
“wygaszenia” tego pierwszego. Zupełnie inny pogląd wyraził poseł Marek Suski
(PiS), w ocenie którego “jest to plan, który gwarantuje w dłuższej perspektywie
profesjonalizację oświaty”, cokolwiek miałoby to oznaczać.

Wprawdzie wiceprezydent Fałek przekonywał, iż zmiany nie dokonają się kosztem
uczniów, komitety rodzicielskie oraz grono pedagogiczne mają na ten temat
zupełnie inne zdanie. – Jestem całą tą sytuacją zbulwersowana, tym bardziej że
ja, jako wyborca, nie wiedziałam o żadnych reorganizacjach szkoły, a nie mówiąc
już o zlikwidowaniu. O niczym takim nie wiedzieliśmy. Dokonywałam pewnych
wyborów i powinnam wiedzieć, co się będzie działo – nie kryła oburzenia Joanna
Kaczmarska, matka jednej z uczennic IX LO w Radomiu, która przyszła na obrady,
aby wyrazić oburzenie swoje i innych rodziców dokonywanymi zmianami. Jednakże
ani jej, ani żadnego innego przedstawiciela komitetów rodzicielskich radni nie
dopuścili do głosu. Usiłowali także zapobiec wystąpieniom przybyłych posłów,
lecz w tym przypadku bezskutecznie. – Dzieci już na pewno nie będą miały takich
warunków, jak mają obecnie – nie kryła żalu Kaczmarska. – Jeśli ma być system
dwuzmianowy, to dzieci będą późno kończyć lekcje, a w tym wieku powinny tak samo
dalej rozwijać [poza szkołą – przyp. red.] swoje umiejętności oraz
zainteresowania. Jeżeli dziecko kończy lekcje o 19.00, pozostaje mu czas jedynie
na to, aby się przygotować na następny dzień i to też nie do końca, bo przyjdzie
już zmęczone, a wiadomo, że rano umysł lepiej pracuje niż wieczorem –
tłumaczyła. Również zdaniem pedagogów i lekarzy dzieci powinny zaczynać zajęcia
szkolne regularnie, w godzinach przedpołudniowych, mieć czas na posiłek,
odrobienie lekcji oraz odpoczynek. System dwuzmianowy jest zatem niekorzystny,
tym bardziej że część dzieci i młodzieży uczęszcza po zakończeniu lekcji na
zajęcia dodatkowe. – Godziny zakończenia zajęć zostaną przesunięte od godziny
14.00 na godzinę 20.00 – zwrócił uwagę jeden z obecnych na sali przedstawicieli
parlamentu uczniowskiego. Podkreślał, iż wiele osób dojeżdża do szkoły spoza
miasta, z okolicznych miejscowości. – Nie wszystkich rodziców stać będzie na
wynajęcie dziecku pokoju w internacie czy na stancji – zauważył. – Proszę
pokazać lepsze rozwiązania – bronił swojego stanowiska wiceprezydent Radomia.
Żadna propozycja jednakże nie padła, zarówno ze strony PO, jak i pozostałych
ugrupowań. – Po to, żeby nie likwidować szkół w Radomiu, przeniesiemy je do
jednego budynku – tłumaczył Dariusz Wójcik, przewodniczący Rady Miejskiej w
Radomiu. Radni podkreślali, iż nie zamierzają rezygnować z ponoszenia
niesubwencjonowanych kosztów utrzymania szkolnych stołówek (na co potrzeba
rocznie 10 mln zł) oraz przedszkoli, których utrzymanie pochłania 33 mln
złotych.

Więcej na ten temat w tekście: Zakaz telefonów w szkole. Prezydent podpisał, przepisy od września

Radni psów się nie boją

Zlikwidowane mają zostać cztery wiejskie szkoły podstawowe w gminie Bystrzyca
Kłodzka (w Pławnicy, Wilkanowie, Długopolu i Starej Łomnicy). Oznacza to, że
około czterysta małych dzieci będzie musiało codziennie dojeżdżać kilka
kilometrów do najbliższych placówek dydaktycznych. Podobna sytuacja jest w
gminie Kłodzko, w której do likwidacji przeznaczone są szkoły w Bierkowicach i
Żelaźnie. Identyczne problemy ma Opolszczyzna – w gminie Biała radni zamierzają
zamknąć placówki w Pogórzu, Radostyni, Śmiczu oraz Gostomii. Starostwo Prudnika
rozważa połączenie liceum nr 2 z Zespołem Szkół Rolniczych. W gminie Prószków
przedszkola zostaną wchłonięte przez placówki szkolno-przedszkolne (w Górkach,
Ligocie i Zimnicach). Podobne kroki zamierzają podjąć władze Opola i Bytomia.
Radni gminy Tarnowiec zdecydowali o likwidacji szkół podstawowych w Brzezówce,
Łubienku, Nowym Gliniku, Gliniku Polskim, Wrocance i Roztoce. 17 lutego zostaną
podjęte uchwały decydujące o losach placówek w Lisim Polu, Strzelczynie i
Godkowie. Decyzją radnych Platformy Obywatelskiej zamknięte zostanie gimnazjum w
Kwidzynie. Problemy ma także Stalowa Wola, Łowicz, Ustrzyki Dolne (Łodyń i
Hoszów). Od nowego roku szkolnego przestaną istnieć trzy szkoły podstawowe w
gminie Trzyciąż: w Imbramowicach, Michałówce i Tarnawie, mimo że placówki te są
dobrze wyposażone i zatrudniają wysoko wykwalifikowaną kadrę nauczycielską. Na
nic zdały się argumenty rodziców, że ich dzieci będą zmuszone dojeżdżać 8 km do
placówki w Suchej, co oznacza nie tylko wczesną pobudkę i późny powrót do domu,
lecz także naukę na dwie zmiany i brak czasu na rozwijanie własnych
zainteresowań. Uczniowie zostaną tym samym narażeni na liczne niebezpieczeństwa
wynikające z braku oświetlenia dróg (zimą – nieprzejezdnych) oraz ataków watah
błąkających się psów.

Anna Wiejak

Marzena Wróbel (PiS) dla “Naszej Polski”:
Skala demagogii ze strony prezydenta Fałka dzisiaj przekroczyła wszelkie możliwe
granice. Ani na poprzedniej sesji, ani na tej sesji nie uzyskałam wiarygodnych
danych dotyczących tych konkretnie szkół. Dowiadujemy się w skali Polski, jakie
są uwarunkowania demograficzne. Mnie interesuje przede wszystkim Radom i okolice
Radomia, ponieważ te szkoły, z których jedna ma być likwidowana, druga ma być
przenoszona, funkcjonują w tym środowisku. Tego typu danych bym oczekiwała, a
tych danych nie było. Pan wiceprezydent Fałek bardzo ogólnie odniósł się do
demografii radomskiej, zapominając o jednej podstawowej rzeczy, że w przypadku
IX LO i Zespołu Szkół Agrotechnicznych mamy do czynienia ze szkołami, które
przyciągają młodzież przede wszystkim spoza Radomia (mniej więcej 60 proc.
uczniów). W związku z tym, przykro mi to powiedzieć, ale pan Fałek był
nieprzygotowany do dzisiejszej sesji, gdyż powinniśmy dostać dane także z
powiatu radomskiego. Poza tym trzeba pamiętać o kosztach. Fakt, że te szkoły
przyciągają uczniów spoza Radomia sprawia, że koszty ich funkcjonowania są
mniejsze, bo jest ta subwencja, którą Radom uzyskuje z zewnątrz, subwencja,
która zasila nasz system szkolny. Tymczasem pan Fałek mówił, ile tracimy, nie
wspomniał natomiast ile zyskujemy, a sądzę, że taka informacja byłaby bardzo
istotna.

Artykuł ukazał sie w tygodniku 'Nasza Polska’ nr 7 (797) z 15 lutego 2011 r.

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Nie masz jeszcze konta na naszym Portalu? ZAREJESTRUJ SIĘ

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Warszawskie autobusy pojechały na Ukrainę. Zielone światło dał Trzaskowski

„Brońmy Marlenkę!” Pod ratuszem płacz nad dziczką, przy Wiejskiej abortomat. Pytamy, czy pani protestuje też w obronie zabijanych dzieci?

Centralny Port Komunikacyjny w 2032 r.? Najwięcej wątpliwości budzi kolej

Szczecin: Policjanci z zarzutami. Mieli dokonać samosądu na gwałcicielu dziecka

Natan Sieroń. Kim był 29-letni policjant z Bolesławca, który zginął na służbie?

Waloryzacja emerytur w 2027 roku. Zobacz tabelę wyliczeń Twojego świadczenia po podwyżce

Abortomat naprzeciwko Sejmu. Aktywistki chcą „zhakować” Kodeks karny

Żółto-niebieskie miejsca pod szkołami. Ukłon w stronę Ukrainy? Wyjaśniamy

Inne kategorie

Czytaj także