Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział utworzenie Dron Legionu, czyli formacji cywilnych operatorów dronów, którzy mieliby wspierać Wojsko Polskie. Szef MON apeluje: „zgłaszajcie się już niedługo”. Zauważmy jednak, że niemal to samo słyszeliśmy już w maju 2025 roku. Od tamtej pory minęło 17 miesięcy, a nabór wcale nie ruszył, nie ma również żadnego regulaminu ani nawet daty startu. Tym razem to zadanie spadło na nowego dowódcę wojsk dronowych.
Kosiniak-Kamysz zapowiada nową formację
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz w środę 14 października 2026 roku pojawił się w Nowym Glinniku koło Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie stacjonuje 25. Brygada Kawalerii Powietrznej. Wicepremier obserwował tam ćwiczenia „Blue Eye-26”, które skupiały się na pracy z dronami. Przy tej okazji lider PSL ogłosił utworzenie nowej jednostki – Dron Legionu. Zadanie stworzenia Dron Legionu dostał gen. bryg. Witold Bartoszek, który od niedawna dowodzi Wojskami Bezzałogowymi. Ma to być jednak jednostka składająca się z cywilów, którzy posiadają certyfikaty operatora drona i chcą przysłużyć się armii.
„Dzisiaj potrzebujemy – i to jest kolejne zadanie, które postawiłem przed panem generałem Bartoszkiem, dowódcą Wojsk Bezzałogowych – stworzenie legionu dronowego, Dron Legion, który będzie skupiał nie żołnierzy, ale tych, którzy wspierają Wojsko Polskie, a są operatorami dronów, mają certyfikaty. Obrona cywilna, strażacy ochotnicy, wszyscy pasjonaci, wszyscy ci, którzy już dzisiaj mają umiejętności – proszę, zgłaszajcie się już niedługo do Dron Legionu”
– Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i szef MON, podczas ćwiczeń Blue Eye-26
Na czym ma polegać Dron Legion?
Według Kosiniaka-Kamysza nowa formacja ma działać na wzór Cyberlegionu i Medlegionu. Chodzi o programy, w których cywile będący na co dzień informatykami albo lekarzami, kontynuują swoją normalną pracę, ale równocześnie szkolą się z wojskiem i deklarują gotowość do pomocy w razie kryzysu. Nie muszą jednak zakładać przy tym munduru. Kosiniak-Kamysz chwalił się już nawet, że w Cyberlegionie jest już „prawie 3 tysiące osób”.
Na tym jednak konkrety w tej sprawie się kończą. MON nie przekazało bowiem, kiedy ruszy nabór, jakie będą obowiązywać zasady, jaki status prawny będą mieli uczestnicy ani do czego konkretnie wojsko chce ich wykorzystać. Komunikat ministerstwa mówi tylko o zgłaszaniu się „już niedługo”.
Gdzieś już to słyszeliśmy
Weźmy pod uwagę, że Dron Legion nie jest wcale zupełnie nową inicjatywą. Ten sam pomysł Kosiniak-Kamysz ogłosił w maju 2025 roku przy podpisaniu umowy ramowej na amunicję krążącą Warmate. Chodziło wtedy o drony uderzeniowe, które krążą nad celem i spadają na niego niczym pocisk. Ówczesna umowa z firmą WB Electronics dotyczyła ok. 10 tys. sztuk tej amunicji, czyli ok. 1000 zestawów. Już wtedy wicepremier deklarował: „Stworzymy coś na wzór Cyber Legionu”, a chętnymi mieli być ludzie „nie do służby w wojsku, ale do pomocy i obrony ojczyzny”.
Od tamtej pory minęło 17 miesięcy. W tym czasie doszło do zmiany na stanowisku szefa wojsk dronowych. Gen. bryg. Mirosław Bodnar, który kierował Inspektoratem Wojsk Bezzałogowych od jego powstania w styczniu 2025 roku, przeszedł niedawno do polskiego przedstawicielstwa wojskowego przy NATO i UE. Jego następca niemal na starcie otrzymał zadanie zbudowania Legionu. Jak na razie formularza zgłoszeniowego wciąż nie ma.
Ile pieniędzy idzie na drony?
Liczby, na które powoływał się wicepremier, mogą robić wrażenie. Wojsko Polskie w 2023 roku na systemy dronowe i antydronowe wydało „jedynie” 100 mln zł, natomiast w 2026 roku ma to być już 26 mld zł, czyli 260 razy więcej niż trzy lata temu. Kosiniak-Kamysz przekazał też, że dzień wcześniej zlecił dowódcom „pilny przegląd strategiczny”. Ma on dotyczyć trzech obszarów: dronów i obrony przed nimi, tanich broni dalekiego zasięgu oraz sztucznej inteligencji.
„Drony, ich obecność w każdej drużynie Wojska Polskiego jest koniecznością, jest naszym najważniejszym zadaniem”
– Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i szef MON, w Nowym Glinniku
Ile jest w Polsce operatorów dronów?
Według ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka, który również uczestniczył w ćwiczeniach w Nowym Glinniku, w Polsce jest już ponad 560 tys. osób z certyfikatem operatora drona. Takie uprawnienia wydaje Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC), natomiast resort infrastruktury ma współpracować w tej sprawie z MON.
Wojsko chce również szkolić młodzież. Od przyszłego roku szkolnego ok. 33 tys. uczniów z ponad 500 oddziałów przygotowania wojskowego, czyli klas mundurowych prowadzonych we współpracy z armią, ma przejść kurs dronowy, który zakończy się egzaminem w ULC. Nowy Glinnik ma się stać centralnym ośrodkiem szkolenia i certyfikacji operatorów.
Jak wyglądały ćwiczenia Blue Eye-26?
MON podaje, że są to największe ćwiczenia polskiej armii z małymi dronami. W ćwiczeniach wykorzystywano trzy typy maszyn: FPV (sterowane przez operatora w goglach, z widokiem z kamery drona), mikro i mini. Żołnierze ćwiczyli na obszarze miejskim, na terenie dawnych zakładów włókienniczych w Tomaszowie Mazowieckim, oraz w terenie otwartym i zalesionym. Ważnym elementem było zgranie dronów ze śmigłowcami AW149. Drony wypatrywały celów, przekazywały dane, a śmigłowce i drony uderzeniowe miały je niszczyć.




