„Wolność tworzenia”. Kto rozdaje role w kulturze i mediach publicznych

6 min. czytania

Redakcja

28 stycznia 2014 r.

Iwona Śledzińska-Katarasińska, przewodnicząca rady programowej TVP w 2014 roku

6 min. czytania

Redakcja

28 stycznia 2014 r.

Rada programowa TVP ma nową przewodniczącą, krakowski Stary Teatr traci widzów, a resort kultury deklaruje wsparcie dla tzw. sztuki krytycznej. Jerzy Pawlas w ostrym felietonie „Wolność tworzenia” przygląda się polskiej kulturze i mediom publicznym na początku 2014 r. Pisze o sporze TVP z Michałem Karnowskim, o projekcie powszechnej opłaty audiowizualnej, o dotacjach dla Centrum Sztuki Współczesnej i o tym, jak, jego zdaniem, wolność twórcza staje się w Polsce wolnością jednostronną. Przytacza też słowa ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego o „prawach obywateli do antyreligijnej estetyki”. Wolność twórczości artystycznej gwarantuje art. 73 Konstytucji RP. Autor pyta, czy w praktyce obejmuje ona wszystkich twórców po równo. Opisuje również spory wokół Starego Teatru w Krakowie i jego dyrekcji. Felieton jest ostry i jednoznaczny w ocenach, także wobec konkretnych osób; publikujemy go w brzmieniu z wydania papierowego.

Sztuka krytyczna na koszt podatnika

Ojcowie utrwalali władzę ludową, dzieci utrwalają (i pomnażają) ich zdobycze grubokreskowe, zamykając społeczeństwo w czerwonym ciemnogrodzie. I mają poczucie misji, które dosadnie wyraziła nieoceniona Magdalena Środa: tak sobie myślę, że w Polsce byłoby gorzej beze mnie. Uprawiający na koszt podatnika tzw. sztukę krytyczną, pasożytują jak niegdysiejsi inżynierowie dusz ludzkich. Bo krytyka nie dotyczy bynajmniej patologii transformacji, lecz sprowadza się do zakresu działań towarzystwa krzewienia kultury świeckiej.

PRL-owskie doświadczenia jak najbardziej na czasie, gdy trzeba tradycyjną rodzinę „przerobić” w związki otwarte czy jednopłciowe, oświatę – w przedszkolne przebieranki i zabawę w doktora, „obowiązki polskie” – w brukselskie, religię „opresyjno-zakazową” – w „przyjazną dla ludzi” (zresztą, pozbywszy się wiary, społeczeństwo jest – jak wiadomo – otwarte, postępowe). W tej sytuacji pracownik Muzeum Narodowego, który wypożyczył średniowieczny krucyfiks Jackowi Markiewiczowi do jego bluźnierczej „Adoracji”, powinien być powszechnie znany i nagrodzony jako bohater sztuki zaangażowanej.

Rada programowa TVP i media publiczne

Czy w Polskiej Rzeczpospolitej Grubokreskowej można „naruszyć dobra osobiste” pracownika TVP, legitymującego się odpowiednim (resortowym) pochodzeniem i dokumentacją służbową w IPN? W dodatku był on selekcjonerem medialnych kolaborantów stanu wojennego i późniejszych obrońców porządku okrągłostołowego. Jego kryteria były jasne: pochodzenie resortowe, przynależność do służb (albo jedno i drugie), a przynajmniej posiadanie takich walorów przez małżonka. I to oni nadają ton mediom publicznym (czyli po prostu rządowym) i „zaprzyjaźnionym”.

Pytanie wydaje się więc retoryczne, ale jednak TVP odgraża się, oskarżając Michała Karnowskiego o owo „naruszenie”. Niemniej to jego brat został „zdjęty” z programu Jana Pospieszalskego „Bliżej”. Tutaj TVP przebiła PRL-owskie zapisy cenzorskie, bo wprowadziła również rodzinną odpowiedzialność zbiorową. Tak więc idzie nowe, czego zapewne dopilnuje Iwona Śledzińska-Katarasińska, znana z działalności partyjnej, kampanii antysemickiej i pracy w Agorze – teraz na stanowisku przewodniczącej rady programowej TVP. Zaś wprowadzenie powszechnej opłaty audiowizualnej nie tylko zabezpieczy produkcję misyjną (czyli rządową propagandę i seriale), lecz także pozwoli obdarowywać nią (opłatą) „zaprzyjaźnione media” (w nadchodzących wyborach jak znalazł).

W ten sposób PO-wolność słowa uzyska należyte gwarancje. Tymczasem Juliusz Braun zdaje się nie zauważać, że już dawno nie prezesuje telewizji publicznej (została u-PO-rządowiona), bo bez żenady uczestniczy w watykańskim spotkaniu przedstawicieli mediów publicznych. Indagowany przez dziennikarkę, zwierza się, że wzruszył go pies-przewodnik w auli Pawła VI (co tam papieskie przesłanie o powinnościach mediów, unikanie dezinformacji).

Karnawał w Teatrze Wielkim

Uwłaszczywszy się na tytule, a pozbywszy się wiodącego przez PRL podtytułu „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się”, pracownicy i współpracownicy (w rozumieniu ustawy o IPN) ulubionego tygodnika tow. Mieczysława F. Rakowskiego występują co roku w karnawale w Teatrze Wielkim, administrowanym – jak wiadomo – przez faworyta postkomunistów. Można by powiedzieć: właściwi ludzie na właściwym miejscu – ale przecież nie po to noblista (dokumentacja zniknęła z UOP) skakał przez płot. Wracając jednak na scenę, na której pojawiają się osobliwi – jak na narodową instytucję kultury – przebierańcy.

Dyrektor krakowskiego teatru, który wygrażał paluchem publiczności, nie podzielającej ego wizji artystycznej, krzycząc: „wynoście się z mojego teatru”, paraduje w T-shercie. Jakaś piosenkarka – w tenisówkach. Inni mężczyźni z głębokimi dekoltami – jakby realizowali wytyczne ministry ds. równości. Nagrody przyznaje się w uznaniu dojrzałości artysty, jego zdolności do przekraczanie granic. Dobrze, gdy jego twórczość jest kontrapunktem do polskiej tradycji, zaś on sam deklaruje się jako Europejczyk, zresztą obywatel świata.

Granice absurdu przekroczyła pewna artystka, która – udając nieświadomość co do symbolu tęczy – wyraziła przekonanie, że „warszawiacy pomogą w odbiciu” homo-tęczy. Z kolei reżyserzy nie dość, że nie potrafią odczytać klasyków czy choćby bawić się ich tekstami, to pastwią się nad nimi, przypisując im współczesne urojenia, np. dopisując w „Weselu” ludność żydowską do ofiar rzezi galicyjskiej. Niestety, stało się już tradycją, że artyści prezentują nieznośnie jednostronną wolność tworzenia, a w dodatku – jak utrzymują niektórzy – jakby sterowaną przez jakąś lewacką międzynarodówkę polonofobiczną.

Wolność tworzenia i państwowy mecenat

Chorwacki reżyser – zapewne wyedukowany przez fantasmagorie Jana T. Grossa i „Pokłosie” Władysława Pasikowskiego – zamierzał ze szczątków dramatu Zygmunta Krasińskiego wróżyć o tradycyjnym polskim antysemityzmie. Krakowski Stary Teatr – lewacko zideologizowany, bełkotliwy estetycznie – pustoszeje (część aktorów odeszła) i odstręcza publiczność (i tak zaledwie 7 proc. statystycznej ludności odwiedza teatry). Niemniej dotacja (14 mln zł) resortu kultury zapewniona, zaś menedżerskie kontrakty do 2017 r. Sprawdza się praktyka zawodowej awangardy.

Najpierw kreuje się przeciwnika (tabu, mit), wyrażanego mgławicowo jako klerykalizm, patriarchalizm, ksenofobia, brunatna fala, antysemityzm, wiara smoleńska czy anty-UE, a potem zwalcza się go bezpardonowo. Są już nawet kombatanci. Dorota Nieznalska latami rżnęła głupa przed wymiarem sprawiedliwości, że nie miała zamiaru obrażać uczuć religijnych, a teraz obnosi się z „koroną cierniową”. Dochodzi do paradoksu, gdy obficie dotowane (w ciągu 3 ostatnich lat – 28,5 mln zł) Centrum Sztuki Współczesnej, zresztą zasobne w biurokrację i międzynarodowy management, zamartwia się o los sztucznej palmy, „kontrowersyjnie” (zamiast choinki) ustawionej w Al. Jerozolimskich.

Tymczasem tak, jak seksedukatorzy molestują dziatwę szkolną, tak „wizjonerzy i kreatorzy kultury” molestują estetycznie społeczeństwo, zresztą na jego koszt. Przebierając się w kostium buntowników, by zakryć lewactwo i prorządowość, obficie korzystają z państwowego mecenatu, sprowadzającego się do finansowania antysztuki – antypolskiej, antyklerykalnej, antytradycyjnej. Mają do dyspozycji „grupę trzymającą rynek sztuki, a „zaprzyjaźnione galerie” reklamuje „Krytyka Polityczna”. Dla nas ważna jest wolność słowa – zapewniali członkowie KRRiTV, gdy betonowali cyfrowy ład medialny, zmonopolizowany przez nomenklaturowo-agenturalnych nadawców.

Nie mogę eliminować innych propozycji artystycznych – zapewniał Bogdan Zdrojewski na posiedzeniu sejmowej komisji kultury. Będziemy wspierać sztukę krytyczną. Trzeba respektować „prawa obywateli do antyreligijnej estetyki”.

Jerzy Pawlas

Przeczytaj również: Rząd uderza w twórców

 


ⓘ Informacja o publikacji
Felieton Jerzego Pawlasa pt. „„Wolność tworzenia”” ukazał się pierwotnie w wydaniu papierowym tygodnika „Nasza Polska” nr 5 (952) z dnia 28 stycznia 2014 roku, s. 15. Reprint na portalu naszapolska.pl w ramach digitalizacji archiwum redakcji. Wszelkie prawa do oryginalnego tekstu zastrzeżone – Jerzy Pawlas / „Nasza Polska”. Zdjęcie: pl.wikipedia.org, archiwum „Nasza Polska”, skan wydania nr 5 (952)/2014, s. 15.

Napisane przez

Cykl

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Sławomir Zapała z miłości do Warszawy nagrał „Syrenkę” z Powstańcami. Szczery wywiad udzielony Naszej Polsce o Kajrze, synu Kordianie, ojcostwie i rodzinie

Nie żyje Arleta Żynel. „Matka białostockiej kuchni” miała 72 lata

Nie żyje Mariusz Komenda. Półfinalista MasterChefa miał 44 lata

Syn Andrzeja Seweryna nie mówi po polsku. „To moja wina”

Marta Nawrocka i Omenaa Mensah „uśmiercone” – Rafał Brzoska apeluje do prezydenta

Nie żyje Przemysław Branny. Aktor Teatru Bagatela miał 55 lat

Nie żyje Anatolij Kaszpirowski. Leczył przez telewizor, chwalił Putina

Parastoo Ahmadi dostanie 74 baty za koncert w internecie. Tyle w Iranie kosztuje śpiewanie bez hidżabu

Inne kategorie

Czytaj także