„Tego o Pegasusie jeszcze nie słyszeliście”. Klęska w Krakowie, afera Kołodziejczaka, a Tusk nagrywa film o sprawie znanej od lat

5 min. czytania

Filip Dzięciołowski

12 października 2026 r.

Tusk Pegasus

5 min. czytania

Filip Dzięciołowski

12 października 2026 r.

Donald Tusk ma za sobą wyjątkowo nieudany weekend. Jego kandydatka przegrała z kretesem w Krakowie, poseł wybrany z list KO tłumaczy się z oskarżeń o przemoc wobec kobiety i namawianie do kokainy, a w niedzielę rząd mówił o możliwym zamachu na premiera. W poniedziałek rano szef rządu postanowił więc przypomnieć Polakom o temacie, który od lat działa bez zarzutu na jego wyborców. Na YouTube pojawił się film „Tego o Pegasusie jeszcze nie słyszeliście”. Mamy jednak wrażenie, że gdzieś już to słyszeliśmy i to nie jeden czy dwa razy.

Premier Tusk ma dla Was łamiącą wiadomość

Donald Tusk z pewnością się nie nudzi w życiu. Nawet gdyby na jego liście priorytetów zabrakło nowych zadań, to w Polsce wciąż jest wiele palących kwestii, które należy rozwiązać jak najszybciej. Lwia część z tego stanowią jego deklaracje ze słynnej już listy „Stu Konkretów”, z której wykreślić może naprawdę niewiele pozycji. Tymczasem najważniejsza osoba w państwie ponownie siada przed kamerą i nagrywa film na YouTube’a o tym, jak to bardzo źle się działo przed jego powrotem do władzy, ale na szczęście największy problem Polaków zostanie wkrótce rozwiązany. Tym niecierpiącym zwłoki tematem jest kojarzona już przez wszystkich afera Pegasusa.

Teraz premier zapewnia, że sprawa „zmierza do finału” i jak podkreślił, jest ona jednym z największych skandali w historii III RP. Jako „rewelację ostatnich godzin” przedstawił ustalenia biegłych ABW, według których poprzednia władza zapłaciła izraelskiej firmie za narzędzie, nad którym w praktyce nie panowała.

Rewelacja ostatnich godzin, potwierdzona przez służby, przez ABW: oni podpisali umowę, w której zapłacili firmie z Izraela ponad 30 mln zł za system, (…) nad którym de facto nie mieli kontroli, bo kontrola pozostawała w rękach Izraela i firmy izraelskiej.

Donald Tusk, nagranie „Tego o Pegasusie jeszcze nie słyszeliście”, YouTube, 12 października 2026 r.

Tusk przekonuje również, że dane, które były zbierane przez system trafiały za granicę, a zawarta umowa wykluczała użycie Pegasusa wobec numerów z Rosji, Białorusi i Korei Północnej. Co więcej, uznał działania ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa w czasach PiS  „zbrodnią stanu” i zapowiedział, że winni poniosą odpowiedzialność.

Faktem jest, że część tych ustaleń rzeczywiście pochodzi z opinii biegłych ABW powołanych przez Prokuraturę Krajową. Według nich CBA nie miało pełnej kontroli nad systemem, a moduł atakujący telefony inwigilowanych obywateli pozostawał w rękach producenta. Tyle że ta sprawa ciągnie się od lat, a wiele z tych wątków jest polskiej opinii publicznej znane od dawna.

Dlaczego Tusk mówi o Pegasusie właśnie teraz?

Doniesienia, którymi tak bardzo w poniedziałkowy poranek postanowił się podzielić z Polakami premier Tusk, nie są tak naprawdę niczym nowym. Warto jednak zadać sobie pytanie, dlaczego akurat teraz postanowiono ponownie wziąć ten temat na tapetę. Timing nie jest tu przypadkowy, bowiem ostatnie dni dla członków KO z pewnością nie należały do najlepszych pod kątem wizerunkowym, ale i nie tylko.

W niedzielę rząd informował o możliwym zamachu na premiera i wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, a policja zatrzymała w tej sprawie mężczyznę. W poniedziałek temat nagle przycichł, a jego miejsce zajął Pegasus.

Ironicznie, ale dość trafnie podsumował to poseł PiS Radosław Fogiel.

W tle są jeszcze dwa głośne tematy, o których premier wolałby nie rozmawiać. Pierwszy to oskarżenia wobec Michała Kołodziejczaka, posła wybranego z list KO i byłego wiceministra rolnictwa. Drugi to porażka Moniki Piątkowskiej, która przegrała wybory w Krakowie z Łukaszem Gibałą stosunkiem 37,88 do 62,12 proc. Tonący, jak wiadomo, brzytwy się chwyta.

Jak Tusk tłumaczy porażkę w Krakowie?

Premier ma na tę klęskę własną, dość oryginalną interpretację. Na poniedziałkowej konferencji z premierem Norwegii stwierdził, że to PiS i Konfederacja poniosły w Krakowie „historyczną klęskę”, bo ich kandydaci nie weszli do drugiej tury. Z kolei Koalicja Obywatelska, jego zdaniem, jako jedyna partia parlamentarna „zdała ten egzamin”, zdobywając blisko 40 proc. głosów.  To mniej więcej tak, jakby drużyna przegrywająca finał 0:3 cieszyła się, że przynajmniej w półfinale nie było jej rywali z tej samej ligi.

Co to jest Pegasus?

Pegasus to oprogramowanie klasy wojskowej, które służy  do szpiegowania i zostało stworzone przez izraelską firmę NSO Group. Potrafi zainfekować telefon z systemem iOS lub Android, często bez konieczności żadnego działania ze strony właściciela. Po zainfekowaniu danego urządzenia daje praktycznie pełny dostęp do wglądu w jego zawartość: wiadomości, rozmowy, zdjęcia, lokalizacja, hasła, a nawet użycie mikrofonu i kamery.

Oficjalna wersja głosi, że NSO sprzedaje swój system wyłącznie rządom, do walki z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną. W praktyce Pegasus w wielu krajach był wykorzystywany do inwigilacji dziennikarzy, członków opozycji i aktywistów, co stało się przedmiotem międzynarodowych skandali.

Kto w Polsce kupił Pegasusa i kogo nim inwigilowano?

Izraelski system w Polsce został kupiony przez Centralne Biuro Antykorupcyjne za rządów PiS za łączną kwotę ok. 33,4 mln zł. Co istotne, około 25 mln zł z tej sumy pochodziło z Funduszu Sprawiedliwości, którego środki formalnie miały iść na pomoc ofiarom różnych przestępstw. Resztę pokryło CBA z własnych środków. O sprawie w naszym kraju zrobiło się głośno w 2021 r., gdy ujawniono, że Pegasusem inwigilowano m.in. senatora KO Krzysztofa Brejzę, mecenasa Romana Giertycha i prokurator Ewę Wrzosek. W 2024 r. minister sprawiedliwości poinformował, że system został wykorzystany do inwigilacji niemal 600 osób.

Śledztwo w tej sprawie od 2024 roku prowadzi Prokuratura Krajowa, a sprawę bada dodatkowo sejmowa komisja śledcza. Zarzuty usłyszeli już m.in. byli szefowie ABW i SKW, a akt oskarżenia został skierowany wobec byłego wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia w związku z przekazaniem pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości na zakup systemu.

Oczywiście nie należy sądzić, że sprawa Pegasusa jest czymś błahym, bowiem chodzi o poważne naruszenie ze strony władzy, które uderza w podstawowe prawa każdego człowieka. Trudno jednak nie zauważyć, że Donald Tusk sięga po nią zawsze wtedy, gdy rządowi przytrafia się wyjątkowo zły moment. W tym tygodniu powodów do sięgnięcia po Pegasusa było aż nadto.

Źródła: Prokuratura Krajowa, DoRzeczy. Opracowanie: Nasza Polska.

Cykl

Tematy

Tagi

Udostępnij
Najnowsze

Glapińki i Trybunał Stanu – spór o głosowanie w sprawie prezesa NBP

Michał Kołodziejczak już wcześniej był agresywny? Zajączkowska-Hernik: „Zaczął się na mnie drzeć”

Wojna z Rosją w ciągu 5 miesięcy? Wójt Gdowa Zbigniew Wojas, teść szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, potwierdza to naszej redakcji

Łukasz Gibała prezydentem Krakowa. Czy prawica naprawdę ma powód do radości?

Tusk po rozmowie z Zełenskim: nikt i nic nie złamie Ukrainy

Możliwy zamach na premiera Tuska i ministra Kosiniaka-Kamysza. Policja zatrzymała mężczyznę

Czy rząd po atakach nożowników powinien pilnie wprowadzić zakaz korzystania z social mediów przez dzieci do 15 roku życia?

Taśmy, narkotyki i nagrania seksu. Porażające oskarżenia wobec Kołodziejczaka. Będzie reakcja mediów i koalicji?

Inne kategorie

Czytaj także