Publikujemy nagranie fałszywych policjantów. Znali adres warszawiaka i powoływali się na wyciek danych 19 mln Polaków [Tylko u nas]

9 min. czytania

Adrian Kłos

08 października 2026 r.

Zakapturzony haker przed monitorami, logo MyDr, Mariusz Sokołowski i czerwona pieczęć Mamy nagranych przestępców

9 min. czytania

Adrian Kłos

08 października 2026 r.

Fałszywy „starszy sierżant z Komendy Stołecznej” zna PESEL, adres i e-mail swojej ofiary. Powołuje się na głośny wyciek danych milionów Polaków i każe powiedzieć do telefonu „997, połącz” celem autoryzacji jego samego. Na drugim końcu nie odzywa się jednak policja, tylko jego wspólnik. Nagranie przesłuchał były rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Sokołowski. Jego wniosek zaskakuje.

Przestępcy chcieli okraść mieszkańca stolicy. Parę dni temu pan Jan (imię zmienione, dane znane Redakcji) odebrał telefon, który każdemu zmroziłby krew w żyłach. Doświadczeni oszuści zrobili bezczelny spektakl: udawali komendę stołeczną, przełączali rozmowę pod fałszywy numer alarmowy 997 i próbowali uzyskać informacje o banku i deponowanych tam pieniądzach oraz o gotówce trzymanej w domu. A kiedy okazało się, że z ofiary nie ściągną gotówki ani kryptowalut, rzucili słuchawką. Nie wiedzieli także, że rozmówca to pracownik służb i od pierwszej sekundy wiedział, z kim ma do czynienia, a całość rozmowy nagrał i przesłał do naszej Redakcji.

Youtube video

Posłuchaj całej rozmowy z oszustami. Głos rozmówcy został zmieniony, a jego dane osobowe wycięte.
Ilustracyjna animacja została wygenerowana za pomocą AI, natomiast głos i cała rozmowa są w całości realne.

To historia, która obnaża porażające kulisy działania bezwzględnych naciągaczy, którzy, bazując na danych, które ukradli, próbują masowo okradać Polaków. Ilu osób, zwłaszcza seniorów czy osób łatwowiernych, wpadło w tak misternie zastawioną pułapkę?

„Tu starszy sierżant Kędzierski!” – teatrzyk grozy w słuchawce

Sygnał w telefonie pana Jana zabrzmiał, a po drugiej stronie odezwał się męski, twardy, pewny siebie głos. Żadnych wahań, żadnego cienia wątpliwości:

„Proszę pana, jeszcze raz się przedstawię: starszy sierżant Robert Kędzierski, Komenda Stołeczna Policji, ulica Nowolipie 2, Pałac Mostowskich.”

fałszywy st. sierż. „Kędzierski”, z nagrania

Oszust od razu zaczął bombardować pana Jana informacjami o zorganizowanej grupie przestępczej z zagranicy i wielkim wycieku baz danych, o którym informowały niedawno wszystkie media ogólnopolskie:

„Kontaktujemy się z panem w bardzo poważnej sprawie, ponieważ w minionym tygodniu zatrzymaliśmy zorganizowaną grupę przestępców, bandytów z Ukrainy oraz z Mołdawii, którzy mieli dostęp do pana wszystkich dokładnych danych osobowych: do pana numeru PESEL, do pana adresu zamieszkania, do pana adresu e-mailowego (…) Na pewno pan słyszał ostatnią aferę (…), że zniknęło z bazy danych 19 milionów danych osobowych.”

fałszywy st. sierż. „Kędzierski”, z nagrania

Nazwa nie pada, ale skala i termin wskazują wyraźnie: oszuści posługują się danymi z wycieku z systemu MyDr, o którym głośno było w sierpniu. I nie blefują – po chwili „sierżant” odczytuje panu Janowi jego imię, nazwisko i dokładny adres, łącznie z numerem mieszkania.

Legenda była przygotowana perfekcyjnie. Oszust dyktował wymyślony numer legitymacji służbowej: „19 29 18”, nazwy wydziałów i adresy. Kazał nawet przygotować „karteczkę, długopis, okulary do czytania”. Wszystko po to, by całkowicie sparaliżować zdolność krytycznego myślenia ofiary. Po nagraniu i rozmowie od razu widać też, kto jest ich grupą docelową.

Diabelska pułapka: wypowiedz głośno „997, połącz”!

To, co wydarzyło się chwilę później, pokazuje, jak potężnymi narzędziami psychologicznymi dysponują współcześni naciągacze. Przestępca upewnił się, że ofiara ma smartfon, i zaproponował „natychmiastową weryfikację” na numerze alarmowym!

„Żeby długo pan nie czekał na linii, bo nie mamy zbyt dużo czasu: tak jak pan trzyma telefon komórkowy przy uchu teraz – pan ma nowszy smartphone, dotykowy, prawda? Proszę głośno i wyraźnie do głośnika wypowiedzieć numer: 997 połącz. Bezpośrednio automatyczna sekretarka pana połączy!”

fałszywy st. sierż. „Kędzierski”, z nagrania

To majstersztyk manipulacji. Ofiara, myśląc, że korzysta z funkcji głosowych telefonu, wypowiada komendę. W rzeczywistości połączenie ani na sekundę nie zostaje przerwane. W słuchawce pojawia się wygenerowany dźwięk oczekiwania na połączenie i nagrany komunikat „Policja, proszę czekać”, po czym odzywa się drugi wspólnik – rzekomy dyżurny policji!

„Pogotowie Policji, Artur Mazur, stanowisko 14. W czym mogę pomóc?”

fałszywy dyżurny „Mazur”, z nagrania

Drugi przestępca z powagą „weryfikuje” dane sierżanta Kędzierskiego w komputerowym systemie i uspokaja podstępnie:

„Mamy takiego funkcjonariusza policji, jest to niejaki pan starszy sierżant Robert Kędzierski z Komendy na terenie Warszawy (…) Z tego powodu jak najbardziej proszę współpracować z policją, proszę wykonywać każde polecenia oraz na każde pytania proszę odpowiadać klarownie. Ponieważ pan Robert Kędzierski, który się z panem kontaktował, jest to bardzo wysoka ranga policji.”

fałszywy dyżurny „Mazur”, z nagrania

Po tej perfidnej inscenizacji ofiara jest przekonana, że rozmawia ze stróżami prawa i że bierze udział w tajnej akcji udaremnienia skoku na jej oszczędności.

Mariusz Sokołowski w mundurze policyjnym na tle ścianki z logo Policji i radiowozem
Mariusz Sokołowski

Mariusz Sokołowski, były rzecznik Komendanta Głównego Policji, nie ma wątpliwości:

„Nie. Prawdziwy policjant nigdy nie wyda polecenia, by połączyć się z innym funkcjonariuszem czy też centralą w trakcie trwającego połączenia telefonicznego i przez wydanie komendy głosowej «997, połącz». Nigdy też nie będzie prosił o dane dostępowe do kont bankowych, o przekazanie pieniędzy funkcjonariuszowi w ramach «policyjnej akcji». Jeśli chcemy zweryfikować osobę dzwoniącą, która twierdzi, że jest z policji, to po pierwsze, rozłączmy się skutecznie z trwającego połączenia. Po drugie, wybierzmy od nowa numer do jednostki policji. Najlepiej znaleźć go w internecie, bądź też w ostateczności zadzwonić pod 997 lub 112. Jeśli osoba rozmawiająca z nami instruuje, by się nie rozłączać i w trakcie trwania połączenia wybrać inny numer, to bądźmy przekonani, że mamy do czynienia z oszustem.”

Mariusz Sokołowski, były rzecznik Komendanta Głównego Policji

Wysysanie informacji i straszenie gazem usypiającym!

Gdy pan Jan „połączył się z powrotem” z fałszywym policjantem Kędzierskim, naciągacz przeszedł do bezwzględnego sondowania majątku. Zaczął roztaczać przerażające wizje: od rzekomej skorumpowanej dyrektorki banku („szczupłej blondynki”), przez wyłudzanie kredytów na „dowody osobiste na bliźniaka”, aż po… nocny napad na mieszkanie!

„Oni będą próbowali wpuścić panu gaz łzawiący, usypiający przez dziurkę od klucza, będą próbowali się do pana włamać i ze wszystkiego pana okraść. Rozumie mnie pan? (…) Na dzień dzisiejszy w domu jaką kwotę gotówki przetrzymuje pan na czarną godzinę odłożoną w domu?”

fałszywy st. sierż. „Kędzierski”, z nagrania

W pewnym momencie pada pytanie, które powinien zadać każdy: może zastrzec PESEL? Oszust ucina natychmiast:

„Teraz to już jest za późno, ponieważ oni już wszystko na pana mają.”

fałszywy st. sierż. „Kędzierski”, z nagrania

To kłamstwo.

Zastrzeżenie numeru PESEL to dziś jedno z najskuteczniejszych zabezpieczeń przed wyłudzeniem kredytu na nasze dane – i dlatego przestępcom tak bardzo zależy, żebyśmy tego nie zrobili.

Oszust dopytywał, w jakim banku ofiara ma konto. Przestępca próbował uzyskać informacje o dokładnych sumach: czy na koncie jest powyżej 20 tysięcy złotych, ile jest gotówki pod poduszką, a na koniec dopytywał o… portfele kryptowalut!

Brak łupu? Bezczelny trzask słuchawki!

Pan Jan zachował jednak zimną krew i odgrywał mało zorientowaną osobę. Konsekwentnie odpowiadał, że w domu pieniędzy nie trzyma, oszczędności ma niewiele, a o kryptowalutach nie ma pojęcia.

Gdy oszuści zdali sobie sprawę, że trafił im się „pusty strzał” i nie wyciągną ani grosza, natychmiast porzucili swoją szarmancką rolę obrońców prawa. Bez słowa wyjaśnienia po prostu się rozłączyli. Ich misterny plan legł w gruzach, bo ofiara okazała się nieopłacalna! Nie wiedzieli jednak, z kim naprawdę rozmawiają: cała, blisko 18-minutowa rozmowa trafiła na nagranie, a nagranie – do naszej Redakcji.

Co zrobić z takim nagraniem?

Pan Jan, posiadając kompletne nagranie całej rozmowy z przestępcami (nagranie w posiadaniu Redakcji) – dowód zawierający metody pracy, schematy manipulacji oraz głosy sprawców – od razu zadzwonił na Komendę Stołeczną Policji. Usłyszał, że może przyjechać na komendę i złożyć zawiadomienie.

„To nagranie warto przekazać policjantom. Mamy tu przecież do czynienia z przestępstwem, jakim jest usiłowanie oszustwa. Każda taka informacja może być pomocna policjantom. Może wskazywać na nowe sposoby przestępczego działania, a czasami też przypisać konkretnym zatrzymywanym osobom inne przestępstwa, których się dopuściły. Takie nagranie jest jednym z puzzli w całej układance prowadzącej do konkretnych sprawców. Oczywiście warto także wykorzystać nagranie w celach profilaktycznych i szkoleniowych.”

Mariusz Sokołowski, były rzecznik Komendanta Głównego Policji

Jak rozpoznać fałszywego policjanta?

A co, jeśli „policjant” nie dzwoni, tylko puka do drzwi? Sokołowski radzi:

„Główna, podstawowa zasada: nie wpuszczamy do domu osób, co do których mamy jakiekolwiek podejrzenia. Poprośmy choćby przez wizjer o wylegitymowanie się. Zapiszmy dane, a następnie telefonicznie, zanim otworzymy drzwi, zweryfikujmy w jednostce policji, czy to jest rzeczywiście policjant. Możemy też poprosić telefonicznie kogoś, kto mieszka obok nas i kogo znamy, o podejście do naszego mieszkania, tak by wspólnie i, co ważne, bezpiecznie zweryfikować odwiedzające nas osoby.”

Mariusz Sokołowski, były rzecznik Komendanta Głównego Policji

Zapamiętaj

  • Policja nigdy nie prosi o przelew, wypłatę ani przekazanie gotówki, ani o informacje o twoich oszczędnościach.
  • Prawdziwy policjant nigdy nie każe powiedzieć do telefonu „997, połącz”.
  • Rozłącz się i sam zadzwoń na 112 – najlepiej z innego telefonu.
  • Funkcjonariusz w drzwiach ma legitymację. Zanim otworzysz, możesz zadzwonić na 112 i sprawdzić jego dane.
  • Sprawdź, czy twoje dane są w wycieku z MyDr, w rządowym serwisie Bezpieczne Dane.
  • Zastrzeż PESEL w aplikacji mObywatel albo w urzędzie gminy – instrukcja zastrzeżenia numeru PESEL w mObywatelu.
  • Sprawdź, jakie dane o tobie są w rejestrze PESEL – usługa „Sprawdź swoje dane w rejestrze PESEL”.
  • Porozmawiaj o tym z rodzicami i dziadkami.

Jak długo jeszcze będziemy bezbronni?

Pytanie brzmi: ile osób każdego dnia daje się złapać na ten przerażający teatrzyk? Metoda na „wypowiedz głośno 997 połącz” to bezczelne wykorzystanie zaufania obywatela do państwa i służb mundurowych. Gdyby w miejscu pana Jana znalazł się schorowany senior, oddałby oszustom całe oszczędności życia.

Mariusz Sokołowski ocenia:

„Nagranie to jest ewidentnie próbą oszustwa «na policjanta». Przestępcy prowadzą rozmowę tak, by wywołać u potencjalnej ofiary wrażenie, że ta rozmawia z prawdziwym policjantem, którego może, a wręcz powinna zweryfikować. Całość brzmi bardzo poważnie. Sprawcy potęgują zagrożenie i wywołują presję czasu. Niestety wiele osób jeszcze się na to nabiera.”

Mariusz Sokołowski, były rzecznik Komendanta Głównego Policji

Rozmawiał z botem?

Były rzecznik policji zwraca uwagę na coś jeszcze:

„Wsłuchując się w to nagranie, mam wrażenie, że przestępcy wykorzystali do tej rozmowy oprogramowanie AI. Prawdopodobnie osoba, którą słyszymy, nie istnieje. Słyszymy jedynie automat rozmawiający z ofiarą. Wykorzystanie takich narzędzi może świadczyć o wyższym niż dotychczas poziomie przestępczej profesjonalizacji i prawdopodobnie szerokim zakresie działania sprawców. Dodatkowo do tej pory wielu takich oszustów wywodziło się zza naszej wschodniej granicy i ofiary mogły szybko wyczuć obcojęzyczny akcent, co wzbudzało podejrzenia. Prowadzenie rozmowy przez chatbota eliminuje to.”

Mariusz Sokołowski, były rzecznik Komendanta Głównego Policji

Czy rzeczywiście? Przejęzyczenia, pomyłki w nazwie komendy czy reakcje na niedosłyszane słowa, które słychać na nagraniu, mogą wskazywać na żywego człowieka czytającego z gotowego scenariusza. Jednoznacznie rozstrzygnąć się tego nie da. Pewne jest jedno: technologia, o której mówi Sokołowski, już istnieje.

A pamiętajmy, że to dopiero początek. Sztuczna inteligencja rozwija się błyskawicznie i przestępcy już po nią sięgają. Wystarczy kilkusekundowa próbka głosu z filmiku w mediach społecznościowych czy z powitania na poczcie głosowej, by sklonować głos syna, wnuczki czy męża. Za chwilę w słuchawce może odezwać się nie obcy „sierżant”, ale zapłakany głos kogoś bliskiego, który prosi o pilny przelew albo odbiór gotówki „przez kolegę”. Oszuści coraz śmielej podrabiają też twarze i obraz na wideorozmowach. Dlatego już dziś warto ustalić w rodzinie hasło bezpieczeństwa – słowo, które znają tylko najbliżsi – i przed jakąkolwiek operacją na pieniądzach zawsze oddzwonić na znany, zapisany numer. No i zastrzec PESEL.

Napisane przez

Cykl

Osoby

Tematy

Tagi

Udostępnij

Napisane przez

Najnowsze

Atak w szkole w Ostrołęce. 19-latek ranił dziewięć osób, są nowe informacje ze szpitali

Nie żyje trzyosobowa rodzina, w tym dziecko. Sebastian M. może otrzymać najwyżej 8 lat więzienia

Gibała popiera małżeństwa jednopłciowe, prawo do aborcji i chce usunięcia religii ze szkół. Referendum w Krakowie opłaciła jego spółka

Dawid Kacprzyk w prokuraturze – „wielogodzinne” czynności procesowe

Paweł Sobków był słupem właścicieli Zondacrypto? Ustalenia OKO.press

RCB pomyliło województwa. Alert o ataku z powietrza trafił do lubuskiego zamiast lubelskiego

Tomczyk: przekazując amunicję Ukrainie, bronimy też Polski. Chodzi o naboje do F-16

Tylko co czwarty Polak zgłosiłby się do obrony kraju. Najmniej chętni wyborcy koalicji rządzącej

Inne kategorie

Czytaj także