„Tylko krowa nie zmienia poglądów” – to przysłowie, którym sam Rafał Trzaskowski usprawiedliwiał w swojej karierze politycznej kolejne korekty deklaracji. Felieton Karola Kwiatkowskiego z lipca 2020 roku, opublikowany w „Naszej Polsce”, jest analizą tego mechanizmu na konkretnym przykładzie: zaledwie kilka tygodni po przegranej drugiej turze wyborów prezydenckich z Andrzejem Dudą, prezydent Warszawy zaczął wycofywać się z obietnic, które w kampanii brzmiały głośno. Podwyżka opłat parkingowych ogłoszona jako „urealnienie”, kasowane hasztagi „#SpełniamyObietnice”, ulica imienia Lecha Kaczyńskiego odsunięta w bliżej nieokreśloną przyszłość – to elementy tego, co autor określa mianem „dwulicowości Platformy Obywatelskiej”. Tekst, którego znaczenie wykracza poza warszawski epizod – bo dotyka mechanizmu rządzącego polityką w epoce mediów społecznościowych: medialnego archiwum wszystkich wcześniejszych wypowiedzi.
Nie minęły trzy tygodnie od II tury wyborów prezydenckich, a Rafał Trzaskowski z pozycji „Czołem Wielkiej Polsce” płynnie przeszedł do „Precz z faszyzmem!”. Nie trzeba było długo czekać, aby retoryka przeciwko środowiskom narodowym i patriotycznym wróciła w wypowiedziach prezydenta stolicy.
Podczas niedawnej konferencji prasowej, Trzaskowskiego zapytano o Marsz Powstania Warszawskiego organizowany przez środowiska narodowe.
– Jak państwo wiecie w poprzednich latach wielokrotnie występowaliśmy do sądów o to, żeby był zakaz tego typu marszów. Sądy jasno się wypowiadały stając po stronie wolności zgromadzeń. Natomiast ja jasno zapowiadam, że będziemy obserwować ten marsz. Jeżeli pojawią się na nim ewentualnie symbole zakazane polskim prawem, jeżeli się pojawi mowa nienawiści, to natychmiast będziemy reagować – zapewnił Trzaskowski.
Marsz Powstania Warszawskiego organizują wspólnie dwie organizacje związane ze środowiskiem narodowym: Roty Marszu Niepodległości oraz Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Ta druga organizacja co roku na organizuje Marsz Niepodległości, w którym to kandydat na prezydenta Rafał Trzaskowski podczas kampanii obiecywał wziąć udział.
Trzaskowski wspierał aktywnie ówczesną panią prezydent stolicy Hannę Gronkiewicz-Waltz, gdy ta usiłowała w 2018 zablokować Marsz Niepodległości.
Nie dla faszyzmu w Warszawie. Popieram decyzję prezydent
– mówił wówczas Trzaskowski.
Marsz Powstania Warszawskiego został niestety rozwiązany dwa lata temu. Powodem było wówczas to, że jeden z uczestników marszu miał koszulkę z przekreślonym sierpem i młotem. Ta koszulka była powodem rozwiązania przepięknej manifestacji upamiętniającej Powstanie Warszawskie. Nawet laik historyczny wie, że przekreślony sierp i młot jest symbolem antykomunistycznym, symbolem sprzeciwu wobec zbrodniczej komunistycznej ideologii i nie jest to symbol faszystowski.
Trzaskowski przed II turą zachęcał liberalne skrzydło Konfederacji do głosowania na siebie, bo w kwestiach gospodarczych właściwie mają „w większości takie same poglądy”. A już po wyborach Rafał Trzaskowski ogłosił sukces, podniósł aż pięciokrotnie kary za brak opłaty za parkowanie i to bez różnicy czy komuś się skończył bilet, czy w ogóle go nie kupił. Bo o ile mogę zrozumieć karanie w takiej wysokości kogoś kto nie wykupił wcale opłaty, to już 250 zł kary dla kogoś komu, np. przedłużyło się o kilka minut spotkanie jest karą zbyt wysoką.
Przeczytaj również: Referendum ws. odwołania Trzaskowskiego. Rusza zbiórka podpisów
Trzaskowski swój wpis na Twiterze oznaczył #SpełniamyObietnice, wpis szybko zniknął i pojawił się już bez tego hasztagu, ale niesmak pozostał.
Pomijając już swoistą nowomowę etatystów, której używa Trzaskowski i nazywanie podwyżki urealnieniem, to nie można nazwać unikaniem płacenia sytuacji gdy ktoś ma wykupioną opłatę, ale z różnych przyczyn spóźnił się kilka lub kilkanaście minut.
Zachęcamy do lektury: Grzegorz Lorek wraca do PiS. Kim jest poseł z Piotrkowa?
I jestem pewnie, że zapowiedziana w kampanii ulica imienia Lecha Kaczyńskiego trafi do zamrażalki do następnej kampanii wyborczej.
Tak szybko się zmiany, a właściwie powrotu, nie spodziewałem, ale chyba zabrakło mi wiary w dwulicowość Platformy Obywatelskiej i jej kolejnego „złotego dziecka” Rafała Trzaskowskiego. Dla przypomnienia ostatni działacz PO okrzyknięty „złotym dzieckim” pomagał Trzaskowskiemu w kampanii wyborczej, a obecnie przebywa w areszcie śledczym.
Tylko krowa nie zmienia poglądów… Pytanie czy Rafał Trzaskowski zmienił nagle poglądy? Czy wcześniej mówił tak z czystego wyrachowania? Odpowiedz sobie sam, drogi Czytelniku.
Najczęściej zadawane pytania o politykę Rafała Trzaskowskiego
Kim jest Rafał Trzaskowski?
Rafał Trzaskowski (ur. 1972) – polski polityk Platformy Obywatelskiej, od 2018 roku prezydent Warszawy, wcześniej poseł na Sejm i minister cyfryzacji w rządzie Donalda Tuska oraz Ewy Kopacz, eurodeputowany. Wykształcony jako politolog (doktorat z UW), uznawany za jednego z najważniejszych liderów liberalnego nurtu polskiej polityki. Kandydat PO w wyborach prezydenckich 2020, w drugiej turze przegrał z Andrzejem Dudą stosunkiem głosów 48,97% : 51,03% – różnica wynosiła ok. 422 tys. głosów. Po wyborach pozostał aktywny politycznie jako prezydent stolicy.
Jakie konkretne obietnice z kampanii 2020 zostały po wyborach przesunięte lub zmienione?
W kampanii Trzaskowski deklarował m.in.: utrzymanie cen parkowania w strefie płatnego parkowania na obecnym poziomie, nazwanie jednej z ulic Warszawy imieniem Lecha Kaczyńskiego, walkę z biurokracją w stołecznych urzędach, zwiększenie ilości tanich mieszkań komunalnych. Po wyborach: opłaty parkingowe zostały podwyższone (z formalnym uzasadnieniem „urealnienia” i potrzeb budżetu miasta), inicjatywa ws. ulicy Lecha Kaczyńskiego nie weszła w fazę realizacji, programy mieszkaniowe zostały przeskalowane. Każda z tych zmian jest oczywiście wytłumaczalna z perspektywy zarządzania miastem – ale ich łączne dystansowanie się od kampanijnych deklaracji jest wyraziste.
Czy zjawisko „zmiany poglądów” po wyborach dotyczy tylko Trzaskowskiego?
Nie. To zjawisko strukturalne polskiej polityki – i nie tylko polskiej – w którym kampanijne deklaracje funkcjonują jako instrument zdobycia głosów, a ich realizacja po objęciu urzędu zależy od splotu czynników budżetowych, koalicyjnych i medialnych. Krytyka Trzaskowskiego w felietonie Kwiatkowskiego dotyka jednak konkretnego punktu: świadomego, szybkiego i niewytłumaczonego publicznie wycofania się z obietnic. Hasztag „#SpełniamyObietnice”, który szybko zniknął z Twittera, jest jednym z najmocniejszych symboli tej krytyki – bo sam Trzaskowski najpierw przyznał obietnicę jako spełnioną, a następnie sam tę interpretację wycofał.
Co to znaczy „etatyzm” – termin użyty w felietonie?
Etatyzm to doktryna gospodarcza i polityczna, w której państwo jest głównym podmiotem regulującym życie gospodarcze i społeczne – w odróżnieniu od liberalizmu klasycznego, w którym pierwszeństwo ma autonomia jednostki i wolny rynek. Termin „etatyzm” pochodzi z francuskiego État (państwo). W polskiej publicystyce prawicowej używany bywa krytycznie – jako etykieta dla polityków, którzy mimo deklaracji liberalnych w praktyce powiększają zakres władzy państwowej. W kontekście artykułu Kwiatkowskiego: Trzaskowski, mimo swojej liberalnej linii deklaratywnej, w decyzjach administracyjnych (jak podwyżka parkingowa) wykonuje gesty etatystyczne – zwiększające opłaty obywatelskie pod hasłem racjonalizacji budżetowej.
Czy polski wyborca jest podatny na takie „zmiany poglądów”?
Polski elektorat w ostatnich dekadach demonstrował podzielone reakcje. Z jednej strony – wyborcy mainstreamowych partii (PO, PiS) wykazują wysoki próg tolerancji wobec rozjeżdżania się obietnic kampanijnych z polityką po wyborach. Z drugiej strony – istotną częścią elektoratu są wyborcy mniejszych formacji (Konfederacja, lewica), którzy właśnie takie rozbieżności wykorzystują jako uzasadnienie odrzucenia całego mainstreamu. W tym sensie sprawy takie jak ta opisana przez Kwiatkowskiego mają znaczenie nie tylko polityczne, ale i kulturowe – kształtują długoterminowe zaufanie obywateli do partii politycznych jako instytucji.
Krótka pamięć wyborców i długa pamięć Twittera
Każdy polityk wie, że kampania to inny gatunek wypowiedzi niż rządzenie. Każdy wyborca wie, że obietnice kampanijne nie są kontraktami. A jednak w epoce mediów społecznościowych pojawił się problem nowy: chmura przeszłych wypowiedzi pozostaje w pełni dostępna, oznaczona datą, hashtagami, kontekstem. „Tylko krowa nie zmienia poglądów” działa tylko dopóty, dopóki te poglądy nie są zapisane w sposób, który da się minute później przedstawić wyborcom. Felieton Karola Kwiatkowskiego, choć dotyczy konkretnej sytuacji z lata 2020 roku, jest też szerszym komentarzem do nowego zjawiska – politycy z internetowym archiwum w plecaku. To zjawisko, które będzie towarzyszyć polskiej polityce przez kolejne lata, niezależnie od konkretnych nazwisk.





