Morawiecki odpowiada Tuskowi: śmiało można pana nazwać premierem polskiej biedy

Karol Kwiatkowski31 grudnia, 202112 min
Śmiało można pana nazwać premierem polskiej biedy; w 2014 r. samotna matka dwójki dzieci na minimalnej krajowej nie zarabiała na rękę nawet 1250 zł i nie mogła liczyć na takie programy jak choćby 500+ – podkreślił premier Mateusz Morawiecki zwracając się do szefa PO Donalda Tuska. 

Szef PO Donald Tusk zamieścił w czwartek na Twitterze i Facebooku krótkie nagranie, w którym skrytykował podwyżki cen gazu i pytał polityków PiS: „Czy wyście powariowali?”.

Premier Morawiecki na stawiane zarzuty odpowiedział w nagraniu zamieszczonym w piątek na Facebooku, w którym podkreślił, że z dużym zaskoczeniem przyjął wypowiedź Tuska. „Powiem nawet więcej, cieszę się, że wreszcie zainteresował się pan losem zwykłych polskich rodzin. Trzeba jednak przyznać, długo przyszło nam na to czekać. Razem z PO mieliście na to osiem lat rządów i sześć w opozycji” – mówił szef rządu.

Dodał, że wystarczy podać trzy wskaźniki, by sprawdzić jak bardzo Tusk przejmował się życiem polskich rodzin. Wskazał, że w 2014 r. kiedy Tusk opuszczał Polskę, „aby robić karierę w Brukseli samotna matka dwójki dzieci, o której pan mówił na minimalnej krajowej nie zarobiłaby na rękę nawet 1250 zł”. „Nie wspominając o tym, że nie mogła liczyć na takie programy jak choćby 500+, których przecież nie było” – zaznaczył Morawiecki.

„Samotna emerytka z Wawra mogła spodziewać się zaledwie 830 zł brutto minimalnej emerytury. Nawet nie chcę mówić, ile z tego zostawało jej na rękę. A jednocześnie, dokładnie w tamtym czasie, co dziesiąty Polak był bezrobotny” – zauważył szef rządu. „Śmiało można pana nazwać premierem polskiej biedy” – oświadczył Morawiecki.

Premier podkreślił jednocześnie, że dzięki działaniom rządu Prawa i Sprawiedliwości już od 1 stycznia, w życie wejdzie Polski Ład, na którym zyska realnie 18 milionów polskich obywateli.

„Ale to nie wszystko. Kilka dni temu zaczęła działać Tarcza Antyinflacyjna. Niższe ceny paliwa widzimy już na wszystkich stacjach benzynowych. Od stycznia niższe podatki będą na gaz, ciepło systemowe i prąd; skorzysta na tym każde gospodarstwo domowe. Osobom w trudniejszej sytuacji wypłacone zostaną dodatki osłonowe” – wyliczał Morawiecki.

Jak dodał, udało się również przekonać Komisję Europejską, by w Polsce obowiązywał okresowo zerowy VAT na żywność. „Tak, tak, ten sam VAT, którego stawkę pan podniósł, a z którego pobór wyciekał przez wasz dziurawy system podatkowy” – mówił szef rządu.

Premier zadał też pytanie, czy kiedy za rządów PO kryzys uderzył w polskie rodziny i firmy, a bezrobocie szalało, „zaproponowaliście jakiekolwiek działania porównywalne z Tarczą Antykryzysową albo jakąś Tarczę Antyinflacyjną, kiedy inflacja krążyła wokół pięciu procent?”.

„Nie przypomina pan sobie? Ja też sobie nie przypominam. I słusznie, bo jakikolwiek kryzys – umówmy się, o mniejszej skali – wystąpił w waszych czasach – chował pan głęboko głowę w piasek. Jakieś 2 metry pod ziemię. Chował pan głowę, choć właśnie wtedy trzeba było chronić polskie rodziny” – stwierdził Morawiecki.

Zaznaczył, że Tusk obecnie zwraca uwagę na wysoką inflację i wysokie ceny energii. Ale prawda jest taka – podkreślił – że to są problemy, którym zaradzić można tylko u ich źródła. A dokładnie – doprecyzował premier – wpływając na decydentów odpowiedzialnych za obecny kryzys energetyczny.

„Wiem jednak, że od twardych negocjacji na europejskim forum niektórzy wolą poklepywanie po plecach. Dlatego specjalnie dla pana przygotowałem listy, które we własnym imieniu może pan przekazać do wskazanych adresatów. Pan, jako przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej, w każdej chwili mógłby zacząć zabiegać o to, by pana koledzy z Brukseli zreformowali wreszcie handel emisjami CO2” – zwrócił uwagę premier.

„A Angela Merkel z pańskiej partii zamiast dążyć do realizacji niemiecko-rosyjskiego porozumienia w sprawie Nord Stream 2, żeby raczej próbowała go zatrzymać. I wreszcie żeby pana kolega z partyjnego podwórka, prezydent (Warszawy Rafał) Trzaskowski nie popełniał błędów i nie obciążał mieszkańców błędnie wystawionymi rachunkami” – mówił Morawiecki.

Dodał, że listy są gotowe i wystarczy je podpisać. „Jeśli w dalszym ciągu jest pan zainteresowany wsparciem polskich rodzin, proszę dać znać. Będę czekał. Szczęśliwego Nowego Roku” – mówi na koniec nagrania Morawiecki.

W przygotowanym dla szefa PO liście do Merkel z podpisem „Donald Tusk przewodniczący EPP” znajduje się m.in. stwierdzenie, że „budowa gazociągu Nord Stream 2 była ogromnym błędem”. „Zarówno jako premier Rzeczypospolitej, szef Rady Europejskiej, a także szef Europejskiej Partii Ludowej stawiałem relacje polsko-niemieckie w centrum swojej polityki” – taki wpis proponuje również premier Tuskowi.

W propozycji listu stwierdzono też, że Nord Stream 2 nie tylko nie służy długofalowym interesom Niemiec, ale rozbija także europejską solidarność. „Jego konsekwencją jest gwałtowny wzrost cen, który uderza w zmęczone pandemią społeczeństwa europejskie, w tym w społeczeństwo polskie. Szczera wiara w możliwość uczciwej współpracy z Władimirem Putinem okazała się naiwnością. To gorzka lekcja dla mnie i dla wszystkich postępowych sił europejskich” – brzmi treść listu, który miałby podpisać Tusk. Wskazano w nim też, że Nord Stream 2 musi zostać zamknięty, gdyż jest to najlepsze rozwiązanie dla Europy, Niemiec i dla Polski.

W propozycji stwierdzono też, że tak samo należy postąpić wobec systemu uprawnień emisjami CO2, który stał się dziś przestrzenią spekulacji cenowej i generatorem inflacji. I dodano, że reforma systemu emisjami CO2 to klucz do zduszenia rekordowej inflacji zarówno w Niemczech jak i w Polsce.

Z kolei w liście do wiceszefa KE Fransa Timmermansa znajduje się m.in. stwierdzenie, że efektem ubocznym polityki klimatycznej UE jest „gigantyczny wzrost cen”, a także, że założenia realizowanej przez UE polityki klimatycznej wpędzają nas w pułapkę gazową, pogłębiając naszą zależność od rosyjskich dostaw błękitnego paliwa.

W liście do włodarzy polskich miast, w tym prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego zwrócono m.in. uwagę, że polskie państwo reguluje ceny gazu sprzedawanego odbiorcom w gospodarstwach domowych poprzez Urząd Regulacji Energetyki. Zauważono też, że kiedy faktycznym odbiorcą gazu jest gospodarstwo domowe sprzedawca ma obowiązek stosować w rozliczeniach ceny ustalone w zatwierdzonej taryfie.

„Mówiąc prościej: szokujące podwyżki dla niektórych mieszkańców Warszawy i innych miast korzystających z mieszkań komunalnych to wynik błędu części prezydentów i burmistrzów – niestety, również Twój, Rafale. I ten błąd trzeba natychmiast naprawić” – napisano w propozycji. I dodano, że wszystkie mieszkania komunalne należy zgłosić jako gospodarstwa domowe, tak, by ludzie w nich mieszkający zapłacili za gaz mniejsze rachunki według taryfy. (PAP)

autor: Rafał Białkowski

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

trzy × 3 =