Warszawa chce zakazać działalności całodobowych monopolowych

Karol Kwiatkowski2 grudnia, 20216 min

Mimo lockdownów i zamkniętych przez wiele miesięcy lokali gastronomicznych w Warszawie podczas pandemii sprzedawano znacznie więcej alkoholu. Terapeuci alarmują, że przybywa uzależnionych. Miasto chce zakazać działalności całodobowych monopolowych – donosi Gazeta Wyborcza.

– W pandemii pijemy więcej. Mamy na to twarde dane. Mimo zamknięcia lokali gastronomicznych podczas lockdownów był wzrost sprzedaży alkoholu. Wiemy to stąd, że wpływy z opłat za tzw. korkowe są wyższe. Łączę to właśnie z pandemią: ludzie chcą zapomnieć o tym, co się dzieje, i uciekają w alkohol. Trendem ogólnopolskim jest większa sprzedaż tzw. małpek, alkoholi mocnych – mówi, cytowana przez GW, zastępca prezydenta miasta Aldona Machnowska-Góra i dodaje:

– Paradoksalnie jest też tak, że mamy więcej pieniędzy na pomoc osobom uzależnionym, bo opłaty z korkowego mogą być przeznaczone na profilaktykę, walkę z uzależnieniami. Osobiście uważam, że to czas, by wrócić do dyskusji o zamknięciu całodobowych sklepów z alkoholem. Nie widzę powodu, żeby kupować go np. o drugiej w nocy.

Korkowe to dochody z opłat za zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Z danych ratusza wynika, że w pandemii znacznie wzrosły. W ostatnim roku przed pandemią – w 2019 – było to ponad 54 mln zł. W 2020 roku – już ponad 58 mln zł, w 2021 roku – ok. 61 mln zł. Znacznie wzrosła też wartość sprzedaży napojów alkoholowych w detalu. W 2019 roku były to niecałe 2,2 mld zł W 2020 roku prawie 2,3 mld zł. Z ponad 800 mln zł do niecałych 400 mln zł spadła wartość sprzedaży alkoholu w gastronomii. Związane jest to z zamknięciem lokali przez znaczną część 2020 roku. Nie ma jeszcze danych za 2021 rok – czytamy na portalu GW.

Wyborcza ustaliła, że w ubiegłym roku, w całym mieście było 2950 sklepów z prawem sprzedawania alkoholu do 18 proc., tych z najmocniejszymi alkoholami – 2683. Wiele z tych sklepów jest otwartych na okrągło. To zwykle wolno stojące budki z neonami „Alkohole 24 h”.
Warszawiacy piją coraz więcej napoi alkoholowych. Terapeuci są zaniepokojeni. – I zdecydowanie więcej osób potrzebuje fachowej pomocy. Jest to związane z pandemią i z problemami z nią związanymi: lockdownami, utratą pracy, kłopotami finansowymi, strachem o zdrowie i życie – mówi Aleksandra Szołdra-Kobus, kierowniczka poradni dla osób uzależnionych od alkoholu i współuzależnionych SPZOZ Warszawa-Ursynów.
Czy miasto Warszawa zdecyduje się na nocną prohibicję?

– Nie jestem zwolennikiem likwidowania w ciemno całodobowych monopolowych. Jeżeli jednak eksperci uważają, że ograniczenie sprzedaży alkoholu w nocy może wpłynąć na zmniejszenie jego spożycia, to rozważmy narzędzia, które daje nam ustawodawca – mówi dyplomatycznie Sławomir Potapowicz, wiceprzewodniczący Rady Warszawy (w klubie Koalicji Obywatelskiej reprezentuje Nowoczesną). Dodaje: – Jest też drugi aspekt: mieszkańcy cały czas się skarżą na sąsiedztwo całodobowych monopolowych.

– Jeżeli istnieją możliwości prawne, to popieram ograniczenie całodobowego handlu alkoholem. W klubie jeszcze nie dyskutowaliśmy o tym, czekamy na inicjatywę prezydent Trzaskowskiego – stwierdza Jarosław Szostakowski, szef klubu Koalicji Obywatelskiej w Radzie Warszawy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

7 − 4 =