Miller: śmierć 30-letniej kobiety z Pszczyny jest ogromnym ostrzeżeniem

Magdalena Targańska6 listopada, 20215 min

Śmierć 30-letniej kobiety z Pszczyny jest ogromnym ostrzeżeniem i jednocześnie wskazaniem palcem na innych, którzy dzisiaj próbują się z tego wymigać – mówił w sobotę b. premier Leszek Miller. Dodał, że to reakcje na tę śmierć pokażą, czy dla „społeczeństwa tego rodzaju tragedie są obojętne”.

Były premier, obecnie europoseł Leszek Miller był jednym z gości odbywającego się w sobotę w Poznaniu kongresu Unii Pracy. W trakcie swojego wystąpienia Miller nawiązał do śmierci 30-letniej kobiety z Pszczyny.

Jak mówił, „śmierć 30-letniej kobiety, która mogła żyć, mogła cieszyć się swoją rodziną, swoją córeczką – ta śmierć jest ogromnym ostrzeżeniem i jednocześnie wskazaniem palcem na innych, którzy dzisiaj próbują się z tego wymigać. I opowiadają różne rzeczy, dlatego, że czują zbliżającą się odpowiedzialność, i nie chcą żeby ta odpowiedzialność ich dopadła”.

Miller przypomniał, że wiele lat temu zdarzył się podobny przypadek w Irlandii. Jak mówił, „również umarła kobieta, również przez to, że nie można było dokonać na czas aborcji”.

„Tylko, że w Irlandii rozpoczęły się wielkie demonstracje idące w kierunku wymuszenia na władzy, aby przeprowadzono referendum – i w referendum złagodzono prawo aborcyjne. Jest pytanie, czy w Polsce to się może zdarzyć? To jest wielki sprawdzian dla naszego obywatelskiego społeczeństwa, a zwłaszcza dla nas, którzy się z tym nie zgadzają” – mówił.

Dodał, że „jeżeli teraz nic takiego się nie zdarzy, to oznaczać będzie bardzo smutną konkluzję, że dla dużej części naszego społeczeństwa tego rodzaju tragedie są obojętne, że zostali ci ludzie tak już ukształtowani, tak się poddali tej codziennej presji propagandowej, że raczej skłonni są wierzyć w tę papkę, którą się im podaje w rządowych mediach, niż we własne poczucie przyzwoitości, bo przecież to nie musi być ostatnia śmierć” – zaznaczył.

W trakcie kongresu chwilą ciszy uczczono także pamięć zmarłej kobiety.

W miniony weekend media obiegła historia 30-latki, która trafiła do szpitala w Pszczynie będąc w 22. tygodniu ciąży, kiedy odeszły jej wody płodowe. U płodu już wcześniej stwierdzono wady rozwojowe. Kobieta zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. Rodzina zmarłej stoi na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do śmierci 30-latki.

W związku z tym zdarzeniem w sobotę zaplanowano protesty pod hasłem „Ani jednej więcej”, które odbywają się w Warszawie oraz – jak informują organizatorzy – w około 70 miastach w Polsce i na świecie.(PAP)

 

autor: Anna Jowsa

Udostępnij:

Magdalena Targańska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

dziesięć + 7 =