NaukaNowy antybiotyk daje nadzieję na wyeliminowanie boreliozy

Karol Kwiatkowski22 października, 20215 min

Nowy antybiotyk, który może nie tylko wyleczyć boreliozę, ale również pomóc w jej wyeliminowaniu ze środowiska, opracowali naukowcy z Northeastern University w Bostonie oraz University of Oklahoma w Norman.

Swój wynalazek opisują na łamach czasopisma „Cell” (http://dx.doi.org/10.1016/j.cell.2021.09.011).

Zespół pod kierunkiem prof. Kima Lewisa w czasie badań przesiewowych mikroorganizmów glebowych wyodrębnił wysoce selektywny wobec krętków Borrelia burgdorferi związek. B. burgdorferi to bakteria wywołująca boreliozę. Związkiem okazała się higromycyna A – znany od dziesiątek lat, bezpieczny środek przeciwdrobnoustrojowy wytwarzany przez Streptomyces hygroscopicus. Choć zidentyfikowano go blisko 70 lat temu, nie cieszy się dużym uznaniem, ponieważ większość bakterii nie jest na niego wrażliwa.

„Wiadomo, że hygromycyna A atakuje rybosomy, ale to, dlaczego jest selektywna wobec niektórych patogenów, jest tajemnicą – opowiada współautorka badania dr Helen Zgurskaya. – Nasze dane wykazały, że antybiotyk ten skutecznie zwalcza infekcję B. burgdorferi u myszy, a jednocześnie jest dużo mniej szkodliwy dla mikrobiomu jelitowego niż inne antybiotyki”.

Podawanie hygromycyny zwierzętom w pokarmie nie powodowało u nich żadnych skutków ubocznych.

Jak wyjaśnia dr Zgurskaya, obecnie stosowane w leczeniu boreliozy antybiotyki mają szerokie spektrum działania, przez co są niszczące także dla dobroczynnych bakterii naszego mikrobiomu jelitowego. Poza tym dowiedziono, że mogą one zwiększać antybiotykooporność bakterii niebędących przedmiotem terapii. Leku skierowanego konkretnie przeciwko B. burgdorferi do tej pory nie znano.

„Hygromycyna A ma więc szereg cech, które czynią z niej atrakcyjnego kandydata do leczenia boreliozy – mówi badaczka. – Oszczędza mikrobiom, nie przyczynia się do rozwoju lekooporności. Nie wykryliśmy też, aby działała cytotoksycznie wobec komórek ludzkich, nawet przy bardzo wysokich dawkach”.

Naukowcy podkreślają, że choć od lat trwają intensywne prace nad szczepionką przeciwko boreliozie (na razie nieskuteczne), to szczepienie nie jest rozwiązaniem idealnym. Chroni przez chorobą, ale nie eliminuje jej ze środowiska, więc wiąże się z ciągłymi wydatkami na opiekę zdrowotną. Najlepszym rozwiązaniem było trwałe usunięcia źródła choroby.

Pomysł autorów publikacji jest więc taki: poza leczeniem osób już zakażonych przez Borrelia burgdorferi hygromycynę A można by podawać w postaci przynęty dzikim zwierzętom będącym rezerwuarem bakterii. Potencjalnie umożliwiłoby to wytępienie patogenu ze środowiska.

Borelioza, czyli choroba z Lyme, dotyka około 300-500 tys. osób w Stanach Zjednoczonych rocznie. W Polsce jest to ok. 21 tys. Ludzie i zwierzęta zakażają się nią po ukąszeniu przez zarażonego kleszcza. U około 80 proc. zakażonych osób rozwija się tzw. rumień wędrujący (od 3 do 30 dni po ugryzieniu).

Chociaż wczesne leczenie boreliozy antybiotykami jest skuteczne u większości pacjentów, to jednak u około 10-20 proc. z nich objawy utrzymują się dalej. Obejmują one m.in. zmęczenie, bóle mięśni i stawów czy zaburzenia funkcji poznawczych. (PAP)

Katarzyna Czechowicz

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

14 − jedenaście =