Polska[FILM] Wyborcza publikuje nagranie ze szturmu policji na mieszkanie Łukasza, który zmarł po tej interwencji

Karol Kwiatkowski9 września, 20216 min

Gazeta Wyborcza dotarła do nagrania interwencji policji we Wrocławiu, której efektem była śmierć 29-letniego Łukasza Łągiewki. „Duszę się” – wycharczał na korytarzu pod koniec akcji.

Wyborcza jest w posiadaniu kilkuminutowego nagrania z korytarza budynku przy ul. Słonimskiego we Wrocławiu. Obezwładniony tam przez sześciu policjantów Łukasz Łągiewka zmarł kilkanaście godzin po interwencji.

Błagalny krzyk: „pomocy” – to najczęściej padające słowo. W czterominutowym nagraniu słychać je siedem razy. Są też krzyki o nożu. Z relacji siostry Łukasza wynika, że strażacy wyłamali zamek, a policjanci próbowali wedrzeć się do mieszkania.

Kilkadziesiąt sekund później słychać charczenie – „duszę się”. Po chwili głos ojca „nie bij go, k…, nie bij go”. Słychać ciężki oddech mężczyzny, odgłosy kaszlu różnych osób. Być może to efekt gazu pieprzowego rozpylanego przez policjantów.

Wyborcza zaznacza,  że z relacji sąsiadów wynika, że Łukasza nikt nigdy się nie obawiał. Dom, w którym mieszkali, jest nowy, ludzie się nie znają. Młody mężczyzna nigdy nikomu nie przeszkadzał, nie był agresywny, nie organizował głośnych imprez. Nigdy nie podejrzewali go o używanie narkotyków. Pamiętają malutkiego psa, z którym chodził na spacery. – Dzieci go głaskały, jak się spotykaliśmy w windzie – wspominają.

 

Na początku sierpnia doszło do policyjnej interwencji, po której kilka godzin później zmarł 29-letni Łukasz Ł. Jak podaje Gazeta Wrocławska, „ojciec zmarłego wezwał służby do syna, który chciał najprawdopodobniej popełnić samobójstwo”. „29-latek mógł być pod wpływem środków odurzających, przez co, jak twierdzą bliscy, nie rozpoznawał rodziny, próbującej dostać się do jego mieszkania” – czytamy w artykule.

Z kolei „Gazeta Wyborcza” podała, że 25-letni Dmytro z Ukrainy pod koniec lipca zmarł po interwencji policji na wrocławskiej izbie wytrzeźwień. Dziennik ustalił, że mężczyzna był rażony gazem, bity pałką i duszony, czego dowodem jest nagranie z monitoringu.

W związku z tą interwencją Komendant Miejski Policji we Wrocławiu podjął decyzję o zawieszeniu w czynnościach służbowych czterech z interweniujących na miejscu funkcjonariuszy, a wobec dwóch z nich wszczęto procedurę w kierunku wydalenia ze służby. W związku ze zdarzeniem śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Świdnicy. Jak podała Komenda Miejska Policji we Wrocławiu, ze zgłoszenia, które otrzymali interweniujący policjanci, wynikało, że mężczyzna jest pijany i agresywny.

Wcześniej, 6 sierpnia w Lubinie również na Dolnym Śląsku, doszło do śmierci 34-letniego Bartosza S. Mężczyzna zmarł po interwencji policji. Pierwsza sekcja zwłok nie ustaliła przyczyny zgonu. Na zlecenie rodziny wykonano za granicą drugą sekcję zwłok Bartosza S.

Policja utrzymuje, że w chwili, kiedy funkcjonariusze przekazywali 34-latka pod opiekę ratowników medycznych, zachowane były jego funkcje życiowe. Z opublikowanych dotąd relacji ratownika wynika, że zgon mężczyzny stwierdzono już ulicy. Jak tłumaczył, z tego powodu ratownicy nie podejmowali też żadnych czynności resuscytacyjnych. Policja z kolei utrzymuje, że w chwili, kiedy funkcjonariusze przekazywali 34-latka pod opiekę ratowników, zachowane były jego funkcje życiowe.

Śledztwo pod kątem przekroczenia uprawnień przez policjantów i nieumyślnego spowodowania śmierci mężczyzny wszczęła Prokuratura Rejonowa w Lubinie. Decyzją Prokuratury Krajowej śledztwo zostało następnie przekazane Prokuraturze Okręgowej w Łodzi. (Wyborcza, PAP)

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

trzy × cztery =