PolskaAlergolog: coraz większy problem z kwalifikacją do szczepień

Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Jest coraz większy problem z kwalifikacją do szczepień – im więcej osób zarejestrowanych, tym więcej skierowań z ośrodków POZ (podstawowej opieki zdrowotnej) na konsultacje z alergologiem – wynika z obserwacji małopolskiej konsultant w dziedzinie alergologii prof. Ewy Czarnobilskiej.

W centrum alergologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie przybywa pacjentów niezakwalifikowanych przez lekarzy POZ do szczepienia. W poprzednich miesiącach takich konsultacji było kilka tygodniowo, teraz – kilkanaście. Według alergologów, nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie liczba ta malała.

„Im więcej osób zarejestrowanych na szczepienia, tym więcej skierowań z ośrodków POZ oraz indywidualnych konsultacji. Często te skierowania są niepotrzebne, ale wszyscy wolą dmuchać na zimne, więc możemy się spodziewać oblężenia takich pacjentów” – powiedziała PAP prof. Ewa Czarnobilska, kierująca Centrum Alergologii Klinicznej i Środowiskowej w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.

Osoba, która miała wstrząs anafilaktyczny w przeszłości, nie może być zakwalifikowana do szczepienia przeciwko covid bez konsultacji alergologicznej. „Lekarz alergolog zaleci, w jakim zabezpieczeniu może być taki pacjent zaszczepiony. Natomiast, jeżeli pacjent w wywiadzie nie miał ciężkiej reakcji po lekach, pokarmach, a jedynie lekką reakcję, np. pokrzywkę, to nie wymaga konsultacji alergologicznej przed szczepieniem. Wystarczy tylko wydłużyć okres obserwacji po szczepieniu z 15 do 30 minut” – podkreśliła prof. Czarnobilska.

Centrum alergologii Szpitala Uniwersyteckiego otrzymuje też zapytania od pacjentów – nie tylko z Krakowa, ale i m.in. z Warszawy, Wrocławia – co robić, jeśli po pierwszej dawce szczepionki miało się wstrząs anafilaktyczny. Krakowscy lekarze są w stanie sprawdzić, czy ktoś jest uczulony na glikol obecny w szczepionce, ale – jak zauważyła małopolska konsultant w dziedzinie alergologii – wciąż nie wiadomo, co dalej z takim pacjentem. Wstrząs anafilaktyczny po pierwszej dawce jest bezwzględnym przeciwwskazaniem do podania drugiej dawki. W efekcie pacjent pozostaje nie w pełni zaszczepiony.

Od grudnia w Polsce podano ok. 11,5 mln zastrzyków z preparatami przeciwko SARS-CoV-2, a w pełni zaszczepionych – czyli tych, którzy przyjęli pierwszą i drugą dawkę – jest ok. 3 mln Polaków. Liczba różnorodnych niepożądanych odczynów poszczepiennych wyniosła – wg danych resortu zdrowia – ok. 7 tys.; najczęstsze dolegliwości to zaczerwienienie w miejscu wkłucia, uczucie zmęczenia, gorączka, mdłości, ból głowy. Według badań opublikowanych przez „Journal of Allergy Clinical Immunology” wstrząs anafilaktyczny zdarza się bardzo rzadko, a szansa na jego wystąpienie wynosi ok. 1,31 na milion.(PAP)

Autor: Beata Kołodziej

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

four × three =