PolskaDr Basiukiewicz: Jesteśmy u progu osiągnięcia odporności zbiorowiskowej

Karol Kwiatkowski14 kwietnia, 202117 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Liczba zakażeń w każdym województwie spada, jesteśmy u progu osiągnięcia odporności zbiorowiskowej; wspomagamy się szczepionkami – powiedział w rozmowie z portalem Grodzisk News dr Paweł Basiukiewicz, szef oddziału covidowego w grodziskim Szpitalu Zachodnim.

Z doktorem Pawłem Basiukiewiczem, szefem oddziału covidowego w grodziskim Szpitalu Zachodnim, rozmawiał Adam Fabisiewicz.

– Ludzie są bardzo wystraszeni informacjami, które im mówią, że już nigdy nie wrócą do normalności, że wszystko się zmieni, że do końca życia będą musieli chodzić w maskach i bać się zakażenia. Dlatego trzeba ludzi pocieszać, a pocieszający jest fakt, że epidemia w Polsce prawdopodobnie się kończy. Liczba zakażeń w każdym województwie spada, jesteśmy u progu osiągnięcia odporności zbiorowiskowej; wspomagamy się szczepionkami. Koniec epidemii nie oznacza, że nigdy już nie wystąpią zakażenia SARS-CoV-2, tylko, że nie będą już miały charakteru epidemicznego. Wszystkie te sygnały na pewno są pokrzepiające – powiedział lekarz na temat aktualnej sytuacji epidemicznej.

Basiukiewicz odniósł się do restrykcji.

– Można by sparafrazować słowa, które weszły już chyba do kanonu: „jeszcze tylko dwa tygodnie”… Ostatnio znów usłyszeliśmy to samo. A to, co można powiedzieć o rozwoju krzywej epidemicznej, o śmiertelności i rozwoju ciężkich przypadków, to że są prace, które pokazały, że zastosowane obostrzenia, nazywane właściwie socjaldystansującymi interwencjami niefarmaceutycznymi, są działaniami grubego kalibru. Mycie rąk i wietrzenie pomieszczeń, są w miarę mało dolegliwe, natomiast wspomniane interwencje rujnują życie społeczne, gospodarcze, duchowe, psychiczne, a także zdrowie somatyczne. To nakaz kwarantanny i izolacji osób narażonych, zamykanie biznesów i szkół, zakaz zgromadzeń, zamykanie szkół, zamykanie obiektów sportowych. To przepisy, które bardzo brutalnie weszły w nasze codzienne życie, a często są zupełnie bez związku z transmisją wirusa. Tak na przykład dzieci nie są głównym transmiterem wirusa. Chorują rzadziej niż dorośli. A najczęściej przybiera to u nich postać zwykłej infekcji przeziębieniowej lub jelitowej. Rzadziej występują cięższe postaci, śmiertelność jest kazuistyczna, znamy inne, poważniejsze wirusy. Dzieci nie stanowią zatem „drivera”, którym napędza się epidemia, dlatego zamykanie szkół i przedszkoli stanowi działania pozorowane, które stwarzają dług edukacyjny i ekonomiczny. To czego dzieci nie nauczyły się przez rok, który im zabraliśmy, nie będą czegoś umiały w przyszłości. To kompletnie bez sensu – podsumował szef covidowego oddziału.

Lekarz przytoczył prace w naukowych pismach „Nature” i „European Journal of Clinical Investigation”, w których na podstawie analizy lockdownów w kilkudziesięciu państwach wykazano, że takie zamknięcia nie mają większego znaczenia, a o wiele ważniejsze są proste rzeczy jak mycie rąk, wietrzenie pomieszczeń i dobrowolna izolacja osób objawowych, kaszlących, z gorączką – aby w okresie najwyższej zakażalności, a nie na bite 2 tygodnie, zostały w domu…

Skomentował też przymus noszenia maseczek.

– Trudno skomentować nakaz noszenia masek na otwartej przestrzeni. Skoro na zewnątrz dochodzi do małej ilości zakażeń, wg ostatniej obserwacji z Irlandii – do jednego promila wszystkich zakażeń, to jaki sens ma noszenie masek na powietrzu i idąc tym tropem – do zamykania aktywności “outdorowej”…? Cały czas idziemy w kierunku ideologii „zero COVID”. Nie wiem skąd pomysł, że możemy pozbyć się wirusa w stu procentach. To niemożliwe! Prawdopodobnie zostanie z nami na zawsze, tylko nie będzie się rozrastał w sposób epidemiczny. Ale z tym, że będą zakażenia, zwłaszcza w sezonach jesienno-zimowo-wiosennych, musimy się liczyć. I tu dochodzimy do kwestii noszenia maseczek przez osoby zaszczepione i ozdrowieńców. Prawdopodobieństwo, że zachorują ponownie lub przekażą wirusa dalej jest niskie. Nie jest zerowe, lecz dużo niższe, aniżeli w przypadku osób, które nie mają odporności na wirusa. Nie może być tak, że do końca życia będziemy nosić maski, które niewiele dają. Pozwólmy ludziom funkcjonować normalnie, bo prawdopodobnie nigdy nie pozbędziemy się wirusa – powiedział lekarz.

Całość rozmowy na portalu Grodzisk News.

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Jeden Komentarz

  • ( ˇ෴ˇ )

    14 kwietnia, 2021 at 3:25 pm

    Nasz pupil przynajmniej użył właściwego sformułowania… ale ostatnio dmie w tą samą trąbę co PiS. Może nawet dmie w ten sam szofar.

    Przypomina w tym niezłomnego obrońcę robotników, niejakiego Michnika, z rodu stalinowskich morderców. Zalegendował się starannie a teraz przeszedł na pozycje twórców wody z mózgu.

    Otóż nie ma żadnej 'odporności zbiorowej’, nadchodzi zwyczajny początek lata i koniec 'sezonu’ na grypę, która przez żydów przechrzczona została na covid19.
    Nowy 'sezon’ rozpocznie się, jak od setek tysięcy lat, w październiku, co w ub. roku zaskutkowało 100 tys. zgonów ponad normę. W tym roku będzie ich jeszcze więcej.

    Może nasz pupil powróży na ten temat!

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

jedenaście − sześć =