LiteraturaNasza historiaW Paryżu książka po francusku o Józefie Czapskim

Trudna do określenia niejednolitość Józefa Czapskiego nie przesłania jego zawsze słusznych wyborów i nieskazitelnej postawy moralnej. Opowiadają o tym autorzy esejów, jakie składa się wydana właśnie po francusku w Paryżu książka „Józef Czapski, Itinéraires de vérité” (Szlaki prawdy).

Pacyfista odznaczony Virtuti Militari, który zwycięsko wychodził ze starcia z nihilizmem wojennym i totalitaryzmem, pisarz, który był malarzem, dyplomata sprawy polskiej po II wojnie, jeden z filarów paryskiej „Kultury”.

Jak pisze Piotr Mitzner, Czapskiego nie da się zredukować do najbardziej widocznych aspektów, gdyż byłoby to zubożeniem jego osobowości. Był kimś, kto odegrał liczącą się rolę w historii i w przemyśleniach nad historią.

Czapski, jak nikt poinformowany świadek okropności wojny, które odmalowuje piórem równie ekspresywnym, co pędzel Goi, jest jednocześnie nadzwyczaj czuły na przejawy człowieczeństwa, albo by to prościej ująć, na dobro – odnajduje samo sedno charakteru i myśli Czapskiego Henryk Woźniakowski.

Najbardziej chyba znany jest w świecie jako autor „Na nieludzkiej ziemi”. Włodzimierz Bolecki podkreśla, że tytuł dzieła o nieludzkości sowietyzmu to „nadzwyczajne osiągnięcie”, gdyż wszedł nie tylko do polskiej, a nawet uniwersalnej świadomości historycznej. Stał się jednym z najważniejszych pojęć w słowniku historii XX wieku.

Rafał Habielski analizując losy wojenne Czapskiego przypomina jego dramatyczny list do François Mauriaca i Jacquesa Maritaina, w którym zawarł skargę i wołanie narodów europejskich, porzuconych na pożarcie sowietom. „Jeżeli dla gry, krótkowzrocznej polityki czy taktyki, Francja, tak jak inne wielkie narody, zlekceważy ich los, przestanie ona być w oczach świata tym czym była, spadkobierczynią i wyrazicielką wspólnej tradycji, obrońcą uniwersalnych idei” – pisał. Powieściopisarz nie odpowiedział. A filozof na jednym oddechu nie darował Polakom „ich antysemityzmu i stosunku do Rosji”.

W tle tekstów zebranych w książce ukazuje się sylwetka generała de Gaulle’a, który jeszcze przed napaścią Niemiec na ZSRS starał się, kosztem Polaków, porozumieć ze Stalinem, który jako pierwszy zachodni przywódca uznał rząd lubelski.

Małgorzata Ptasińska przypomina jak „nasilenie zimnej wojny” spowodowało, że pod koniec 1948 r. Czapski podczas wizyty u generała, próbował go nakłonić do aktywności na rzecz Polski, ale dla de Gaulle’a – jak to ujął jego gość w sprawozdaniu dla generała Andersa – „kwestia polska była zamrożona”.

Czapski nie miał złudzeń, ale wzrok miał dalekosiężny. W latach 50. ubiegłego wieku jego przyjaciel, historyk Philippe Aries, który obracał się wśród monarchistów i spadkobierców Action Française, przeciw de Gaulle’owi popierał radykalnych zwolenników Algierii francuskiej. Czapski, niezależnie od swego moralnego punktu widzenia, który Guillaume Gros przyrównuje do postawy prodreyfusowskiej, widział, że wtedy to de Gaulle był wcieleniem prądów historii.

Na osobne omówienia zasługują teksty prof. Marii Delaperriere, która jest główną redaktorką książki, Murielle Gagnebin, którą uznać można za francuską odkrywczynię malarstwa Czapskiego, podobnie jak bardzo osobiste wspomnienia Richarda Aeschlimanna i Wojciecha Karpińskiego, z których wyłania się przecież dotykalna niemal wielkość tego autorytetu artystycznego, intelektualnego i moralnego.

Michał Masłowski, emerytowany profesor Sorbony uznał za „cud” uznał ukazanie się książki o Czapskim po francusku. W rozmowie z PAP przypomniał, że autor „Na nieludzkiej ziemi” długo nie był nad Sekwaną ceniony jako malarz, nie lubiano go za mówienie prawdy o komunizmie, jak i za to, że wprowadzony był w kręgi arystokracji i elit politycznych, gdzie szanowano jego wybitną osobowość.

z Paryża Ludwik Lewin (PAP)

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Jeden Komentarz

  • ( ˇ෴ˇ )

    13 marca, 2021 at 5:53 pm

    „Był kimś, kto odegrał liczącą się rolę w historii i w przemyśleniach nad historią”… Poważnie? A nie był kimś, kogo olano bo czepiał się klamek, a teraz wyciąga się go jako zombie, bo komuś jest potrzebny, vide niejaki Levin z PAPu!

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

czternaście + 4 =