PolskaProf. Gut: podczas pandemii nic nie zwalnia nas od odpowiedzialności np. noszenia maseczek

Karol Kwiatkowski20 lutego, 20213 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Podczas pandemii nic nie zwalnia nas od odpowiedzialności, m.in. od noszenia maseczek, zachowywania dystansu i przede wszystkim od myślenia – powiedział PAP wirusolog prof. Włodzimierz Gut.

Profesor podkreślił, że w dyskusjach o rodzajach maseczek, które powinny być używanie podczas pandemii najbardziej niepokoi go selektywność tych rozważań.

„Przypomina mi się dowcip o matce, która dała synowi czekoladę prosząc, aby podzielił się z siostrą” – mówił. „I chłopiec zapytał, czy siostra chce mniejszy kawałek, czy wcale” – dodał Gut. „Oczywiście najlepsze są maseczki takiej klasy, które nie przepuszczają w ogóle ani pyłu ani aerozolu. Potem są maseczki mające 90 proc. skuteczności. I na końcu jest +woalka+, która będzie miała 20 proc. skuteczności” – zwrócił uwagę. „I co jest lepsze, czy 20 procent, czy zero?” – zapytał retorycznie Gut.

Dodał, że nie próbowałby stworzyć jednorodnej struktury, bo się nie da. „Wszyscy będą narzekali, że nie mają właściwych maseczek” – stwierdził profesor.

Jak mówił, „podczas pandemii nic nie zwalnia nas od odpowiedzialności, m.in. od noszenia maseczek, zachowywania dystansu i przede wszystkim od myślenia”.

Profesor przyznał, że już teraz liczbę zakażeń można powiązać ze zniesieniem zakazu działalności dużych centrów handlowych. „Teraz przeżywamy na razie skutek +śniadanek na schodach+ w centrach handlowych. Można kupić tam posiłki na wynos, ale niektórzy jedzą owe +śniadanka+ na przykład na schodach dużych galerii handlowych lub gdzieś przy barierkach” – powiedział prof. Gut.

Wirusolog przestrzega, że przy lekceważeniu obostrzeń spadku zakażeń nie będzie.

„Na razie szczepienia zabezpieczają tylko tego, kto się zaszczepił. I to jeszcze na 95 procent, bo na milion zaszczepionych ok. 50 tys. osób może być tzw. wrażliwych” – powiedział wirusolog. Zaznaczył, że trzeba sobie uświadomić, że nie szczepi się dzieci do 18. roku życia, a one też się zakażają. (PAP)

autor: Hubert Bekrycht

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

17 − piętnaście =