PolskaSzpital ma zapłacić 700 tys. zł zadośćuczynienia po śmierci półrocznej dziewczynki na skutek błędu medycznego

Paweł Skutecki27 stycznia, 202117 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Po 250 tys. zł zadośćuczynienia mają otrzymać rodzice, a po 50 tys. zł trójka rodzeństwa i babcia sześciomiesięcznej Zosi, która zmarła w marcu 2015 r. po błędnym podaniu leku przez pielęgniarkę z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach (GCZD).

Sąd Apelacyjny w Katowicach oddalił w środę w całości apelację szpitala od wcześniejszego wyroku sądu okręgowego. Informację o wydanym wyroku potwierdziła rzeczniczka SA sędzia Aleksandra Janas.

Wcześniej w procesie karnym pielęgniarka została skazana za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka. Według ustaleń postępowania, lek, który miał być podany do sondy do żołądka, został wstrzyknięty do wenflonu – dożylnie.

Jak zaznaczyła reprezentująca w procesie bliskich Zosi radca prawny Jolanta Budzowska, Sąd Apelacyjny potwierdził stanowisko powodów, że nie można – w okolicznościach tej sprawy – uznać 250 tys. zł zadośćuczynienia dla każdego z rodziców za kwotę wygórowaną zważywszy na rozmiar wyrządzonej im krzywdy i okoliczności sprawy.

SA utrzymał w mocy wyrok, który zapadł po trzech latach postępowania przed Sądem Okręgowym w Katowicach. Uznał, że GCZD ponosi odpowiedzialność za śmierć swojej małej pacjentki i nakazał szpitalowi wypłatę odszkodowania i zadośćuczynienia członkom rodziny Zosi, nie tylko po 250 tys. zł dla rodziców, ale też po 50 tys. zł dla trójki rodzeństwa i babci.

„GCZD wystąpi o pisemne uzasadnienie wyroku, po jego otrzymaniu szpital rozważy zgłoszenie skargi kasacyjnej. Z uwagi na przepisy prawa na obecnym etapie szpital będzie realizował wyrok” – przekazał PAP rzecznik placówki Wojciech Gumułka.

Niemowlę zmarło w marcu 2015 roku, dwa dni po tym, jak pielęgniarka, rozdrobione w płynie leki – zamiast podać do żołądka dziecka przez sondę nosowo-żołądkową, wstrzyknęła je do wenflonu – dożylnie. „Niemal natychmiast po rozpoczęciu podaży leków dziecko posiniało, wygięło się w nienaturalny sposób i przestało oddychać. Dziewczynka na rękach opiekującej się nią matki doznała wstrząsu, nie udało się jej uratować. Mimo podjętej akcji reanimacyjnej dziecko zmarło po dwóch dniach” – opisywała mec. Budzowska.

Już wcześniej prawomocnie zakończył się proces karny, w którym odpowiadała pielęgniarka. W czerwcu 2020 r., po trwającym ponad cztery lata procesie, katowicki sąd rejonowy skazał ją na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat i grzywnę. Zakazał jej też wykonywania zawodu przez pięć lat i obciążył kosztami procesu. Sąd odwoławczy częściowo zmienił ten wyrok: skrócił okres próby do trzech lat i uchylił zakaz wykonywania zawodu.

Jak przypomniała mec. Budzowska, nie był to pierwszy przypadek błędu medycznego w tym szpitalu. Ta sama prawniczka reprezentowała przed sądem chłopca, któremu w 2002 w GCZD kroplówkę żywieniową podano do rdzenia kręgowego – tam, gdzie po operacji miał być podawany środek przeciwbólowy. Czteroletni wówczas Piotrek został sparaliżowany od pasa w dół, od tego czasu porusza się na wózku. Szpital również wówczas przegrał proces cywilny, chory dostał odszkodowanie, na tamten czas rekordową kwotę 700 tys. zadośćuczynienia i rentę.

„I wtedy, i we właśnie zakończonym procesie cywilnym Zosi, szpital konsekwentnie odrzucał oskarżenia o błąd medyczny, podając najróżniejsze wersje i hipotetyczne przyczyny obu tragedii. Nigdy nie wspomniał o tym, że może to jednak jest ten przypadek, gdy błąd medyczny jest w istocie błędem człowieka. O tym, że tak było, i że to jednak szpital ponosi wyłączną odpowiedzialność za organizację udzielania świadczeń medycznych, zdecydować musiał dopiero po wieloletnich procesach sąd” – podkreśliła mec. Budzowska.

„Czy szpital wyciągnął wnioski z tej tragedii, czy zmieniono procedury, przeszkolono personel? Nie wiadomo. Rodzice Zosi chcą wierzyć, że dzięki determinacji i sile, jaką znaleźli w sobie, aby uczestniczyć latami w kilkudziesięciu rozprawach, osiągną cel: szpital wyciągnie wnioski z ich tragedii, dopracuje procedury, przeszkoli personel, a inni mali pacjenci będą w nim bezpieczni” – dodała. Jak podkreśliła, ważne, iż sąd dostrzegł, że zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej nie może – szczególnie w takich okolicznościach – być symboliczne, bo to deprecjonowałoby krzywdę, jakiej doświadczyła rodzina zmarłego dziecka.(PAP)

autor: Krzysztof Konopka

Udostępnij:

Paweł Skutecki

Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny. Redaktor naczelny portalu Nasza Polska.

Jeden Komentarz

  • Imć

    27 stycznia, 2021 at 5:20 pm

    Wreszcie sądy się budzą na tę bezkarną dotąd kastę „nadludzi” zwanych medykchami.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

17 − eight =