PolskaProf. Marczyńska: rząd i Rada Medyczna mają świadomość, że dzieci muszą wracać do szkół

Karol Kwiatkowski10 stycznia, 20218 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Rząd i Rada Medyczna mają świadomość, że dzieci muszą wracać do szkół. Dostrzegamy też wyraźnie zmęczenie społeczeństwa wszystkimi obostrzeniami – powiedziała PAP prof. Magdalena Marczyńska. Wszyscy współpracujący z władzami w sprawie epidemii eksperci starają się uczynić ten powrót bezpiecznym – dodała.

Prof. dr hab. n. med. Magdalena Marczyńska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, która doradza rządowi w ramach działalności Rady Medycznej, przyznała, że temat powrotu dzieci do szkół był przez wiele godzin dyskutowany z przedstawicielami rządu.

„Zacznijmy od jednej generalnej uwagi. Zarówno rząd, jak i Ministerstwo Edukacji i Nauki oraz Rada Medyczna mają świadomość, że dzieci muszą wracać do szkół. Wiemy doskonale, z jakimi problemami natury psychicznej i psychologicznej muszą mierzyć się dzieci, jak i całe rodziny, z uwagi na pandemię. Przedłużanie zamknięcia szkół musi się skończyć i w zgodzie oraz w zrozumieniu pracujemy nad tym, aby powrót dzieci do szkół był bezpieczny” – powiedziała PAP prof. Marczyńska.

Dodała, że decyzja ta nie zapadła w piątek głównie z uwagi na obawy przed wzrostem liczby zakażeń w okresie poświątecznym i na konieczność obserwowania wszystkich wskaźników epidemii jeszcze przed kilka dni.

„Wydaje się, że jednak poziom zakażeń raportowany w ostatnich dniach jest stabilny. Było to 12 tys., potem 8, a w sobotę 10 tys., więc średnio właśnie jest to ok. 10 tys. zakażeń na dobę. Oczywiście te liczby są w rzeczywistości nieco większe, gdyż część osób nie chce się testować i ma już całego systemu kwarantann i nakazów na tyle dość, że nikt nie zmusi ich do diagnostyki. Bazując jednak na tym co mamy, zapadła decyzja, aby zobaczyć jeszcze, jak będą się kształtowały liczby zakażeń w najbliższych kilku dniach” – powiedziała PAP specjalistka chorób zakaźnych wieku dziecięcego.

Prof. Marczyńska przyznała, że jest branych pod uwagę kilka wariantów takiego powrotu. Każdy z nich dotyczy jednak tylko klas I-III szkoły podstawowej. Dzieci wrócą do tych szkół w reżimie sanitarnym, grupy nie będą miały ze sobą kontaktu, a każdą z nich będzie opiekował się jeden nauczyciel. To pewne.

Dodatkowo analizowana jest możliwość pewnego pilotażu takiego rozwiązania, a mianowicie np. wznowienie nauki w kilku województwach, w których wskaźniki zakażeń są najniższe.

„Pozwoliłoby to sprawdzić w okresie np. dwóch tygodni, jak to wpływa na liczby zakażeń w tych regionach i na tej podstawie podejmować kolejne decyzje” – wskazała.

Stwierdziła, że możliwe jest także opóźnienie powrotu do szkół po feriach, np. o tydzień – dwa w całym kraju, ale to niestety bardzo źle wpłynie na plan przetestowania nauczycieli najmłodszych dzieci, tzn. wymagałoby przesunięcia testowania lub powtórnych badań.

„Jeżeli to testowanie zrobimy, a to przecież ponad 100 tys. osób, a dzieci do szkół nie wrócą po 18 stycznia, to cała praca wykonana w tym zakresie jest kompletnie bez sensu” – przyznała członkini Rady Medycznej.

Zwróciła uwagę na dużą dbałość w rządzie o bezpieczeństwo powrotu dzieci do stacjonarnej edukacji.

„Przecież zarówno my, jak i rząd widzimy, co się dzieje. Ludzie już nie wytrzymują obostrzeń. Taka jest rzeczywistość. Jak nastąpi, nie daj Boże, pewien punkt przełomowy, to cokolwiek by się wprowadziło – społeczeństwo nie będzie tego respektowało. Do tego nie można dopuścić, dlatego przywracanie normalności w poszczególnych sektorach życia jest pilną koniecznością. Wiemy o tym” – dodała.

Przyznała jednak, że nowa mutacja wirusa, która w jej ocenie musi już być w Polsce, być może obecnie w niewielkiej skali, jest zdecydowanie bardziej zakaźna dla młodszych roczników.

„Ona się wśród dzieci roznosi mniej więcej dwa razy szybciej. Dzieciaki nie zachorują ciężko, ale co z ich dziadkami? Dlatego na naszych spotkaniach z rządem mówimy bardzo jasno, że trzeba szczepić po medykach jak najszybciej osoby powyżej 70 lat. W tej grupie ryzyko zgonu jest znacznie wyższe niż wśród ludzi młodych. Wynosi 25 procent. Trzeba zabezpieczyć tę właśnie grupę. To spowoduje, że przestaniemy mieć setki śmierci dziennie, a to będzie milowy krok do pokonania epidemii. Jednocześnie z zaszczepianiem tej grupy powinien być wprowadzany w życie plan przywracania normalnego życia we wszystkich sektorach” – oceniła.

Przyznała, że niestety w sprawie ferii życie przyznaje jej rację, gdyż przestrzegała przed ich skumulowaniem w jednym okresie dla całego kraju.

„A co teraz obserwujemy? Wszyscy raptem mają rodzinę w górach. To niestety było do przewidzenia. Ludzie mają tej epidemii, tych obostrzeń, tego całego reżimu dość. Ten element musi być uwzględniany w decyzjach w najbliższych tygodniach” – powiedziała prof. Marczyńska. (PAP)

Autor: Tomasz Więcławski

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

3 × 4 =