ZagranicaAborcja „zdobycz” hiszpańskiej demokracji

Karol Kwiatkowski1 stycznia, 20215 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Hiszpania jest jednym z krajów o najbardziej liberalnym prawie aborcyjnym na świecie i dlatego każdego roku abortowanych jest tam blisko 100 000 dzieci. Pomimo powszechnego dostępu do antykoncepcji i tabletki „Dzień Po” i to bez recepty(!), co roku rośnie liczba aborcji z interwencją chirurgiczną – informuje Do Rzeczy.

Dane opublikowane przez portal Do Rzeczy są zatrważające. W 2019 uśmiercono w klinikach aborcyjnych 97 398 dzieci. Czołowy demograf Hiszpanii – Alejandro Macarrón, przyznaje ze smutkiem, że skłonność Hiszpanek do usuwania ciąży osiągnęła rekordowy poziom. Liczby wskazują, że aż 21,3% wszystkich ciąż -kończy się aborcją. O przemyśle aborcyjnym na niebotyczną skalę w Hiszpanii mówi się od dawna.

Do Rzeczy podaje, że kilka dni temu ukazał się krótki dokument z wynikami śledztw zaangażowanych w to dziennikarzy i obrońców życia ze stowarzyszenia SCJ Vita. Jeszcze można go zobaczyć na You Tube zanim zapewne zostanie ocenzurowany.

Tytuł brzmi „Las cloacas del negocio del aborto en España” (Kanały biznesu aborcyjnego w Hiszpanii), a w nim usłyszeć możemy o następujących efektach dochodzenia:

„Wiemy o milionowych transferach, o aborcyjnym lobby nacisku, które wywiera presję na polityków i na wszystkie warstwy społeczne. Nawet małe centrum aborcyjne na prowincji to obroty rzędu 2,5 mln euro. Na poziomie krajowym tylko w ramach finansowania z publicznych pieniędzy otrzymują ponad 60 mln euro”.

„Widzieliśmy, jak robią kremy z ciał abortowanych dzieci, konkretnie, jedno centrum aborcyjne dostarcza średnio 250 kg dziecięcego mięsa do fabryki kremów”

„W klinikach aborcyjnych czekają setki zaświadczeń lekarskich, podpisanych przez lekarza in blaco, z pustym miejscem dla imienia i nazwiska pacjentki, aby kobieta wchodząc i płacąc miała już gotowe zaświadczenie, że aborcja ochroniła ją przed strasznymi szkodami psychicznymi”.

„W Hiszpanii istnieją wyspecjalizowane kliniki aborcyjne, w których dokonuje się bardzo późnych aborcji nawet do 9 miesiąca. Kobiety z całej Europy przybywają do nas w ramach turystyki aborcyjnej i płacą na czarnym rynku za aborcje, które są nielegalne w ich krajach”.

„Udało nam się przechwycić dokumentację, z których wynika, że centra aborcyjne nie deklarują otwarcie zarabianych pieniędzy, a ponadto np. maskują aborcje farmaceutyczne jako chirurgiczne w celach lukratywnych. Nasze stowarzyszenie odkryło także, że płatności dokonywane są na rzecz ważnych osobistości życia politycznego. Trzeba też zaalarmować kobiety, udające się do tych ośrodków, że ich dane osobowe nie są nijak chronione a dokumenty z wrażliwymi danymi można znaleźć w koszach na śmieci. Te ośrodki w ogóle nie dbają o dobro kobiet, jedyne co ich interesuje to zysk”.

„Obliczamy, że może to być 250 kilogramów „odpadów” ciał dzieci magazynowanych w beczkach i dostarczanych co tydzień do fabryk kremów w celu uzyskania kolagenu, podstawowego składnika kremów”. (tłumaczenie z hiszpańskiego wykonał portal Do Rzeczy)

Cały artykuł ukazał się w Do Rzeczy.

 

 

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

18 + five =