Joanna KołodziejczykRefleksja o zmuszaniu do heroizmu

Joanna Kołodziejczyk Joanna Kołodziejczyk4 listopada, 20205 min

Pomiędzy zwolennikami nieograniczonego dostępu do aborcji a zwolennikami pełnej ochrony życia poczętego plasują się osoby o poglądach bardziej „umiarkowanych”, które niby są za obroną życia, ale… i tu następuje szereg – nierzadko z pozoru szlachetnych i miłosiernych – argumentów za wyznaczeniem jakiegoś kompromisu, na mocy którego w „uzasadnionych” czy „szczególnych” sytuacjach, aborcja miałaby być dopuszczalna.

Jednym z tych argumentów jest wezwanie, by „nie zmuszać kobiet do heroizmu”. Heroizm ów miałby się wyrażać w konieczności donoszenia ciąży gdy dziecko miałoby wkrótce po narodzeniu umrzeć, bądź urodzić się z ciężkim kalectwem. Istotnie, w pierwszej chwili wydaje się nieludzkie skazanie kobiety na kilkumiesięczny okres oczekiwania na śmierć maleństwa noszonego pod sercem. Przedłużanie okresu beznadziejnego oczekiwania na smutne zakończenie może jawić się jako wyjątkowe okrucieństwo – kobieta w tak skrajnej sytuacji powinna mieć możliwość wyboru. Skrócenia cierpienia – swojego, i dziecka.

Umyka nam jednak w tak przedstawionej sytuacji jeden fakt – aborcja nie jest jakimś magicznym cofnięciem w czasie do momentu, gdy dziecka nie było. To realne uśmiercenie żyjącego już człowieka. Płód ludzki jest bowiem człowiekiem, o czym wielu „miłosiernych” – nawet duchownych i afiszujących się ze swą wiarą świeckich – zdaje się w tym momencie zapominać. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć, że tak wielu katolików popiera możliwość „wyboru” w tej sytuacji?

Jeśli zgadzamy się na aborcję, aby nie zmuszać kobiet do heroizmu, jedyną logiczną konsekwencją jest przyzwolenie na to, by rodzice mogli uśmiercić swoje dziecko już po narodzeniu, jeśli zachoruje ciężko i opieka nad nim oraz towarzyszenie mu w cierpieniu okażą się ponad ich siły.

Od niektórych kobiet – np. cierpiących na depresję czy inne choroby znacznie utrudniające codzienne funkcjonowanie, kobiet porzuconych przez partnerów czy tkwiących w toksycznych związkach – wychowywanie nawet zdrowego dziecka może wymagać heroizmu. Czy i takim kobietom powinniśmy zezwolić na aborcję, jak również zabicie dziecka już narodzonego w momencie wystąpienia nieprzewidzianych trudności?

To, co dla jednych jest heroizmem, dla innych jest normalnością. Miłosierdziem tu jest stanięcie w prawdzie Stańmy w prawdzie – życie ludzkie powinno podlegać ochronie od poczęcia, jeśli ma podlegać prawnej ochronie w ogóle. Ustalenie jakiejkolwiek sztucznej, płynnej granicy da pole do nadużyć, i zawsze pozostawi rozgoryczenie w grupie tych, którym odmówiono słuszności w ich poczuciu heroizmu.

A miłosierdzie najlepiej okażemy matkom poprzez wsparcie w trakcie ciąży i pomoc w opiece nad chorymi dziećmi.

PS. Jeżeli drodzy czytelnicy osobiście nie znacie matki potrzebującej pomocy, polecam waszej uwadze Fundację Małych Stópek opiekującą się matkami w trudnej sytuacji życiowej.

Joanna Kołodziejczyk

Felietony i komentarze nie zawsze odzwierciedlają poglądy i opinie redakcji. 

Udostępnij:

Joanna Kołodziejczyk

Joanna Kołodziejczyk

Zobacz także

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

3 × 5 =

Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie tutaj.

Napisz list: redakcja@naszapolska.pl

Posty powiązane