PolskaChorzy na COVID-19 mogą liczyć na posługę kapelanów

Karol Kwiatkowski24 października, 202011 min
Potrzebujemy Twojej pomocy, żeby wciąż tworzyć niezależne, wolne media. Jak możesz nam pomóc?

 

Za pomocą Pay Pal'a:
Za pomocą przelewu tradycyjnego:

 

Fundacja „Będziem Polakami”
ul. Podhalańska 3
85-123 Bydgoszcz
PKO BP PL04 1020 1462 0000 7902 0326 0783
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe

Chorzy na COVID-19 mogą liczyć w szpitalach na posługę kapelanów. Chcąc nieść im pomoc duchową, dostosowujemy się do warunków sanitarno-epidemiologicznych w danym miejscu, co wymaga elastyczności i kreatywności – powiedział PAP Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia ks. Arkadiusz Zawistowski.

Kapelani idą z posługą także do chorych na COVID-19. Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia podkreślił, że zakres działania kapelanów zależy w dużej mierze od dyrekcji poszczególnych szpitali.

„Ze względu na bezpieczeństwo sanitarno-epidemiologiczne w jednych jest ona pełna, w innych ograniczona tylko do sytuacji związanych z wezwaniami do konkretnego pacjenta” – powiedział ks. Zawistowski, który sam posługuje w szpitalu w Warszawie.

Zwrócił uwagę, że czas pandemii spowodował jeszcze większą niż wcześniej współpracę kapelanów z personelem medycznym.

„Zgodnie z powszechnie panującymi normami, wchodząc na oddział, kapłan musi mieć środki ochrony osobistej, powinien zachowywać zasady dezynfekcji rąk, dystans i mieć na twarzy maseczkę. Poza tym jesteśmy zobowiązania także do przestrzegania wytycznych służb medycznych, które informują nas, gdzie możemy wejść, a gdzie nie, ponieważ istnieje ryzyko dla pacjenta czy dla nas samych” – wyjaśnił ks. Zawistowski. „Zdarzają się sytuacje, w których personel medyczny każe nam założyć dodatkowy fartuch i przyłbicę” – dodał.

Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia zwrócił uwagę, że obecnie „większość wizyt u chorych ma charakter krótkiego nawiedzenia, podczas którego ma miejsce jedynie modlitwa i udzielanie sakramentów świętych”.

Wspomniał, że w szpitalach są celebrowane w kaplicach msze św., ale przeważnie uczestniczy w nich personel medyczny.

„Obecnie na oddziałach przebywają jedynie osoby obłożnie chore, które nie mogą zejść na liturgię” – powiedział duchowny. Zwrócił jednocześnie uwagę, że na początku pandemii wielu lekarzy i pielęgniarek korzystało z posługi sakramentalnej w szpitalach, ponieważ czuli się wykluczeni w środowiskach zamieszkania. Zwłaszcza w małych miejscowościach wielu miało obawy przed pójściem do kościoła, aby nie stać się przyczyną ewentualnego zakażenia dla innych, którzy bali się koronawirusa” – powiedział ks. Zawistowski.

Krajowy Duszpasterz Służby Zdrowia podkreślił, że czas pandemii wymaga od kapelanów dużej elastyczności i kreatywności.

„Ci, którzy pracują na oddziałach zakaźnych i wchodzą do chorych w kombinezonach, starają się mieć jakąś oznakę wskazującą, że są kapłanami. Niekiedy, jest to obrazek, etykietka, bursa czy symbol religijny, aby chorzy wiedzieli, z kim rozmawiają” – wyjaśnił ks. Zawistowski.

Jednym z kapelanów, który posługiwał wśród chory na COVID-19 jest Diecezjalny Duszpasterz Służby Zdrowia w Archidiecezji Katowickiej ks. Marcin Niesporek, kapelan w Zespole Szpitali Miejskich w Chorzowie. Obecnie sam ma koronawirusa.

Wyjaśni w rozmowie z PAP, że w przypadku kontaktu z osobą zakażoną kapelan musi mieć pełne zabezpieczenie. „Obok kombinezonu są to także podwójne rękawiczki, specjalnie do tego przygotowana maska, przyłbica, czepek na głowę – i to wszystko musi być starannie zabezpieczone” – powiedział ks. Niesporek.

Zwrócił uwagę, że bardzo często do zarażeń dochodzi w wyniku nieumiejętnego zdejmowania odzieży ochronnej.

„Jesteśmy specjalnie szkoleni, jak ją zakładać i jak zdejmować. Wychodząc z pomieszczenia, gdzie mieliśmy kontakt z osobą zakażoną, najpierw wchodzimy pod specjalny prysznic, gdzie jest on dezynfekowany. Następnie zdejmujemy go wraz z rękawiczkami do środka tak, żeby nie dotknąć ich żadną częścią ciała” – wyjaśnił.

Powiedział, że w związku z tym, że wszystko, co jest wnoszone do miejsc, gdzie przebywają chorzy na COVID-19, z powodów bezpieczeństwa jest później utylizowane, kapelan, idąc do pacjenta musi mieć specjalnie przygotowany sprzęt liturgiczny.

„W przypadku udzielenia sakramentu chorych na przykład nasączam waciki olejami świętymi, drukuję sobie obrzędy. Udzielając komunii św., mam odliczoną liczbę hostii, które umieszczam w odpowiednim pojemniku, który później umieszczany jest w specjalnym woreczku – podobnie jak inne przedmioty, które wnoszę – a który później zostanie zutylizowany” – wyjaśnił ks. Niesporek.

Zaznaczył, że sakramentów na oddziałach z chorymi na COVIDd-19 kapelan udziela w rękawiczkach. „Namaszczam czoło i inne części ciała pacjenta, ponieważ dłonie tych osób są przeważnie zajęte. Większość pacjentów, która leży na oddziałach covidowych, to osoby w stanie ciężkim, niejednokrotnie podłączone do sprzętu” – zwrócił uwagę kapelan.

Powiedział, że o konkretnych pacjentach dowiaduje się najczęściej do rodziny chorego, która zawiadamia go o potrzebie przyjścia i udzielenia sakramentów.

W ocenie Krajowego Duszpasterza Służby Zdrowia czas lockdownu w wielu miejscach zmienił podejście personelu medycznego do kapelanów.

„Ostatnie miesiące wyraźnie pokazały, że chorzy potrzebują nie tylko pomocy medycznej, ale także duchowej. Poza tym kontakt z osobami, które umierają rodzi w ludziach bardzo często pytania o sens życia, cierpienia, o to, kim jest Bóg. Chrześcijaństwo daje wielu odpowiedź” – powiedział ks. Zawistowski.

Wspomniał, że również sama postawa kapelanów, którzy posługują pacjentom z narażeniem, budzi zdziwienie, a niekiedy podziw. „Jako kapelan mam świadomość, że pełnię posługę z narażeniem własnego życia, ale ważne jest tu dobro duchowe chorego” – wyznał ks. Niesporek.

Przyznał, że pandemia mocno zwiększa ryzyko zakażenia i śmierci. „Niemniej, nawet jeśli przestrzega się obowiązujących zasad, to w szpitalu zawsze można się czymś zarazić, również w tzw. normalnym czasie. Nieustannie mamy przecież do czynienia z różnych chorobami. Posługując w takim miejscu, trzeba być zatem zawsze przygotowanym na różne doświadczenia” – wyznał kapelan.

„W dobie pandemii, kiedy rodziny nie mają możliwości odwiedzania pacjentów, często to my kapelania jesteśmy jedynymi osobami, z którymi chory może porozmawiać. Niekiedy wystarczy tyko człowieka wysłuchać” – powiedział ks. Niesporek, zwracając uwagę, że lekarze i pielęgniarki mają bardzo dużo pracy i nie są w stanie poświęcić tyle czasu pacjentowi, ile by potrzebował.

Kapelan powiedział, że czas pandemii to także wyzwanie duszpasterskie w posłudze wśród pracowników służby zdrowia.

„Wielu z nich żyje pod presją i w stresie, w związku z tym potrzebują rozmowy czy wsparcia duchowego. Niekiedy samo zatrzymanie się w dyżurce pielęgniarek i wymiana zdań, czy zwyczajne wysłuchanie tego, co przeżywają – pozwala im zrzucić pewne napięcie emocjonalne” – powiedział kapelan. Podkreślił, że personel medyczny czeka zarówno na ludzkie, jak i duchowe wsparcie. „Nieraz są to słowa otuchy, błogosławieństwo udzielone na korytarzy a czasami także spowiedź czy msza św.” – dodał. (PAP)

Udostępnij:

Karol Kwiatkowski

Wiceprezes Zarządu Fundacji "Będziem Polakami" - wydawcy Naszej Polski. Dziennikarz, działacz społeczny i polityczny.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

piętnaście + 11 =