NaukaCzy Rosja po raz pierwszy w dziejach przestała być krajem „herbacianym”?

Karol Kwiatkowski Karol Kwiatkowski27 czerwca, 202011 min

Rosja, kraj o bogatej tradycji przyrządzania i picia herbaty, nie jest już krajem „herbacianym”, bo konsumpcja kawy przekroczyła spożycie herbaty – ogłosiły w maju media. Historyk Iwan Sokołow mówi PAP, że tak nie jest, choć społeczna rola herbaty już zanikła.

Spożycie kawy i napojów na jej bazie wyniosło w Rosji w 2019 roku około 180 tys. ton. Spożycie herbaty – bez uwzględnienia mieszanek ziołowych – wyniosło 140 tys. ton – podał portal gospodarczy RBK. Jeszcze w latach 2017-18 Rosjanie w kwestii „kawa czy herbata?” podzieleni byli na pół – spożycie było mniej więcej równe. Ale, jak tłumaczy Sokołow, historyk herbaty, doktor nauk historycznych, kawę w Rosji pije się przeważnie w wielkich miastach, a ogółem w kraju nadal konsumuje się głównie herbatę.

Bardzo aktywnymi konsumentami kawy są dziś Moskwa i Petersburg. W tym drugim mieście kawa dominowała od początku. „Sankt-Petersburg to urzędnicza stolica Imperium Rosyjskiego, a naokoło było wiele majątków. Cała elita, szlachta w Petersburgu, piła głównie kawę” – opowiada Sokołow. W Imperium Rosyjskim w wieku XIX istniały też i inne regiony „kawowe”, należały do nich m.in. ziemie polskie. Właśnie przez dzisiejszą Polskę i Finlandię biegł jeden ze szlaków przemytu herbaty, tzw. kantońskiej, szmuglowanej z Chin do Europy drogą morską.

Jak się uważa, herbata pojawiła się w europejskiej części Rosji w 1638 roku. „Na terytorium Syberii tę samą herbatę chińską zaczęto pić o wiele wcześniej. Jeśli zaś brać pod uwagę Azję Centralną, tę która wchodziła najpierw w skład Imperium Rosyjskiego, a potem ZSRR, to tam herbatę chińską zaczęto pić pomiędzy IX i XI w.n.e” – opowiada Sokołow. Od końca XVIII wieku herbata, postrzegana najpierw jako lekarstwo, zaczęła być spożywana w Rosji jako samodzielny napój. Sto lat później herbata jest już uważana za napój czysto rosyjski – mimo, że cała herbata, którą tam spożywano pochodziła z Chin.

Herbata trafiła do Rosji, gdy tamtejsi kupcy zaczęli handlować z Chinami. Karawany z Moskwy do Pekinu wyruszały co trzy lata, na ich czele stał prywatny, zaufany kupiec. „Była to funkcja przyznawana tylko za łapówki i to bardzo wysokie – opowiada Sokołow. – Wszyscy chcieli otrzymać to stanowisko, dlatego że człowiek ten mógł do państwowej karawany dołączyć dwa-trzy własne wielbłądy ze swoim towarem. Potem, gdy przywoził z Chin wymienione za swój ładunek towary chińskie mógł już właściwie nie pracować – on, jego dzieci i wnuki. Dochód był olbrzymi”.

Potem handel przeniósł się na granicę, do miejscowości Kiachta na terenie dzisiejszej republiki Buriacji. Z Chin, oprócz herbaty, przychodziły do Kiachty porcelana i jedwab. Zagęszczenie milionerów w tym pogranicznym mieście było takie, jakiego nie widziało Monako ani londyńskie City – opowiada Sokołow. Rosjanie dysponowali ogromnym atutem, bardzo cenionym w Chinach towarem – były to futra. Chińska herbata bardzo się Rosjanom spodobała. „W Rosji w wieku XVIII i XIX wciąż poszczono i na przykład, nie można było pić alkoholu. A herbatę można było pić zawsze, przez okrągły rok. A jeśli pić herbatę, to jest sens – tak sądzili ówcześni kupcy – by to była dobra herbata. I zamawiali najlepszą herbatę z Chin” – opowiada historyk.

Mimo, że herbata była droga, od końca XVIII wieku ludzie bogaci rozumieli, że jest nie tylko lekarstwem, ale po prostu smacznym napojem, który można pić wtedy, gdy ma się ochotę. „I rozpoczął się lawinowy rozwój rosyjskiej kultury herbacianej. Jeśli spojrzeć na malarstwo XIX-wieczne, ogromną liczbę samowarów, to wszystko to jest następstwem napływu herbaty chińskiej. Spożycie herbaty spowodowało, że zaczęto aktywnie produkować cukier, przywozić rozmaite herbatniki, na przykład ze Stanów Zjednoczonych. Zaczęto produkować ogromną liczbę samowarów” – wylicza historyk. Kraje europejskie faktycznie nie kupowały herbaty dobrej jakości – tę mieli tylko kupcy rosyjscy, utrzymujący własne sklepy w Berlinie czy Paryżu. Dzięki temu, gdy po rewolucji bolszewickiej w 1917 roku handlarze herbatą uciekali z Rosji, nadal w środowisku emigranckim pozostali ludźmi bogatymi.

Losy herbaty potoczyły się w Rosji szczególnym torem również dlatego, że gdy herbata dotarła do Europy Zachodniej i Południowej, istniała już tam kultura picia kawy. „Podróżnicy rosyjscy, którzy jeździli do Włoch w wieku XVIII i XIX, by rozkoszować się antykiem, zawsze zabierali ze sobą z Rosji herbatę, dlatego że we Włoszech nikt po prostu nie wiedział, co to jest” – mówi Sokołow. Jak zauważa, dla Europy herbata jest napojem drugorzędnym, krajem „herbacianym” można nazwać tylko Wielką Brytanię, nieco herbaty pije się w Skandynawii i na północy Niemiec.

Herbata, samowary, obwarzanki, pierniki, to dla Rosji „wieczny temat” – zauważa historyk. Jednak jeśli porównywać Rosję początku XXI wieku i Rosję z połowy i końca wieku XIX wieku, to wpływ herbaty na kulturę zmalał nawet nie kilka, a kilkudziesięciokrotnie.

Chodzi nie tylko o to, że dziś w Rosji, jak i gdzie indziej, pije się herbatę nie tyle chińską, co indyjską, cejlońską, czy kenijską. Kiedyś oczywiście herbata była o wiele lepsza – surowiec, który piła Rosja w XIX wieku, dziś nazwalibyśmy „organicznym”. Sokołow podkreśla, że herbata nie przenika już życia codziennego Rosjan tak, jak było to kiedyś. W XIX wieku „herbata była w zasadzie rdzeniem, wokół którego zbierała się cała rodzina” – mówi historyk.

Za herbatę odpowiedzialna była najważniejsza kobieta w rodzinie. Wyjmowała ją tylko wtedy, gdy nastawiano samowar. „W naszych czasach, gdy mamy herbatę w torebkach, a więc niskiej jakości surowiec herbaciany ze wzmacniaczami smaku i zapachu, wrzuca się torebkę do kubka i idzie do siebie. Nie jesteś już przywiązany do rodziny. Zaś w wieku XIX, ponieważ herbata była droga, to wszyscy musieli się zbierać o tym samym czasie. A to pomagało łączyć rodzinę. Jest jasne, że w naszych czasach to już w zasadzie niemożliwe” – mówi Sokołow.

Podkreśla, że wspólne picie herbaty, przy którym omawiano sprawy rodzinne i wydarzenia, łączyło społeczeństwo i rodzinę; ludzie kontaktowali się ze sobą. „W naszych czasach tego oczywiście nie ma. Jeśli mówić o utracie tej kultury, to straciliśmy ją bezpowrotnie” – podsumowuje historyk.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

Karol Kwiatkowski

Karol Kwiatkowski

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane

5 + 8 =