Po czarnym dla Kościoła katolickiego roku 2019, kiedy ujawniono skandale pedofilii kleru, rozpoczął się proces jednego z najważniejszych biskupów i spłonęła paryska Notre Dame, francuski katolicyzm stoi przed zadaniem odzyskania wiarygodności – pisze "Le Figaro".


Francuski dziennik zadaje pytanie o możliwość renesansu wiary i oddaje głos filozofom, socjologom i innym świeckim obserwatorom, którzy w kończącym się roku pisali na ten temat.

 

Filozof Thibaud Collin, który – jak zaznacza redakcja – "nie ukrywa, że jest katolikiem", przywołuje wrażenie, jakie na Francuzach zrobił pożar katedry Notre Dame, wskazując zarazem, że "nie prowadzi to do żadnych wniosków, jeśli chodzi o powrót wiary chrześcijańskiej do Francji". Według niego jest to raczej potwierdzenie tego, że francuski katolicyzm stał się "jakby skamieniałym dziedzictwem, co jest czymś całkiem przeciwnym żywotności".

 

Socjolog Yann Raison du Cleuziou, autor pracy pt. "Kontrrewolucja Katolicka", również pasję, jaką wywołał pożar Notre Dame, uważa za krótki moment pocieszenia dla katolików. Ta chwila nie powinna jednak przesłaniać faktu, że katolicyzm we Francji to przeszłość, a jego upadek potwierdza statystyka – co niedzielę bywa w kościele zaledwie 1,8 proc. Francuzów.

 

Inny socjolog, dyrektor instytutu badań opinii publicznej IFOP, Jerome Fourquet potwierdza "trwałość chrześcijańskich korzeni społeczeństwa" francuskiego. Obawia się jednak, że choć chrześcijańskie korzenie wciąż są obecne we Francji, to "coraz słabiej jest tu z wiarą". Jego zdaniem "coraz ostrzejszy spadek liczby chrztów podważa antropologiczne podstawy katolicyzmu" w tym kraju.

 

Olivier Roy, który wydał w tym roku książkę pt. "Czy Europa jest chrześcijańska?", zauważa, że rozpacz nad tragedią Notre Dame, była przede wszystkim żalem nad pomnikiem kultury, a nie nad świątynią wiary. "W naszym społeczeństwie chrześcijaństwo zostało zeświecczone" – podsumowuje.

 

Historyk Denis Pelletier utrzymuje, że "katolicyzm, nawet jeśli stał się mniejszościowy, to jest szanowany we francuskim społeczeństwie". Zastrzega przy tym, że "po to, by wzbudzać szacunek, Kościół również musi być godny szacunku, to znaczy szanować jednostki, prawo, powszechną moralność. Stąd poruszenie, jakie wywołały rewelacje o przemocy seksualnej w łonie Kościoła i przede wszystkim długie milczenie, które je ukrywało na szkodę ofiar".

 

30 stycznia 2020 r. ma zapaść decyzja sądu apelacyjnego w procesie kardynała Philippe'a Barbarina, metropolity Lyonu, dotyczącym tuszowania pedofilii w Kościele. Kardynał Barbarin odwołuje się od wyroku pół roku więzienia w zawieszeniu. 7 marca br. został skazany za to, że nie zgłosił francuskim organom ścigania przypadków nadużyć seksualnych popełnionych wobec nieletnich skautów przez jednego z księży z jego archidiecezji - Bernarda Preynata - w latach 80. i 90.

 

Historyk Guillaume Cuchet przyznaje, że spada liczba praktykujących, ale jest zdania, że na katolicyzm we Francji patrzeć należy z drugiej strony, gdyż "50 proc. Francuzów wciąż uważa się za katolików". Dlatego "nie można mówić o końcowym kryzysie", bo choć nie jest dobrze, to "historia Kościoła to historia wolnych mężczyzn i kobiet; historia, której zakończenie nie jest zapisane".

 

Patrick Kechichian, autor "Małej Pochwały Katolicyzmu", przekonany jest, że nie wolno w tajemnicy pozostawiać żadnego ze skandali, do jakich doszło w Kościele. A kiedy wyjdą one na światło dzienne, zostaną zanalizowane, potępione i naprawione, to powstanie sytuacja, w której uchronić będzie można wiarę, wiernych i Kościół przed "dwoma głównymi manowcami – rezygnacją i beznadzieją" - uważa.

 

Pożar Notre Dame jest dla tego eseisty "straszliwym znakiem", "znakiem nieskończonej kruchości, jakiej podlega zarówno budowniczy katedr, jak i zwykły wierny". I dlatego - jak wskazuje - "wznosi się nasza modlitwa, przyznanie (...) słabości i niemożliwej do zniszczenia nadziei".

 

 

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)

Fot. Pixabay.com


26-12-2019 admin   Francja KK wiara ateizm

Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis