Kard. Nycz: młodym ludziom trzeba pokazać, że warto być w związku małżeńskim

Młodym ludziom trzeba pokazać, że warto być w jednym, nierozerwalnym, świętym związku małżeńskim - powiedział w sobotę podczas mszy dziękczynnej "Za dar rodziny" w Świątyni Opatrzności Bożej metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.


Msza święta "Za dar rodziny" została odprawiona w wigilię uroczystości Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa. Uczestniczyli w niej małżonkowie, którzy obchodzili w tym roku jubileusze pożycia oraz ich rodziny.

 

"Przynosimy tutaj wasze jubileusze, waszą troskę i waszą opiekę nad waszymi rodzinami i nad waszymi dziećmi po to, by Panu Bogu dziękować i zawierzyć waszą przyszłość" - powiedział kard. Nycz.

 

Za przykład współczesnym małżonkom dawał św. rodzinę z Nazaretu, a zwłaszcza Józefa, którego opiece zostali powierzeni Jezus i Maryja. „Trzeba być stróżem rodziny, tak jak św. Józef, który zdecydował się wziąć Maryję, kiedy była brzemienna i kiedy wraz z rodziną uciekał do Egiptu " - przypominał.

 

Wskazywał, że Józef może być wzorem dla dzisiejszych ojców. "Kiedy powszechnie narzeka się na nieobecność ojców w rodzinach przez zabieganie w pracy, wyjazdy - św. Józef jest przykładem dla każdej dzisiejszej rodziny" - powiedział.

 

Według kard. Nycza jubileusze wspólnego pożycia małżeńskiego są świadectwem trwałości życia małżeńskiego i rodziny. "Pokazują młodym ludziom, że warto być w jednym, nierozerwalnym, świętym związku małżeńskim, że nie tyko warto, ale jest to możliwe".

 

Mówił o trudnej miłości małżeńskiej - na co dzień, o trudzie wychowania dzieci, o tym, że trzeba je chronić „od antywychowawcy, którym często bywa współczesny świat".

 

Podkreślał, że w małżeństwie nie może zabraknąć miłości, "która jest cierpliwa, łaskawa, przebaczająca".

 

Zwracał się do małżonków, którzy przeżyli ze sobą wiele lat: "Któż, jak wy, małżonkowie, którzy przeżyliście ze sobą 60, 50 czy 40 lat, nie wie tego lepiej, że słów: dziękuje i przepraszam trzeba używać nie tylko w stosunku do żony czy męża, ale też do rodziców, do dzieci, bo jesteśmy wspólnotą".

 

 

Monika Witkowska (PAP)

fot. PAP/Tomasz Gzell

 

 


Komentarze

  • Co się stało z "Naszą Polską"? Kto zamienił ją w prowincjonalną gazetkę z odpisywanymi notkami?

Dodaj komentarz

Redakcja

naszapolska@onet.pl

 

Kontakt

w sprawie administrowania stroną: poczta@ewatylus.pl

Krótko i na temat - Zbigniew Żmigrodzki

Siewcy niepokoju

 

Nasze czasy wyznaczają szczególną rolę dziennikarzom i politykom. I jedni, i drudzy nigdy nie cieszyli się ogólnym uznaniem: wzniecali konflikty i zamieszanie, rozsiewali kłamstwa, wmawiali niestworzone rzeczy. Dzisiaj tak zwani pracownicy mediów w znacznej części służą politykom w podsycaniu wrogości i narzucaniu lewackich poglądów, a zwłaszcza ateizacji; upowszechniają tendencje antyobyczajowe i antymoralne. Istnieją pod tym względem chlubne wyjątki, ale uczciwi dziennikarze i publicyści, tak zresztą, jak i politycy, prześladowani są przez rozpanoszony medialny libertynizm, obrzucani obelgami, eliminowani na różne sposoby. Walka zła z dobrem, jaka toczy się teraz zawzięcie w świecie, znajduje wśród służalczych ludzi mediów użytecznych sojuszników, zdolnych i skłonnych do wszystkiego.

 

***

Dialog, pojednanie, jedność

 

Ustawicznie słyszymy wezwania, aby przystąpić do dialogu i pojednać się, by zapanowała upragniona „jedność”. Są to jednak postulaty nierealne w sytuacji, gdy w świecie toczy się kampania agresywnego ateizmu pod hasłem laicyzacji oraz usunięcia religii i moralności chrześcijańskiej z życia społecznego. Jego przedstawiciele pojmują dialog i pojednanie jako przyjęcie ich przekonań i ustąpienie im pod każdym względem; posługują się kłamstwem, oszczerstwem i pałają nienawiścią. Czy Chrystus jednał się z faryzeuszami albo z kupczącymi w świątyni? Do dialogu nie ma partnerów, słyszy się groźby i obraźliwe wyzwiska, inaczej myślącym zapowiada uwięzienie, udręki, zagładę.. Toczona przez lewactwo wojna ideologiczno – polityczna nie pozostawia miejsca na mówienie o jakiejkolwiek „jedności’. A jeżeli ktoś piętnuje w imieniu Kościoła „swary i spory”, niech powie wyraźnie, kto je wszczyna i kto za nie odpowiada. Inaczej te „szlachetne’’ apele to puste, obłudne mistyfikacje.

 

Polecamy

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis

Społeczeństwo i polityka na Wyspach w opisie korespondentki Elżbiety Królikowskiej-Avis