Czwartek, Wrzesień 23, 2010
   
Rozmiar czcionki

Szukaj w Naszej Polsce

Adamczyk: Wyszły tanki, przyszły banki

Pomimo rozbicia terytorialnego w XIX w. i indoktrynacji doktryn politycznych w XX w. naród polski zachował wartości i tradycje kultury narodowej ukształtowanej na naukach Kościoła. Kardynał Stefan Wyszyński stwierdził, że: „Kościół przez chrzest potęgował przyrodzoną więź Narodu, wszystkie właściwości duchowe naszej psychiki narodowej, bogactwa duszy polskiej, jej życiowe przeżycia, zdobycze myśli, woli i serca.  Wszystko to ubogacał więzami nadprzyrodzonymi. Wiedzę wzmacniał i jednoczył z wiarą; wolę potęgował w świętą, dobrą wolę; (…) W ten sposób Naród ochrzczony, w swych więzach przyrodzonych został jeszcze bardziej pogłębiony więzami nadprzyrodzonymi. Staliśmy się silni wiarą w prawdzie bożej. Staliśmy się krzepiący miłością. Wrodzony nam patriotyzm stał się świętą miłością Ojczyzny”. Katolicy kierują się w relacjach z innymi ludźmi wartościami, które mają wpływ na powstanie solidarności międzyludzkiej, czyli chrześcijańskiej miłości w społeczeństwie. Spuścizną życia duchowego ludzi jest tradycja rodzinna i wspólna historia, która jest podstawą tożsamości narodów. Zbigniew Herbert trafnie określił, że propaganda rozpowszechniana przez salony i elity rządzących nie oddziaływała na ludzi, którzy zachowali  „postawę wyprostowaną”, czyli odtrącili argumenty politycznej poprawności, gdyż „nieuczestniczenie w kłamstwie to program minimum”. Herbert potwierdził, że Polacy realizują wartości i wyrażają wiarę katolicką w kulturze narodowej: „ci ludzie mogą połączyć się i odpowiedzieć na wyzwanie historii. Nie wydrą władzy komuś innemu, ale zaczną wreszcie od własnego podwórka, własnego uniwersytetu, redakcji, fabryki, gospodarstwa i zrobią porządek. Wysprzątają z brudu zła i kłamstwa. Dzięki temu ten naród trwać będzie, cokolwiek stanie się potem. Wierzę w zespolenie rozumu i woli. Nasz naród nie miał szans przetrwania od wielu dziesiątków lat albo nawet więcej. A jednak przetrwał. U nas ludzie szybko i dobrze komunikują się ze sobą, to znaczy przepływ informacji odbywa się nawet bez pomocy telewizji czy prasy”.

Podstawą do utrzymania tożsamości narodu jest wspólna historia, poznanie i zachowanie wartości narodowych przez ludzi. Człowiek, który zachowa godność i tożsamość, wyraża swoją bogobojność. W każdym stuleciu cywilizacji chrześcijańskiej były grupy, które rozpowszechniały fałszywe interpretacje Pisma Świętego i sofizmaty. Święty Wincenty z Lerynu wskazał w dziele pt. „W obronie wiary katolickiej. Przeciw bezbożnym nowościom wszystkich odszczepieńców. Commonitorium”, że osoby wierzące powinny nie ulegać nowinkom i utrzymać wiarę: „(…) jakaś mgła osiadła na sercach, że nie wiedziano, za kim w tym zamęcie pójść, wtedy każdego prawdziwego miłośnika i czciciela Chrystusa, który przełożył starą wiarę nad nowe błędnowierstwo, całkowicie ominęła ta zaraza. Niebezpieczeństwo owych czasów wskazuje dowodnie, jakie to klęski ściąga wprowadzanie nowego dogmatu. Wszak wtedy nie tylko małe, lecz i największe rzeczy się zachwiały”. Kościół Rzymskokatolicki naucza wiernych, że opoką, na której powinni kształtować swoje postawy, są wartości katolickie: „Choćby się stało to, co się stać nie może, choćby nie wiem kto odważył się zmieniać raz przekazaną wiarę, niech będzie wyklęty”. Jeśli nie zostaną one zachowane, obróci się to przeciwko człowiekowi, gdyż rodzina i naród, czyli wspólnoty naturalne, są podstawami, na których jest oparty psychiczny i kulturalny rozwój jednostki.

Grupy elitarne wykreowane przez władze nie przekazują społeczeństwu ważnych wartości narodowych i moralnych. Obecnie w mediach publicznych dominują opinie „europejskich pluralistów” tzw. mniejszości światopoglądowych, obyczajowych, które nie są zgodne z tradycją kulturową Polaków ani naukami katolickimi. Polacy byli narodem otwartym na ważne dokonania kultur innych narodów. Ta otwartość Polaków nie oznacza, że są oni bezkrytyczni, gdyż priorytetową wartością jest zachowanie patriotyzmu. Oznacza to, że Polacy, którzy szanują narodowy dorobek kulturowy, nie ulegną terrorowi mniejszości, kosmopolityzmowi i nowinkom edukacyjnym. Tylko ludzie, którzy znają, szanują wkład ich przodków w kulturę narodową, mogą trafnie ocenić wartość innej kultury dla ich narodowej, która została ukształtowana w oparciu o wartości cywilizacji rzymsko-chrześcijańskiej. Dorobek kulturalny każdego narodu jest wkładem do kultury ogólnoludzkiej. Rozwój cywilizacji człowieka jest możliwy wówczas, jeśli są zachowane możliwości rozwoju jednostki. W „Pacem in terris” Jan XXIII określił podstawy moralne, na których powinna być kształtowana kultura narodowa: „Odrębne wartości każdego narodu należą niewątpliwie do dobra wspólnego, ale nie wyczerpują jego istoty. Albowiem z racji swego najgłębszego powiązania z naturą ludzką, dobro wspólne pozostaje całe i nieskażone tylko wtedy, gdy uwzględniwszy istotę i rolę dobra wspólnego, bierze w nim pod uwagę dobro osoby”.

Łowienie dusz

Kultura narodowa jest podstawowym czynnikiem rozwoju człowieka. Tylko człowiek o wykształconej osobowości patriotycznej i chrześcijańskiej potrafi ocenić i pokochać inne narody, szanując ich kulturę. Herbert stwierdził, że Polacy powinni podtrzymać walkę o utrzymanie dziedzictwa kultury narodowej: „Chciałbym być racjonalistą, ale takim, który ma świadomość, że na bieg dziejów wpływają również czynniki irracjonalne, imponderabilia, które wymykają się kontroli rozumu. Trudno racjonalnie objaśnić (zwłaszcza cudzoziemcowi) historię Polski dwu ostatnich wieków. A także to, że może istnieć naród bez państwa, który jednak nie wyrzekł się magicznego i scalającego go pojęcia ojczyzny. (…) Chciałbym, żeby był bardzo czysty, bardzo prawy, z takimi wartościami, jak na przykład poczucie honoru i poczucie poświęcenia”.

W XVIII w. Katarzyna II wynajmowała Woltera do rozpowszechniania pogłosek, że Polacy są ograniczonym katolickim narodem, nietolerancyjnym religijnie. Jej działania zmierzały do ustanowienia „wolności wyznania”. Sekty masońskie w XIX w. korzystały w działaniach z ideałów rycerskich zakonów Templariuszy, Joannitów i Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (Krzyżaków). Rozgłaszali ideę wolnego ducha. Co oznaczało, że rozum człowieka nie może być skrępowany żadnymi nakazami czy zakazami.  Była ona zaprzeczeniem nauk św. Augustyna, który ujął przykazanie miłości bliźniego w odniesieniu do działań zgodnych  z nakazami sumienia: „Kochaj i rób, co chcesz”. Masoni odrzucili chrześcijańską naukę o stworzeniu, odkupieniu, zmartwychwstaniu umarłych oraz o karach w życiu przyszłym. Ich loże prowadziły działania skierowane przeciwko Kościołowi w celu, który jasno przedstawił Leon XIII, mianowicie by  „ujarzmić i postawić go niczym pokorną służącą u stóp państwa”. Największe szkody wyrządzili iluminaci, zakon martynistów, włoska sekta Mazziniana irlandzcy fenianie, gnostyccy różokrzyżowcy, tzw. pruskie loże „niehumanitarne” czy tajne związki np. B’nai B’rith.

Od stuleci masoneria kreuje swój wizerunek, rozpowszechniając pogląd, że władza jej członków jest niemalże równa władzy Boskiej, czyli jest wszechmocna, wszechobecna, wszechwiedząca – trudno wyobrazić sobie bardziej skuteczną propagandę wolnomularską... Pajdokracja medialna.
Stosunek Kościoła do działań tych stowarzyszeń został jasno wyrażony przez papieży, którzy rozpoczęli realizację polityki antymasońskiej. Klemens XII w encyklice „In eminenti" z roku 1738 ogłosił członków stowarzyszeń wolnomularskich heretykami. Papież przestrzegał wiernych przed karbonaryzmem, którego członkowie głosili „obojętność w sprawach religijnych” i szerzyli idee rewolucyjne. Celami ich organizacji była infiltracja Kościoła katolickiego, aby zwyciężyli bojownicy „rewolucji w tiarze i kapie, maszerującej z krzyżem i sztandarem”. Pius VII oficjalne potępił karbonaryzm. W tym czasie we Włoszech uformowały się dwa wrogie obozy – monarchistyczno-katolicki i demokratyczno-republikańsko-karbonarski. W 1829 r. Pius VIII w encyklice „Traditi” wyraźnie określił, że jest prowadzona walka z tajnymi towarzystwami o czystość dusz i wiarę katolicką, które prowadziły szczególnie aktywne działania  na uczelniach i wśród młodzieży. Za zgodą św. Piusa X katolickie organizacje antymasońskie prowadziły działania w celu infiltracji tych związków. Wskutek działań prowadzonych przez Piusa IX masoneria poniosła znaczące porażki, co papież udokumentował, publikując przechwycone dokumenty karbonariuszy.

Polacy walczyli, aby utrzymać kulturę narodową przez stulecia niewoli (1795-1918 i 1939-1989). Dobitnie wyraził to w swoim kazaniu Stefan Wyszyński: „Naród walczył o swoją wolność kulturalną, o niezależność duchową, o wolność dla swojej wiary, dla porywów umysłu i serca; walczył, mając nadzieję, że buduje lepszą przyszłość Rodzinie ludzkiej. Naród nasz bowiem rośnie przez wolność, wiarę i miłość. Są to jedynie trwałe tworzywa kultury ogólnoludzkiej”.

Wojna o kulturę

W początkach XX w. masoni podjęli działania gospodarcze i propagandowe w celu skutecznego wzmocnienia ich wpływów w społeczeństwach. Skutki ich działań ocenił Herbert: „W Ameryce w latach trzydziestych liberałami byli w rzeczywistości komuniści i kryptokomuniści. Dziś wydaje mi się, że liberalizm to najbardziej banalne i najbardziej wulgarne słowo ze współczesnego polskiego słownika politycznego, gdyż usprawiedliwia każdy leseferyzm: i gospodarczy, i moralny. Jest to kolejny wybieg służący do zamazywania pojęć. (…) Za to zatarcie różnic odpowiedzialne są nie tylko nowe elity, ale te dawno utworzone. Ich hierarchia utrzymuje się do dziś. Są to elity zawodowe, nawet po śmierci – elity trupów”.

Heretyckie związki wzmocniły aktywność w kwestiach politycznych, gospodarczych i oddziaływania medialnego na obywateli w ostatnich dziesięcioleciach XX w, zwłaszcza po II wojnie światowej. John Switon, redaktor „New York Times’a”, potwierdził, że komercyjne media są podporządkowane bankierom i osobom, które finansują ich działalność: „Interesem dziennikarza jest zniszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżenie, drżenie u stóp mamony i sprzedawanie swojego kraju i swojej rasy za codzienny chleb. Wy o tym wiecie i ja o tym wiem; i co za szaleństwo wznosić ten toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami i wasalami bogaczy za kulisami. Jesteśmy marionetkami; oni pociągają za sznurki, a my tańczymy. Nasze talenty, nasze możliwości i nasze życie są własnością innych ludzi”. W dzisiejszych realiach właściciele mediów nie muszą zabiegać o pozyskanie klienta.

Samospełniającym się proroctwem okazała się opinia Marshalla McLuhana, który stwierdził, że natłok informacji sprawi, że ludzie ulegną ich sugestiom. Rzetelna informacja o wielkim głodzie, którym komuniści gnębili Ukraińców, nie została przekazana społeczeństwom zachodnim. Współpracujący z Moskwą socjologowie Sydney i Beatrice Webb wskazali skolektywizowane rolnictwo ZSRS jako wzór „nowej cywilizacji” dla państw kapitalistycznych. W Hollywood natomiast nakręcono wkrótce „Zorzę polarną”, w której sowiecki kołchoz był miejscem pracy zapewniającej godne życie i zgodę społeczną. Włodzimierz Bączkowski w 1938 r. opublikował „Uwagi o istocie siły rosyjskiej”. Uznał za najważniejszą siłę polityczną „olbrzymie wybrzuszenie w strukturze państwowej Rosji czynników wywiadu, policji politycznej i narzędzi dywersji”, natomiast „armia rosyjska była de facto drugoplanowym rodzajem broni rosyjskiej”. W latach 6o. infiltrowany i sterowany przez moskiewską centralę był ruch pacyfistyczny, który w krajach zachodnich potrafił gromadzić na ulicach setki milionów ludzi. Do lat 70. kierujący globalizmem wspierali komunizm jako najszybszą drogę do zbudowania nowego wspaniałego świata według sekciarskich założeń, gdy ich zamierzenia pokrzyżowały społeczeństwa katolickie, które obaliły komunizm, zmienili jego etykietkę na „demokrację”. Obalenie komunizmu w Rosji i w krajach Europy Środkowowschodniej było zaplanowaną manipulacją polityczną. Wydarzenia polityczne Jesieni Ludów w 1989 roku, np. „okrągły stół” w Polsce czy rewolucja grudniowa w Rumunii lub też obrona Białego Domu w Moskwie w sierpniu 1991 r. były wielkimi medialnymi widowiskami. „Okrągły stół” odwoływał się do polskiej tradycji symboli politycznych, zaś jego celem było, by „przełom służył zakamuflowaniu ciągłości”.

Osoba polityka może być stworzona w mediach i zniszczona przez rozpowszechniane w nich wiadomości. Ojciec Mieczysław A. Krąpiec potwierdził, że: „oprócz zagrożenia biologicznego – pierwotnie zaplanowanej zagłady, która się nie udała - podlegamy w dalszym ciągu zagładzie kulturowej. I te rzeczy się realizują poprzez radio, telewizję, prasę”. Sterowanie umysłami ludzi, złowienie ich dusz – było celami przywódców sekt, które chciały zapanować nad „masami ludzkimi”, by ich podporządkować do realizacji własnych zamierzeń.

Twarde realia

W prawie Unii Europejskiej informacja jest uznana za ważny czynnik rozwoju społecznego regulowany krajowymi i wewnątrzwspólnotowymi aktami prawnymi. Obywatele oczekują wyznaczenia konkretnych celów rozwoju społecznego i przejrzystej, konkretnej informacji, która będzie precyzowała możliwości dla całych regionów. Zastanawiające jest, jak będą przeprowadzone zmiany w prawie, szczególnie że obecnie pojawia się „prawo wieku globalizacji”. Realnie znaczy to, że związek państwa i prawa ulega wyraźnemu rozluźnieniu, a nawet trudno zlokalizować autora prawa. Autorem są także anonimowe podmioty uczestniczące w obrocie gospodarczym. Prawo wieku globalizacji ma wielowarstwową postać. „Deklaracja z Granady w sprawie globalizacji” podpisana przez kilkuset naukowców nawołuje do pobudzenia oddolnej inicjatywy społecznej czego konsekwencją będzie „rozszerzenie demokratycznego nadzoru nad procesem globalizacji”. Co wskazuje na znaczącą rolę państwa. Celem polityki prowadzonej przez państwo powinno być odpowiednie ukierunkowanie i zapewnienie możliwości wyczerpującej informacji publicznej obywatelom. Społeczna rola państwa w epoce globalizacji zasadniczo odróżnia je od światowych koncernów. W warunkach demokracji obywatel oczekuje rzetelnej, przejrzystej informacji przekładającej się na możliwości rozwoju gospodarczego jego kraju czy regionu, który będzie torował drogę rozwoju własnej przedsiębiorczości i innym formom rozwoju społeczności lokalnych. Prawo do uzyskania informacji wskazanej przez obywatela jest podstawowym warunkiem umożliwiającym prowadzenie działalności gospodarczej i uczestniczenie w sprawach społecznych. W Polsce prawo obywateli do informacji publicznej zostało określone w Konstytucji RP. Konstytucja RP gwarantuje każdemu obywatelowi powszechny bezpłatny dostęp do informacji publicznej. Aktem wykonawczym jest ustawa o dostępie do informacji publicznej z 6 września 2001 r., w prawie unijnym dostęp obywateli do dokumentów został zabezpieczony w traktacie amsterdamskim z 2 października 1997 r.

Deklaracje polityków mają znaczenie tylko wówczas, jeśli są skutecznie realizowane w praktyce. Nie zostały zastosowane korzystne rozwiązania dla rozwoju gospodarczego zadłużonych krajów rozwijających się, gdyż w tych kwestiach decydujące jest zdanie przedstawicieli międzynarodowej finansjery. Możliwe, że udzielą wsparcia finansowego korporacjom przemysłowym i handlowym, które mają silne lobby w środowiskach politycznych oraz tzw. bankom-zombi. Wyborca nie ma pewności, że parlamentarzysta podejmuje działania, by zrealizować sprawy ważne dla społeczeństwa. Niezależną politykę realizują wybitni mężowie stanu, z ich dokonań korzystają następne pokolenia. Abraham Lincoln odrzucił ofertę banków, które zaproponowały wysokooprocentowaną pożyczkę w celu finansowania potrzeb armii północnych. Jego oświadczenie jest cytowane w najważniejszych źródłowych wydawnictwach amerykańskich: „Potrzeby pieniądza wzrastającej liczby ludzi, zmierzających ku lepszemu poziomowi życia, mogą i powinny być zaspokajane przez Rząd. Potrzeby te można zaspokoić przez emisję narodowej waluty i kredytu, poprzez narodowy system bankowy. (…) Rząd winien tworzyć, emitować i wprowadzić do obiegu całą walutę i kredyt potrzebny dla zaspokojenia wydatków rządowych i siły nabywczej konsumentów. Pieniądz przestanie być panem, a stanie się sługą ludzkości. Demokracja odniesie zwycięstwo nad potęgą pieniądza”.

Wielka koncentracja środków umożliwi wąskim grupom podporządkowanie finansowe społeczeństwa. Byłoby to niemożliwe, gdyby własność była rozproszona w rękach całego narodu. Zagrożenia społeczne, do jakich może doprowadzić skupienie kapitałów w ręku nielicznej grupy osób, wskazał Pius XI w „Quadragesimo Anno”: „Są pewne kategorie dóbr, o których można słusznie twierdzić, że powinny być zarezerwowane dla zbiorowości, gdyż z ich posiadaniem wiąże się władza ekonomiczna, której nie można pozostawić w rękach osób prywatnych bez narażenia dobra publicznego. (…) Władza ta jest szczególnie wielka u tych, którzy będąc absolutnymi właścicielami i panami pieniądza, zarządzają kredytem i rozdzielają go według swego uznania”.  Obecnie w bankach na świecie jest gromadzona ogromna pula pieniędzy, tylko 10% tej puli ma pokrycie w dobrach materialnych, 90 proc. to kapitał spekulacyjny. Jan Paweł II uznał, że: „Reforma struktury światowego systemu finansowego jest z pewnością jedną z najpilniejszych i najpotrzebniejszych inicjatyw”. Wielkie banki mogą zniszczyć finanse państw i ujarzmić narody. Kredyty zaciągnięte przez rządzących w PRL wspierały realizację programów politycznych komunistów i podporządkowywały finanse państwa obcemu kapitałowi. Benedykt XVI ocenił skutki realizowanych działań rządzących: „na podstawie dostępnych danych statystycznych można stwierdzić, że mniej niż połowa olbrzymich kwot przeznaczanych na całym świecie na zbrojenia wystarczyłaby w zupełności, aby na trwale wydobyć z nędzy niezliczone rzesze ubogich. Jest to wyzwanie dla ludzkiego sumienia. Społecznościom, które żyją poniżej progu ubóstwa – bardziej z przyczyn związanych z międzynarodowymi stosunkami politycznymi, handlowymi i kulturalnymi niż na skutek niekontrolowanych okoliczności – nasze wspólne działania na rzecz prawdy mogą i powinny dawać nowe nadzieje (…) trzeba demaskować okoliczności sprzeciwiające się godności człowieka”. Członkowie masonerii dbają o wizerunek osób, które prowadzą działalność charytatywną, rozpowszechniając idee kulturowej i religijnej tolerancji w duchu humanistycznego ideału człowieka w celu pozyskania zaufania ludzi. Tym samym realizują w dzisiejszych realiach propagandę III Rzeszy, że kto opanuje umysły obywateli, podbije państwo.

Realizowanie celów narodowych, opierając się na kulturze, jest ważnym warunkiem utrzymania niepodległości kraju, który chroni przed ideologiami relatywistycznymi, kosmopolityzmem. Politycy, dla których są ważne problemy społeczne, jasno przekazują  skuteczne rozwiązania. Takie są reguły heurystyki. Są niekorzystne dla  tych, których celem jest rozbicie solidarności narodowej. Józef Piłsudski ostrzegał Polaków: „W okresach przejściowych strzeżcie się obcych agentur!”. Mam pretensje do naszego „kłótnictwa”, „partyjniactwa” i zwykłego warcholstwa. Rezultatem jest to, iż wśród naturalnych różnic nie umiemy – w walce! - zgodzić się co do dwóch, trzech zasad osiągania celu. Razi mnie przy tym dość absurdalna skłonność do „jednoczenia”. Wolę myśleć – marzyć? – o tworzeniu jednej polityki polskiej prowadzącej Polaków do zdobycia i utrzymania władzy”. My wybieramy samorządowców, polityków, którzy decydują w sprawach ważnych dla ludzi. Tylko politycy, którzy cenią sprawy ważne dla narodu, takie jak przeprowadzenie lustracji, zlikwidowanie korupcji, nieuleganie nakazom urzędników unijnych, zapewnienie ludziom warunków, w których będą mogli godnie utrzymać rodziny, powinni mieć powierzony status zaufania narodu.

Beata Adamczyk
Artykuł ukazał się w tygodniku "Nasza Polska" nr 31 (770) z 3 sierpnia 2010 r.

Logowanie