Muzeum to sprawa honoru
Z Mariuszem Wójtowiczem-Podhorskim, prezesem Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej Westerplatte, rozmawia Robert Wit Wyrostkiewicz- Muzeum Westerplatte, tworzone przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej Westerplatte i Fundację Muzeum Lądowej Obrony Wybrzeża jest od lat muzeum jedynie wirtualnym.
- Niestety, mimo że działamy w tak ważnej sprawie, jaką jest stworzenie miejsca, gdzie byłyby zgromadzone pamiątki po Westerplatczykach i po walkach na Wybrzeżu w 1939 roku, nie otrzymaliśmy pomocy od instytucji, od jakich należałoby się tego spodziewać. Była kilka lat temu szansa stworzenia Muzeum Westerplatte, rozpoczęto nawet w 2006 r. prace według naszych projektów, ale w rok później rewitalizacja Westerplatte i projekt budowy Muzeum Westerplatte zostały definitywnie pogrzebane przez nowy rząd. To wstyd, że ponad 70 lat po zakończeniu II wojny światowej nadal nie ma tam takiej placówki.
- Ostatni żyjący Westerplatczyk mjr Ignacy Skowron, Kawaler Virtuti Militari, apeluje do społeczeństwa o sfinansowanie Waszej idei zbudowania Muzeum Westerplatte. Jakiego rzędu środków potrzeba, aby muzeum mogło powstać?
- Jesteśmy już w trakcie rozmów z firmami, które zajmują się budową hal i pawilonów. Zapewne taki obiekt będziemy leasingować i tu potrzebna będzie kwota rzędu około 100-120 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę, że w dość krótkim czasie zebraliśmy jedną trzecią tej kwoty na zakup Polskiego Fiata 508 II, który miał być wywieziony do Niemiec, nie uważam, żeby zebranie kwoty ok. 120 tys. zł potrzebnej do uruchomienia leasingu było niemożliwe. Oczywiście do tego dochodzą koszty związane z wyposażeniem obiektu, jak i samym leasingiem. Ale i tu liczymy na pomoc osób prywatnych i firm z całej Polski. Już teraz mamy propozycję od właściciela pewnej polskiej firmy, który na wieść o apelu majora Skowrona zadeklarował zainstalować na własny koszt w przyszłym Muzeum Westerplatte jeden z najnowocześniejszych w świecie systemów alarmowych.
- Jakie eksponaty już pozyskaliście?
- 10 lat naszej działalności przynosi cały czas rezultaty w postaci pozyskiwania kolejnych cennych i unikatowych zbiorów. Niektóre z nich zostały zakupione za granicą, tak jak trzy nasze armaty: dwa działka przeciwpancerne Bofors z 1939 r. i armata polowa z 1917 r. tzw. putiłówka, jakiej nie ma w żadnym polskim muzeum. Ta armata zagrała niedawno w filmie "Bitwa Warszawska 1920". Ostatnio zakupiliśmy m.in. moździerz Stokes-Brandt z 1938 r. Podobnie jak armaty, była to broń typu używanego w obronie Westerplatte. W tej chwili mamy 100% przekroju artylerii używanej przez polskich żołnierzy w obronie Składnicy. Bezcennym wręcz "skarbem" jest porcelana z Kasyna Oficerskiego i Podoficerskiego na Westerplatte ze śladami pożaru oraz wtopionymi kawałkami fosforu i metalu z bomb zapalających, “pamiątkami” po bombardowaniu Składnicy 2 września 1939 r. Unikatowy jest też wspomniany Polski Fiat 508 II Junak z 1934 r. Aut tego typu zachowało się zaledwie pięć. Przed wojną taki model auta był na wyposażeniu Składnicy jako samochód służbowy komendanta i służył także do celów wywiadowczych. W zbiorach mamy wiele cennych, większych i mniejszych zabytków, jak choćby polska lornetka zabrana z Westerplatte na pamiątkę przez niemieckiego oficera mieszkającego w Gdańsku-Nowym Porcie. Innym ciekawym zabytkiem jest łuska pocisku kal. 150 mm z pancernika "Schleswig-Holstein" lub "Schlesien" wystrzelonego we wrześniu 1939 r. i zabrana przez szwedzkiego marynarza także do domu na pamiątkę, gdzie przez wiele lat służyła mu jako podstawa pod skrzynkę na listy. Natomiast znaleziony w trakcie prowadzonych prac archeologicznych na Westerplatte, wydawałoby się zwykły, wojskowy guzik z orzełkiem ma dla nas szczególną wartość, niemal jak relikwia. Takich zabytków mamy bardzo wiele, o każdym można by długo opowiadać.
- Skąd mieliście pieniądze na te wszystkie eksponaty?
- Wszystkie nasze zakupy realizujemy ze środków własnych oraz dzięki wsparciu osób i firm prywatnych z całej Polski. Otrzymaliśmy wiele pamiątek związanych z Westerplatte i wojną 1939 roku od prywatnych darczyńców. Na pewno nie będziemy takim muzeum, gdzie ludzie w dobrej wierze przynoszą cenne przedmioty, aby trafiły na ekspozycję, a potem 99% z nich trafia do magazynu i poza wąską grupą osób nikt nigdy ich już nie obejrzy. Myślę, że mamy też najbogatszy w Polsce zbiór fotografii archiwalnych związanych z walkami na Westerplatte. Jest ich około tysiąca, każde zdjęcie inne, niezwykle ważne. Do tego dochodzą dokumenty, plany i mapy, a także oryginalne filmy z epoki dotyczące walk na Wybrzeżu w 1939. Zwrócę uwagę, że do tej pory nie ma również muzeum pokazującego historię Lądowej Obrony Wybrzeża. Być może stworzymy nie tylko Muzeum Westerplatte, ale i muzeum Lądowej Obrony Wybrzeża w jednym obiekcie.
- Jaką ma Pan wizję tego muzeum?
- Muzeum Westerplatte nie będzie muzeum "kapciowym", gdzie trzeba przemieszczać się na palcach i niczego nie wolno dotykać. To już nie ta epoka. Po ekspozycji będą oprowadzać prawdziwi pasjonaci historii, a także rekonstruktorzy Wojska Polskiego II RP, którzy będą gospodarzami tego miejsca. Żadne multimedia nie zastąpią prawdziwych zabytków, których jak widać mamy dużo i coraz więcej. Mimo to narracja w muzeum będzie poprowadzona w nowoczesny, multimedialny sposób. Chcemy stworzyć muzeum z “żywą historią”, przyjazne zwiedzającym, ciekawe i nietypowe, gdzie będzie można np. usiąść na miejscu działonowego przy armacie, namierzyć “cel” i oddać "suchy strzał", a nawet w kilka osób przetoczyć armatę na stanowisko bojowe. Na pewno stworzymy takie atrakcje dla zwiedzających, jakich nie ma w żadnym polskim muzeum, bo będzie to muzeum stworzone oddolnie, społecznie, przez pasjonatów, patriotów i miłośników Polskiej Historii.
- Rozumiem, że teraz eksponaty z Westerplatte od lat zbierają kurz…
- O naszych zbiorach jest głośno w Polsce, a nawet za granicą. Nie ma tygodnia, aby nie przyszedł do nas jakiś e-mail od osób lub firm turystycznych, które chcą przyjechać do Gdańska z wycieczką, aby zobaczyć nasze eksponaty. Parę dni temu otrzymaliśmy kolejny e-mail aż z Japonii. Wszyscy są mocno zdziwieni, że dla takich zbiorów jak nasze, związanych z Westerplatte, nie ma jeszcze dachu nad głową. Zdziwieni tym byli też Westerplatczycy, którzy od końca wojny czekali na stworzenie godnego muzeum upamiętniającego ich bój w obronie Ojczyzny. I stąd zapewne ten apel majora Skowrona, ostatniego żyjącego obrońcy Westerplatte, który tym samym przekazuje nam pałeczkę w walce o pamięć o Nim i jego nieżyjących już Towarzyszach Broni. Bierzemy więc sprawy w swoje ręce, nie czekając w nieskończoność na pomoc państwowych instytucji. Zbudowanie Muzeum Westerplatte to sprawa honoru.
- Media niedawno informowały, że kontrowersyjny film "Tajemnica Westerplatte" jednak powstanie.
- To, że my i wiele osób z całej Polski przeciwstawiło się projektowi powstania tego filmu, w którym polscy żołnierze m.in. mieli być lub będą przedstawieni jako zdemoralizowani tchórze, pijacy i zdrajcy, na pewno wpłynęło na zmiany w scenariuszu, co zresztą przyznał reżyser i scenarzysta w jednej osobie. Ale nie łudźmy się, że to cokolwiek zmieniło. Ten film będzie miał antypolski i antypatriotyczny charakter. Widać to po wszystkich wersjach scenariusza i wypowiedziach reżysera. Zatrważające jest to, że w chwili, kiedy nauka historii w szkołach zostanie niemalże zlikwidowana, dla młodzieży jedynym źródłem wiedzy o obronie Westerplatte będzie film Chochlewa.
- Skąd u Pana pasja związana z Westerplatte?
- Zainteresowania polską historią i wojskowością, tak jak patriotyzm, szacunek wobec Ojczyzny i tradycji narodowych, wyniosłem z rodzinnego domu. Historią Westerplatte i obrony Wybrzeża interesowałem się od dziecka, choćby z tego prostego powodu, że widok z okien domu miałem właśnie na Westerplatte, Hel, Gdynię i Zatokę Gdańską. Jako mały chłopak miałem jeszcze to szczęście poznać obrońców Westerplatte, którzy oprowadzali turystów po półwyspie. Zbierałem prawie "od zawsze" literaturę, ikonografię, relacje i dokumenty związane z tą tematyką. Z tych materiałów powstał w 2004 roku paradokumentalny komiks wojenny "Westerplatte. Załoga śmierci", a pięć lat później 700-stronicowa monografia "Westerplatte 1939. Prawdziwa historia". Proszę sobie wyobrazić moje zdumienie, gdy ostatnio badając historię mojego dziadka, który wykazał się niezwykłą odwagą, uciekając ze stalagu, a później walcząc w Batalionach Chłopskich, odkryłem informację, że w końcu sierpnia 1939 r. trafił on na Westerplatte! Jest on jednym z kilkunastu żołnierzy, których brakuje na oficjalnej liście obrońców. Jak widać, jedni historycy nie wiedzieli, że ich dziadek służył w Wehrmachcie, ja nie wiedziałem, że mój dziadek walczył w obronie Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. Tak więc zainteresowanie Westerplatte chyba mam też we krwi.
- Dziękuję za rozmowę.
(Zdjęcie za s-trojmiasto.pl)
Apel ostatniego obrońcy WesterplatteWesterplatte, jako miejsce jednej z pierwszych, a na pewno najbardziej znanych bitew obronnych Polski z września 1939 roku, przez lata było miejscem zapomnianym i zaniedbywanym. Lata powojenne przyniosły temu symbolicznemu miejscu, w którym miałem zaszczyt bronić polskiej ziemi, zmiany i zniszczenia, jakich nie zdołała poczynić nawet wojenna pożoga.
Utworzone w 2002 roku i aktualnie obchodzące swoje dziesięciolecie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte od początku swojej działalności zaczęło przywracać terenowi Składnicy dawny blask, tworząc również plany jego gruntownej rewitalizacji. Członkowie Stowarzyszenia w ciągu kilku lat sprawowania opieki nad terenem Westerplatte nakładem własnych sił i kosztów zdołali odkryć i zinwentaryzować obiekty o wielkim znaczeniu historycznym dla całego półwyspu. Inwestując swoje środki i czas, Stowarzyszenie zebrało także wiele bezcennych wręcz eksponatów i pamiątek związanych z Westerplatte. Stowarzyszenie wykonało także wiele innych znaczących prac mających na celu przywrócenie temu terenowi należnego wyglądu i znaczenia wśród polskich symboli.
31 sierpnia 2009 roku na Westerplatte z inicjatywy mojej, weteranów II wojny światowej, mieszkańców Ziemi Świętokrzyskiej, członków Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte oraz Stowarzyszenia Żołnierzy i Sympatyków 4. Pułku z Kielc, zostało powołane do życia Społeczne Muzeum Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte (Muzeum Westerplatte), którego akt erekcyjny podpisałem osobiście, wówczas jako jeden z trzech żyjących Obrońców Westerplatte.
Muzeum Westerplatte aktualnie nie posiada jeszcze własnych pomieszczeń, chociaż bogactwo zbiorów i eksponatów, jakimi dysponuje Stowarzyszenie, zasługuje na to, by wreszcie mogły być one dostępne do obejrzenia dla każdego, w godnym miejscu, jakim jest Westerplatte. Niedawno, dzięki współpracy z nowo powstałą Fundacją Muzeum Lądowej Obrony Wybrzeża oraz dzięki długotrwałym staraniom Stowarzyszenia, Muzeum Westerplatte stanęło przed realną szansą stworzenia własnej siedziby.
Jako ostatni żyjący z tych, którzy walczyli na Westerplatte, zwracam się do Państwa z apelem o pomoc i wsparcie wspólnej idei, jaką jest zbudowanie na Westerplatte przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte oraz Fundację Muzeum Lądowej Obrony Wybrzeża nowoczesnego muzeum, pod którego dachem znajdą się pamiątki po Obrońcach Westerplatte i walkach w 1939 roku.
Wierzę, że każdy, komu leżą na sercu sprawy Polski, jej historii oraz dziedzictwa historycznego i kulturowego, okaże swoją pomoc przy budowie Muzeum Westerplatte, bo pomocy takiej zabrakło ze strony instytucji, których konstytucyjnym obowiązkiem jest odpowiedzialność za rozwój tego rodzaju ważnych obywatelskich i patriotycznych inicjatyw.
Z tego powodu zdecydowałem, by poszukać wsparcia dla idei budowy Muzeum Westerplatte gdzie indziej, tym bardziej że w przypadku niejednej z wcześniejszych inicjatyw Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte okazywało się, że dzięki dobrej woli zarówno prywatnych przedsiębiorstw, jak i pojedynczych osób, potrafiono dokonać bardzo wiele. Dlatego też jestem przekonany iż również w tym przypadku także uda się zmobilizować to, co w nas najszlachetniejsze.
W imieniu swoim, swoich nieżyjących Kolegów, z którymi ramię w ramię broniłem Westerplatte oraz Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte wraz z Fundacją Muzeum Lądowej Obrony Wybrzeża i Stowarzyszeniem Żołnierzy i Sympatyków 4 Pułku z Kielc proszę o wielki gest, którym mogliby Państwo uhonorować naszą walkę. Byłoby nim wsparcie budowy Muzeum Westerplatte dowolnymi środkami finansowymi, lub też pomocą fizyczną w wyposażeniu lub wykończeniu wnętrz budowanego obiektu. Taka postawa byłaby przykładem żywego patriotyzmu, stosownym do pokojowych czasów, w jakich przyszło nam dzisiaj żyć.
major Ignacy Skowron
Kawaler Virtuti Militari,
żołnierz 4. Pułku Piechoty Legionów,
ostatni obrońca Westerplatte
Kielce A.D. 2012
Wywiad i Apel ukazały się w najnowszym numerze "Naszej Polski" Nr 10 (853) z 6 marca 2012 r.