Środa, Wrzesień 08, 2010
   
Rozmiar czcionki

Szukaj w Naszej Polsce

Wiesława Mazur: Kronika wyprzedaży Polski (Cz. 333) - "Żubrówka"

Skarb państwa zaprosił do składania ofert kupna Polmosu Białystok. Trwało gorące lato 2004 r., ale minister skarbu oświadczył, że jemu upały nie przeszkodzą, żeby zacząć grę z inwestorami. Albo „Białystok” pójdzie na giełdę, albo zostanie sprzedany w całości inwestorowi strategicznemu, a jeśli nie, on, minister Jacek Socha, rozważy także wariant mieszany, w tym wypadku być może okaże się najbardziej właściwy.

Firma była w niezłej kondycji finansowej, posiadała w obligacjach ponad 100 mln zł, a więc miała wolną gotówkę, ale sprzedać ją trzeba było choćby dlatego, że sprzedano wiele innych Polmosów. Wartość transakcji minister określił, co najmniej 600 mln zł.  Socha dysponował 80 proc. akcji do zbycia, 15 proc. obiecano darmo pracownikom, żeby związki zawodowe niepotrzebnie nie szumiały, zgodziły się na prywatyzację i przekonały do niej załogę, 5 proc. planowano przeznaczyć na roszczenia prywatyzacyjne. Polmos Białystok SA był dużym, nowoczesnym zakładem z ponad 50-letnią tradycją i należał do czołówki branży spirytusowej w Polsce. Produkował wysokiej jakości wódki, brandy, likiery, nalewki i napoje niskoalkoholowe. Ale słynął przede wszystkim z 40-proc. wytrawnej żubrówki, kiedyś ulubionym trunku szlachty polskiej, sporządzonej na bazie żytniego spirytusu rektyfikowanego i maceratu aromatycznej trawy turówki, potocznie zwanej „żubrówką”. Turówka, rośnie tylko Polsce, w Puszczy Białowieskiej. Każda oryginalna butelka żubrówki posiadała jedno źdźbło żubrowej trawy, zabarwiającej wódkę na seledynowo. Woda używana do produkcji Polmosu Białystok była wysokiej jakości, czerpano ją z własnych ujęć głębinowych. Każdy wiedział, że żubrówka najlepiej smakuje, kiedy jest schłodzona, w postaci drinka lub wymieszana z sokiem jabłkowym.

*

Pod względem wielkości sprzedaży w grupie wódek klasy wyższej firma zajmowała od 1998 r. pierwsze miejsce w kraju – chwalono się w folderach. Posiadała ok. 20 proc. udział w rynku. Wpływ na sukcesy miało wieloletnie doświadczenie produkcyjne sięgające 1928 r.,  kiedy to państwowy monopol spirytusowy uruchomił w Białymstoku produkcje wódki. Po kilku latach fabrykę przeniesiono do Brześcia. Po wojnie uruchomiono ją ponownie w Białymstoku – przypomniał prezes Zarządu Polmosu Białystok SA – Henryk Wnorowski. Gdy firma obchodziła swoje 80-lecie pracował w niej już 17 lat. Polmos Białystok najpierw funkcjonował przy ul. Jurowieckiej, ale ze względu na ciasnotę nie mógł się rozwijać i został przeniesiony na ulicę Elewatorską. W roku 1972 ukończono budowę nowej fabryki. Następnie zakład rozbudowano i zmodernizowano. Efekty: w roku 1997, wzrost liczby sprzedanych wyrobów w stosunku do całkiem udanego 1996 r. wyniósł 80 proc. ilościowo i 100 proc. jakościowo. Podwojony został zysk. Po prosu cud, ponieważ pozostałe Polmosy sprzedaż w tym czasie zmniejszyły trzykrotnie. Białostockie zakłady, do 1991 r. były częścią Polskiego Monopolu Spirytusowego „Polmos”. Przynosiły w Peerelu do budżetu ogromne pieniądze, tymczasem w 1995 r. rentowność sektora oceniano na 2,65 proc., w 1998 r. tylko na 0,98 proc. Badania pokazywały, że wódki w Polsce nie spożywano niestety wcale mniej, mimo nowelizacji „Ustawy o przeciwdziałaniu alkoholizmowi” wprowadzającej bezwzględny zakaz reklamy napojów alkoholowych (ów „bezwzględny zakaz” powszechnie łamano). Molocha, jak nazywano PMS „Polmos”, za rządów Tadeusza Mazowieckiego poszatkowano, powstało z tego 25 niezależnych przedsiębiorstw konkurujących ze sobą. Do tego doszedł nieokiełznany przemyt wódki z zagranicy, na który nie  bardzo władze zwracały uwagę. Polmosy przędły więc coraz cieniej, jeden po drugim zaczęły się pogrążać w kłopotach finansowych. Tym bardziej że chociaż podzielony został PMS „Polmos”, dziwnym trafem zapomniano o przydzieleniu marek alkoholi poszczególnym fabrykom. Każdy więc produkował, co chciał! W 1998 r. – przedsiębiorstwa produkujące wódkę przekształcono w jednoosobowe spółki skarbu państwa (skomercjalizowano), licząc na ich szybką prywatyzację. Okazało się jednak, że szybko sprzedać Polmosów nie można, należy najpierw przydzielić zakładom marki wódek. Podział marek został przeprowadzony w 2000 r.

*

To wtedy Polmos Białystok został wyłącznym właścicielem i producentem żubrówki, tak jak właścicielem wyborowej został Polmos Poznań, luksusowej – Polmos Zielona Góra etc. Żubrówka jest naszym okrętem flagowym – mówiło kierownictwo fabryki, dorzucając do tego „drugą flagę” - wódkę absolwent. Prywatyzacja nie przejdzie za darmo groziły związki zawodowe, chcemy dziesięcioletniej gwarancji zatrudnienia, odpowiedniej premii prywatyzacyjnej i podwyżki płac. Wokół Polmosu Białystok kręcili się na niego chętni, m.in. spółka Sobieski Dystrybucja, należąca do francuskiej Grupy Belvedere, która rozgłaszała, że na pewno złoży najlepszą ofertę kupna i jest gotowa przebijać ceny. „Jesteśmy przekonani, że zaproponowane przez nas warunki zakupu trudno będzie przeskoczyć” – mówił prezes zarządu Krzysztof Tryliński, który związkom zawodowym obiecywał wszystko, czego chciały. Po „Białystok” zgłosiła się też spółka „Jabłonna SA” biznesmena Janusza Palikota, produkującego żołądkową gorzką. Biznesmen przejął Polmos Lublin. Palikot zamierzał wejść do polityki, jako prezydent Lublina – bez powodzenia, bo prezydentem nie został. Kolejną firmą zainteresowaną Polmosem Białystok był amerykański dystrybutor wódek Central European Distribution Corporation. Firma twardo negocjowała ze związkowcami cenę przyzwolenia załogi na prywatyzację, ale związkowcy nie ustępowali. Na CEDC w resorcie skarbu patrzyli nader przychylnie. Amerykanie zamierzali kupić 61 proc. akcji spółki. Z Polmosów, które działały przed rozbiciem molocha na słabe spółeczki, dziewięć zostało sprywatyzowanych, dwie znajdowały się w trakcie prywatyzacji. Po sprzedaży „Białegostoku” sytuacja w branży byłaby taka, że pozostałyby nie sprywatyzowane tylko firmy, bez znaczenia dla rynku. Z Polmosów sprywatyzowanych 60 proc. znalazło się w rękach kapitału francuskiego. Resort skarbu poza tym od kilku tygodni prowadził negocjacje z siedmioma inwestorami, które dotyczyły końcowej fazy prywatyzacji Polmosów w Józefowie i Bielsku Białej. Zabiegali o te Polmosy m.in. Bartimpex Aleksandra Gudzowatego i Alko Spirit. Oba wymienione podmioty miały prawo do extra żytniej, żaden nie chciał z tej wódki zrezygnować. Mówiono, że inwestorem strategicznym Polmosów zostanie raczej Bartimpex, który już posiadał fabryki wódek we Wrocławiu, ponieważ Gudzowaty planował produkcję komponentów do biopaliw. Ofertę zakupu „Józefowa” zgłosiła także Polska Grupa Alkoholi, właściciel kilku hurtowni wódek oraz wspomniany wyżej Krzysztof Tryliński, tym razem jako współwłaściciel notowanej na giełdzie w Paryżu belvedere.

Wiesława Mazur
Artykuł ukazał się w tygodniku "Nasza Polska" nr 29 (768) z 20 lipca 2010 r.

Logowanie